Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


36 komentarzy

Szyfonowa bluzka

Choć ciągnie mnie w stronę innych projektów (a zaplanowane mam trzy takie, co to bez nich ani rusz i nie osiągnę wewnętrznego spokoju, póki nie zrealizuję), pozostaję wciąż w sferze bluzek. Nazbierała mi się bowiem kupka materiałów do-zrobienia-czegoś-z-nimi, zwykle jakichś resztek albo ubrań do przerobienia. A tak sobie postanowiłam, że nie ruszę z niczym nowym (a to może mnie zgubić), póki się z tym nie uporam. Dlatego nie chowam tej kupki do szafy, tylko patrzę codziennie na ten wyrzut sumienia i staram się z nim coś zrobić. I powoli oraz z mozołem coś się z tego wykluwa.

W minionym tygodniu w pocie czoła szyłam bluzkę z szyfonu. Koralowego, w kropeczki, sztucznego jak Natalia Siwiec, ale uroczego jak misie koala. Z tego samego, z którego powstała ta sukienka, w trzydziestostopniowym upale przyklejająca się bezlitośnie do ciała. Kawał materiału jednak z jej szycia mi został, więc pomyślałam, że może dam mu szansę. Skoro nie w upalne lato, to może chociaż w tę marną wiosnę da się w tym chodzić bez uczucia dyskomfortu. Wybrałam sobie wykrój z Burdy 7/2012 model 116. A tam jak wół stało, że z szyfonu to najlepiej z dwóch warstw, bo szyfon cienki i w ogóle nie umiejący dochowywać tajemnic. No i o ile z jedną warstwą poszłoby pewnie też dość wolno, ale jednak miałabym poczucie, że posuwam się do przodu, o tyle szycie tej prościzny z dwóch warstw zajęło mi więcej czasu niż szycie żakietu. Z podszewką! Wycinanie – zgroza! Fastrygowanie wszystkiego – ło-rety-rety! Obszywanie lamówką – no, święci pańscy! A do tego ta cholerna lamówka nie chce się nijak zaprasować. O wyrównywaniu nawet nie ma co pisać. Mordęga i tyle. Jako że jednak osoba ze mnie uparta, z bluzką dobrnęłam do końca. 4b2b5b6b

Ponieważ uznałam, że bluzka jest na tyle prosta, że nie ma za bardzo czemu robić zdjęć, postanowiłam pobawić się trochę w ubieranki-przebieranki. Od razu przyznam się, że w tych kolorowych spódniczkach czuję się trochę, jakby było na mnie za dużo koloru, ale pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować. A Wam która wersja przypadła do gustu? 7b8b10b12b11b14b15b16b18b19b

Pozdrawiam serdecznie, Kasia 🙂


13 komentarzy

Pamiętacie jeszcze, jak się wyplata wianki?

Przygotowana do zdjęć w mojej nowej letniej sukience w kropeczki, zaczęłam rozglądać się za czymś. „Czymś” było nieokreślone, ale jego brak był bardzo wyraźny. Latałam po mieszkaniu i szukałam. Czułam, że jest gdzieś blisko. Aż w końcu znalazłam.

W głowie narodziła się idea, choć z jej materialnym odbiciem miałam chwilowe trudności. Wyglądałam przez okna, rozglądałam się bacznie, ale wokół tylko trawa i mlecze. Oraz odgłos kosiarki gdzieś w dali. Do luftu. Wreszcie jednak, gdy moje czy były już na granicy opuszczenia swoich orbit, dojrzałam kępkę białych kwiatuszków. A potem jeszcze jedną. Widząc w nich, co prawda z daleka i z trzeciego piętra, potencjał, ruszyłam na łowy. To, co znalazłam, w zupełności mi wystarczyło. Uwiłam sobie wianek. DSC01297

Bez sukienki wianka by nie było, więc Wam trochę o niej napiszę. Powstała na podstawie wykroju 119 z Burdy 8/2014. Podczas jej krojenia jeszcze bardziej pokochałam mój nożyk oraz matę, gdyż cięcie szyfonu bez tych narzędzi to istna mordęga, której dane mi było kiedyś doświadczyć. Zarówno warstwa wierzchnia, jak i ta pełniąca funkcję podszewki, są z niego uszyte. Od wewnątrz wykończyłam sukienkę szwem francuskim, co przy tak cienkim wygląda bardzo estetycznie. DSC01310

Przy szyciu dekoltu troszkę się napracowałam, ponieważ pliska, mimo że cięta ze skosu, nie chciała mi się ładnie układać. Wymyśliłam więc sobie, że zamiast niej wykończę dekolt własnoręcznie zrobioną wypustką w kolorze całości. DSC01331

Upraszczając sobie życie, rękawki oraz dół sukienki wykończyłam gęstym zygzakiem. Dzięki temu wszystko się ładnie układa i lekko faluje. DSC01308

W stosunku do wykroju dokonałam niewielkich zmian. Zrezygnowałam z kieszeni, bo szyfon wydał mi się zbyt delikatny i lekki, by utrzymać obciążoną kieszeniowym ładunkiem formę. Sprułam też przeszycie na zakładkach w talii na plecach, bo mi się nie zgrywało z paseczkiem (raz było wyżej, raz niżej, a po środku nie chciało się znaleźć). DSC01338

Sukienka jest idealna na letnie upały i na letnie ulewy też, bo będzie szybko wysychać ;). Polubiłam ją od pierwszego założenia i nie zamierzam się z nią rozstawać. DSC01329

Może tylko nie będę za każdym razem pleść wianków ;). DSC01330DSC01333