Kasia Mazurek

Kitka z nitką


15 Komentarzy

Sukienka koncertowa

DSC01065

Na koncercie w zeszłą środę byłam. Ależ to była wyborna zabawa. Długo na niego czekałam, czując przez ten czas niepewność, czy to się uda, w końcu tyle rzeczy może się zepsuć przez pół roku i pokrzyżować plany. Nic się na szczęście nie sknociło – los okazał się łaskawy, dziecko zdrowe, a okoliczności zdawały się sprzyjać. W poniedziałek wieczorem śmiało już zaczęłam planować dwudniowy wypad do Łodzi, a wraz z tym planowaniem w głowie urodził mi się taki pomysł, żeby sobie trochę zaszaleć i uszyć sukienkę. Prostą, ale krótką i błyszczącą. Jak na moje codzienne odzieżowe wybory – szaloną! DSC01070DSC01064DSC01061DSC01060

Z szafy wyciągnęłam półtora metra uciapanej czymś błyszczącym, lekko elastycznej żorżety. Z innej szafy wywlekłam gazety i zaczęłam szukać. Zdecydowałam się na wykrój 124 z Burdy 2/2014, gdyż forma zdawała się nie ukrywać żadnych trudności. I wiecie co? Poszło naprawdę łatwo, a poszłoby jeszcze szybciej, gdyby połowy czasu nie zajęło mi szycie troczków. Żorżeta nie chciała się zaprasowywać, więc wszystkie musiałam fastrygować. Szycie to jednak niezła szkoła cierpliwości.

Tkanina, z której uszyłam sukienkę, jest grubsza niż popelina zaproponowana w Burdzie. Inaczej się w związku z tym układa. Rękawki nieco bardziej sterczą, a ciężar całości powoduje, że sukienka w górnej części się bluzuje. Być może gdybym jeszcze ściągnęła troczki, byłoby tego efektu mniej, ale w tym pośpiechu w ogóle nie pomyślałam, żeby to sprawdzić. W połączeniu z kurtką taki efekt bardzo mi się podoba. Bez kurtki trochę mniej, ale za to jest bardzo wygodnie i można dużo zjeść 😀 DSC01049DSC01053DSC01046

Na koncercie, co tu ściemniać, szalałam jak nastolatka, a sukienka przetrwała to wszystko i w niczym mnie nie ograniczała. Jestem z niej bardzo zadowolona i sobie tak myślę, że to może być całkiem fajna kiecka nie tylko na koncerty. W ogóle to bardzo fajny fason jest (te marszczenia tak wdzięcznie wszystko ukrywają) i chcę ją jeszcze uszyć z cienkiej wzorzystej dzianiny, ale koniecznie o rozmiar mniejszą. Czuję tu niezły potencjał. DSC01044DSC01077DSC01079DSC01081

***

Miniony tydzień okazał się kumulacją samych pozytywnych przeżyć, wrażeń i spotkań. W weekend wzięłam udział w organizowanych po raz pierwszy Warsaw Sewing Days. Możliwość spędzenia dwóch dni wśród osób tak pozytywnie szyciowo zakręconych, w miejscu, gdzie głównym i wciąż niewyczerpanym tematem rozmów było szycie, to była niesamowita przygoda. Ale dla mnie największą wartością targów okazało się spotkanie z Wami! Dziękuję za te wspaniałe chwile!

4T4A5640

Od lewej: Magda (Lans Dwa Trzy), Kinga (domoweszycie.pl), Ela (me2u.pl), Natalia (nataliaszyje.pl), ja, Agnieszka (bymondfee.com), Paulina (mashyna.pl), Julia (charczerka.com), a na dole Alina, Monika (dzięki mężowi której mamy tę fotografię) i Kasia.

Reklamy


26 Komentarzy

Kopertowa sukienka

DSC00914

Bywa to nieco frustrujące, gdy kupuje się dwa metry materiału, po dekatyzacji zostaje metr osiemdziesiąt, a w przepisie na sukienkę stoi, że trzeba dwa czterdzieści. I nie ma takiej możliwości, żeby teraz zmienić zdanie, bo właśnie z myślą o tej sukience kupiło się tę dzianinę, choć nieco ryzykowne było kupowanie mniej niż zalecała gazeta. Poza tym wrodzona upartość nie pozwala tak po prostu porzucić podjętej już decyzji. Skoro postanowiłam, to choćbym miała się skichać, zmieszczę ten wykrój i już. Dwa popołudnia zajęło mi główkowanie, jak tu te puzzle sukienkowe poukładać na za małej płachcie, aż w końcu się udało, choć nie bez ofiar. Na szczęście po szyciu innej sukienki zostało mi trochę dzianiny punto, więc odszycia, których nijak nie mogłam zmieścić na właściwej dzianinie, wycięłam z tamtych resztek. Sukces.

Bywa też nieco frustrujące, gdy się człowiek naprawdę, ale to naprawdę przyłoży do przygotowania formy, uwzględni swoje wymiary i skoryguje formę, a potem okaże się, że w całym tym ferworze przygotowań zapomniał o jednym, ale jakże istotnym miejscu, w wyniku czego dekolt zjechał o trzy piętra w dół i nijak sukienki bez założenia czegoś pod spód założyć i nosić się nie da. To naprawdę potrafi podciąć skrzydła. Ale… DSC00912DSC00910DSC00908

Sukienkę uszyłam już dość dawno i miałam trochę czasu, by gorycz tej porażki nieco mi się uleżała. Jak się uleżała, a sukienka nawisiała na manekinie, doszłam do wniosku, że nie chcę jej nikomu oddawać, bo mi się podoba i byłoby mi jej szkoda. Poza tym z taką koronką wystającą spod spodu jest całkiem nieźle. DSC00904

Wykrój pochodzi z Burdy 8/2017 (model 109 B). Do uszycia sukienki wykorzystałam dzianinę punto, niezbyt grubą, ale mogłaby być cieńsza, bo przy tych zakładkach, kiedy trzeba połączyć górę z dołem, robi się niebezpiecznie dużo warstw. Całość, poza podłożeniami i zakładkami oczywiście, poleciałam na owerloku. Ależ to przyspiesza i ułatwia robotę. DSC00902

No i jak? Podoba Wam się sukienka z takim głębokim dekoltem?

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!


29 Komentarzy

Sukienka z kontrafałdami

DSC09589Sukienka, z którą dziś do Was przychodzę, to poniekąd efekt nagłego natchnienia spowodowanego niezbyt zajmującymi obowiązkami zawodowymi, o czym niektórzy z Was już wiedzą, bo sobie konto niedawno na Instagramie założyłam, by pokazywać, co się u mnie dzieje, kiedy nie dzieje się na blogu. Siedziałam sobie więc w pracy, myśli moje krążyły wokół różnych spraw, a najbardziej to mnie ciągnęło w tych myślach w stronę szycia. Niewiele się zastanawiając, wzięłam małe żółte kwadratowe karteczki z przylepcem, cienkopis i nabazgrałam sobie sukienkę. No i kiedy ją już zwizualizowałam, to tak mi się spodobała, że postanowiłam sobie ją uszyć. DSC09584DSC09586DSC09582DSC09590

Za bazę posłużyła mi sukienka z wykroju 121 z Burdy 11/2012. Tym razem jednak zabrałam się do rysowania, krojenia i szycia porządnie, bo zależało mi na idealnym dopasowaniu sukienki (niby zawsze mi zależy, ale nie zawsze mi się chce, a i rezygnacja z szycia modeli próbnych powoduje, że czasami znacznie trudniej osiągnąć zamierzony efekt, zwłaszcza kiedy nie stopniuje się wykroju, tylko poszerza albo zmniejsza tu i ówdzie). Ten wykrój miałam już przetestowany, wiem więc, że rozmiar 38 jest miejscami dla mnie za duży. Z grubsza sprowadza się to do tego, że w pionie powinnam go zachować, a w poziomie zmniejszyć do 36. I tak też zrobiłam, dopasowując podkroje pach do rozmiaru 38, bo w mniejszy moje nieco napakowane ramiona by nie weszły. Wydłużyłam też górną część sukienki o 1 cm, żeby talia wypadała idealnie w pasie. Od siebie już dodałam kształt dekoltu, skróciłam i poszerzyłam rękawy w ich dolnej części, by móc potem wciągnąć w nie gumkę oraz dodałam kokardki, żeby było słodko i uroczo. A z wykroju 116 B z Burdy 8/2013 ściągnęłam pomysł na przesunięcie linii ramienia na plecy. Aha, nie wykańczałam sukienki podszewką, bo rozważam doszycie do niej halki z warstwą tiulu. Ale to kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości. DSC09594DSC09593DSC09598DSC09620

Sukienkę uszyłam z nie wiadomo czego, ale sztucznego, ładnego, lekko naddającego się, o ciekawej fakturze, no i pudrowobrudnoróżowego. To tkanina, którą przywiozłam sobie z wakacji od tej miłej pani ze sklepu w Wejherowie, o której niedawno wspominałam. Tak się nam dobrze gawędziło, że pani za grosiki dosłownie dodała mi (przynajmniej ja sobie to tak tłumaczę) do tego, co potrzebowałam, końcówkę materiału z belki. Przy szyciu sukienki mogłam więc zaszaleć, a i mam nadzieję, że wystarczy mi go jeszcze na spódniczkę. DSC09610DSC09602DSC09601

I to tyle opowieści. Pozdrawiam serdecznie, Kasia!