Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


32 komentarzy

Spodnie wypieszczone

DSC03996

Tak, dobrze widzicie. Dopiero co piałam peany na cześć sukienek, a tymczasem po cichutku i bez zapowiedzi wyskakuję ze spodniami, jeansowymi w dodatku. Takie spodnie też lubię – za wygodę, niezobowiązujący styl, no i można do nich założyć trampki. Po poprzednim razie postanowiłam więc znowu wziąć się za bary z tą częścią odzieży, ale tym razem zrobić to lepiej. DSC04004 DSC04001♦ Z materiałów nadających się na spodnie miałam tylko cienki jeans z dodatkiem elastanu (myślę, że w granicach 3–5%). Na tyle cienki i lejący się, że niektórym w trakcie szycia kojarzył się raczej z dresem. Kolor też nie pomagał. Tkaninę kupiłam przez internet. Wydawało mi się, że będzie wyglądała i zachowywała się inaczej. Cóż, znowu nie wyszło. Jako materiał bez przeznaczenia bez żalu dał się pociąć w imię wyższego dobra.

♦ Forma to wykrój z Burdy 3/2014 model 115. Znany, lubiany i szyty na potęgę. Zanim zabrałam się za rysowanie wykroju, dokładnie przestudiowałam wszystkie realizacje wykopane w internetach, szukałam informacji, czy Burdzie coś się nie udało, zapoznałam się dogłębnie ze wszystkimi uwagami na temat szycia tych spodni. Wszystko w myśl porzekadła „Lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel”.

♦ Mimo że Burda tym razem stworzyła naprawdę porządny i chwalony model, ja musiałam zmierzyć się z nim po swojemu i wprowadzić niezbędne poprawki. Jako wykrój wzorcowy posłużyły mi moje własne rurki. Przerysowałam rozmiar 38, choć obwód bioder sugerował 40. To dlatego, że już w pasie mam rozmiar 38. I mam też w związku z tym taki problem z kupnymi spodniami, że bez paska ani rusz. Potem wszystko wycięłam i zaczęłam mierzyć do moich rurek. W wyniku pomiarów oraz konfrontacji z wersją próbną spodni dokonałam następujących zmian:

  • obniżyłam linię paska z przodu (około 3 cm)
  • wydłużyłam szew środkowy przodu o około 1 cm (to ze względu na nieco szersze uda) oraz zmniejszyłam obwód w pasie o 0,5 cm (ścięłam go po skosie tak jak karczek, o czym niżej)
  • poszerzyłam też nogawkę od bioder do kolan, dodając po około 2 cm w obwodzie nogawki gdzieś w połowie uda, a od kolan do samego dołu troszkę bardziej, bo mam łydki, które w burdowym wykroju by się nie zmieściły (ale modelowałam głównie przednią część spodni)
  • w związku z obniżeniem paska z przodu wymodelowałam też na nowo część tyłu od strony biodra (to znaczy ciachnęłam jakieś 1,5 cm i poprowadziłam nową linię do wierzchołka szwu środkowego)
  • zmieniłam kształt karczka – skróciłam go po stronie biodra, a także zwęziłam w obwodzie, po stronie biodra ścinając po skosie 0,5 cm, natomiast po środkowej stronie 1 cm
  • zamiast worków kieszeni proponowanych w modelu uszyłam takie jakie najczęściej spotykam w dżinach; wykorzystałam do tego kieszeniówkę, dzięki czemu kieszenie aż tak bardzo się nie odznaczają
  • ze względu na zmianę linii góry z prostej na taką z krzywiznami narysowałam na nowo pasek
  • na ostatniej prostej zdecydowałam, że z tego materiału nie chcę jednak rurek, bo w jasnych i cienkich będę wyglądać prawdopodobnie źle, w związku z czym nogawki są proste
  • zabawiłam się z kieszonkami, rozcinając je w poprzek po łuku

DSC04019-horzDSC03997DSC04009 DSC04010

Z tymi spodniami trochę się bawiłam. Przymierzałam, spinałam szpilkami, mierzyłam, kreśliłam nowe linie. Aż w końcu zaczęły się tak siepać, że musiałam przestać i wreszcie je skończyć. Szyłam z nastawieniem, że to próbna forma i jeśli się nie uda, to trudno. Może dlatego wyjątkowo cierpliwie znosiłam kolejne poprawki. Było warto, bo nawet mój małżonek, który zżyma się, kiedy zbyt długo przebywam w okolicach maszyny, docenił moją pracę. Sam z siebie powiedział, że naprawdę dobrze te spodnie leżą. Szczękę z podłogi zbierałam, oczy do orbit wciągałam. DSC04005