Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


20 komentarzy

Zmiana kursu, czyli skok w spodniowy bok

Tego lata, choć z sukienkami jestem za pan brat i chętnie je noszę, zdecydowałam ograniczyć nieco ich szycie i uzupełnić szafę o spodnie. Bo sukienek rozmaitych ci u mnie dostatek, a spodni to jednak trochę mniej. Tak bardzo przez to całe szycie zakręciłam się na punkcie sukienek, że spodnie poszły w odstawkę. A ja spodnie bardzo lubię, chętnie noszę i czasami w moim przypadku są lepszym rozwiązaniem niż sukienka. Tylko okazało się, że z ich wyborem u mnie jednak jest dość marnie. Skoro jednak nabrałam już wprawy w szyciu, postanowiłam, że troszkę ich sobie poszyję. Pokazałam już, jak uszyłam jedne spodnie, pokażę Wam teraz siebie. DSC08955

Ale zaraz zaraz. Miały być długie i różowe, a ja tu tymczasem wyskakuję z krótkimi spodenkami, które na pierwszy rzut oka niewiele mają wspólnego z poprzednimi. To ja już Wam szybko zaraz wszystko opowiem. Bo to było tak, że ja te spodnie różowe uszyłam i one sobie wiszą w szafie. Wiszą i czekają na urlop, pogodę i fotografa, bo sobie zdjęcia wymyśliłam nieco dalej od domu. Tak, żeby mi tło pasowało do tego, co mam na sobie. A kiedy już te spodnie uszyłam, to przyszło mi do głowy, że przecież skoro niebawem już mam ten urlop, to przecież ja muszę sobie w końcu uszyć te krótkie spodenki, które sobie zaplanowałam na urlop na lato. Bo na co mi będą krótkie spodenki, jak ja już będę po? No dobra, pewnie by się przydały, ale radość z ich uszycia byłaby pewnie mniejsza. I wymyśliłam sobie spodenki dokładnie takie, jak widzicie na zdjęciach. DSC08957DSC08972DSC08943

A jaki mają związek z poprzednimi? Ano taki, że do ich uszycia wykorzystałam ten sam wykrój, co do różowych spodni, czyli model 139 z Burdy 8/2012 (w ogóle to uważam, że to jeden z lepszych numerów; okładkę mam już całą zwichrowaną od tego ciągłego jego wertowania). Szukałam takiego modelu w innych numerach, ale nie natrafiłam na nic, co byłoby idealną odpowiedzią na moje poszukiwania. Z każdym wykrojem musiałabym trochę popracować i coś przerobić, pomyślałam więc sobie, po co będę ryzykować, wykorzystam to, co mam i znam. Bo muszę się podzielić już tu z Wami informacją taką, że ten model spodni jest dla mnie absolutnie doskonały. Wszystko jest w nim na moją miarę: podkroje, obwody, długości. Wykrój marzenie. Narysowałam więc sobie krótką wersję spodenek, dodałam zakładki, obniżyłam stan o 3 cm i wyrysowałam mankiety, dodałam kieszenie na pupie. No i doszyłam paseczek, żeby wiązać sobie filuterną kokardkę. I tu nawę mąż, który pomagał mi tę upiornie sztywną tkaninę wywrócić na prawą stronę, zastanawiając się, po kiego grzyba cały ten trud, przyznał po wszystkim, że ta kokardka to całkiem fajny detal. DSC08949DSC08951DSC08950DSC08963

Spodenki mają szerokie i dość długie jak na szorty (a może to już bermudy?) nogawki. Dokładnie o takie mi jednak chodziło, bo chciałam czuć się w nich swobodnie i bez skrępowania i ciągłego myślenia o pilnowaniu godności wyginać, wypinać i tarzać, jeśli będzie trzeba, w piachu. Uszyłam je z bawełny z elastanem (kupionej tutaj) i uważam, że tkanina na spodnie nadaje się idealnie, zwłaszcza jesienne. Jest zwarta, mięsista, nie strzępi się podczas pracy. Ale, ło matko jedyna, jak trudno się w nią wbija szpilki, jak ciężko fastryguje. Taka jest zwarta! Palce pokłułam sobie koncertowo i porobiłam odciski. Najważniejsze jednak, że trud się opłacił. Spodenki są dokładnie takie, jak miały być. DSC08964DSC08967DSC08968

Na koniec to Wam jeszcze powiem, że już dawno, aż do tych spodenek, nie przytrafiła mi się żadna przygoda. A tu przyszło mi się znów zmierzyć dziurą wyciętą w przodzie przez owerloka. Kiedy już odkryłam, co sobie znów zaserwowałam, w akcie niemej rozpaczy udałam się do kuchni, ukroiłam kawał ciasta i otworzyłam piwo. Skonsumowałam. Pomogło. Potem wyprułam lewy przód, wykroiłam nowy (jakbym nie miała zapasu materiału, to rozpacz byłaby pewnie dzika i nieokiełznana) i wstawiłam puzzla w odpowiednie miejsce. Dalej poszło jak z płatka. DSC08947

Spodenki z miejsca stały się moimi ulubionymi i tylko żal, że pogoda jest tak marna, że póki co to ich miejsce jest nie na mnie tylko w szafie. Jak zwykle jednak liczę (mam nadzieję, że nie naiwnie) na to, że jak tylko rozpoczną mi się wakacje, to i słońca i ciepła będzie tyle, ile mi trzeba. Czyli najlepiej tyle, ile podczas ostatniej niedzieli, kiedy robiliśmy zdjęcia.


16 komentarzy

Niezły cyrk

W jakim ja ostatnio cyrku byłam! Jakie dziwy widziałam! Baletnice, akrobatki, treserów i dzikie zwierzęta. Siłaczy, sztukmistrzów, magiczkę, zaklinaczkę węży i dwóch klaunów. W tym jednego niezwykłego, bo mojego!

Pisałam Wam już, że przedszkole mojego syna rzuca mi wyzwania, które ja bardzo chętnie biorę na klatę. Poprzednim razem był bocian, tym razem rzecz działa się nie w ogródku babci i dziadka, a w cyrku. Do cyrku zaś zostali zaproszeni rodzice z okazji swojego święta. Żebym mogła jednak zobaczyć mojego klauna na cyrkowej arenie, musiałam zatroszczyć się o odpowiedni strój. Jak to bywa na początku przy tworzeniu przebieranek, szusem po internetach rozpoczęłam poszukiwania inspiracji. I muszę Wam powiedzieć, że trochę mnie te poszukiwania zawiodły, bo nie trafiłam na nic, w co sama chciałabym ubrać mojego śmieszka. Wszystko takie jakieś za duże (niby rozumiem zamysł, ale mnie on jakoś nie przekonuje), głównie w niebiesko-żółtej kolorystyce. Koncepcję stroju obmyśliłam więc sama, czepiając się pomysłu na kamizelkę i dorabiając do tego całą resztę. DSC08225

Na kamizelkę kupiłam 40 cm lamy w pięknym czerwonym kolorze. Wykroju w Burdzie na tę część garderoby w rozmiarze 110–116 można szukać niczym złotego pociągu na Dolnym Śląsku, wyjęłam więc z szafy kamizelkę syna i zrobiłam sobie wykrój sama. Potem zabrałam się za szycie. Oj, nie jest to dzianina, z którą idzie łatwo. Na szczęście na podszewkę wybrałam tkaninę bawełnianą w groszki i to mi trochę to szycie ułatwiło. Do kamizelki z 60 cm bawełny w kolorowe grochy wycięłam spodnie i uszyłam je wg wykroju z Burdy dla dzieci 2015 model 634. Cięłam tak, żeby jak najwięcej tych kolorów znalazło się na spodniach. Wymyśliłam też sobie, że z tymi grochami fajnie zgrają się paseczki, paseczki znalazły się zatem na t-shircie, który uszyłam z resztek po bazowym pasiaku z wykroju na polówkę nr 620 z tej samej Burdy. Żeby było jeszcze weselej, naszyłam na niego puchate kuleczki mające imitować guziki. Zwieńczeniem klauniego dzieła stał się kapelusz, który przytargałam z pracy. Oderwałam od niego fabryczną tasiemkę i w to miejsce nakleiłam czerwony pasek lamy. Tadam! DSC08227DSC08221DSC08229

Co Wam powiem, to Wam powiem, ale klaun wyglądał wybornie i grał jak z nut. W przedszkolu dostał jeszcze włosy i kokardę, zabrano mu natomiast nos, bo z takim kinolem to się nieco trudniej mówi. Ja za radą męża dorzuciłam skarpetki w paseczki. I jedna rzecz mnie tylko zasmuciła nieco. Kokardę klaun dostał błyszczącą czerwoną. Zupełnie jak kamizelka. Przedszkolanki uznały więc, że kamizelkę będzie lepiej założyć groszkami na wierzch. A ja po sklepach latałam, żeby coś błyszczącego zdobyć… DSC08329

Ach, no i nie byłabym do końca sobą, gdybym szyjąc strój, nie pomyślała, co stanie się z nim po przedstawieniu. Wymyśliłam więc, że spodnie nadadzą się do spania po wyciągnięciu gumy z nogawek (żebyście widzieli tę radość w dziecięcych oczach), a koszulkę ze względu na tę srebrną nitkę, która na niej połyskuje, podaruję córce przyjaciółki, tylko guziki-pomponiki zamienię na jakąś aplikację. A kamizelka? Przed nami kolejne Boże Narodzenie. Kto wie, może tym razem będę musiała pomyśleć o stroju elfa :).


14 komentarzy

Jak uszyć spodenki z kieszonką na telefon

DSC03161

Kiedy pokazywałam Wam uszyte przez siebie spodenki do biegania ze sprytną kieszonką, nie podejrzewałam, że wzbudzi ona takie zainteresowanie. Wydawało mi się, że to całkiem znany patent. Miałam rację – wydawało mi się. Kieszonka podbiła wiele serc, znaleźli się tacy, którzy zapragnęli ją mieć. Dzięki temu nadarzyła mi się okazja, żeby uszyć takie magiczne portasy jeszcze raz, a przy okazji pokazać tym, którzy też chcieliby stać się posiadaczami takich gatków i potrafią szyć, jak to jest zrobione.

* * *

Do uszycia takich spodenek będą potrzebne Wam:

  • wykrój portasów
  • linijka
  • dzianina
  • zamek błyskawiczny kryty lub nie
  • guma
  • sznurek (opcjonalnie)
  • wypustka/lamówka (jeśli chcecie się bawić w dekoracje)
  • rozmiar telefonu albo po prostu wymiar kieszonki, którą chcecie mieć

* * *

1. WYKRÓJ. Tym razem postanowiłam skorzystać z gotowego wykroju na krótkie spodenki, ponieważ nie szyłam ich dla siebie. Wolałam zminimalizować ryzyko jakiejś wtopy. Wybrałam wykrój z Burdy 5/2010 121A. Odrysowałam rozmiar 36 i przedłużyłam nogawkę o 2 cm. Także na wykroju dokonałam korekty szerokości paska z gumą, ponieważ miałam o centymetr węższą gumę niż zalecana. I tu przyznam się do pierwszej, ale na szczęście jedynej pomyłki – nie skróciłam stanu spodni, przez co są o te 2 cm wyższe w pasie. Mam jednak nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

Wskazówka: Do szerokości gumy dodajcie jeszcze 0,5 cm, kiedy będziecie planować szerokość paska. Dzięki temu guma nie będzie się wywijać, a sznurek, jeśli zdecydujecie się go użyć, da się swobodnie wciągnąć i dobrze się umości w tunelu.DSC03079

2. PLANOWANIE KIESZONKI. Moja kieszonka miała mieć rozmiar 7×13 cm. Taki jest wymiar telefonu. Ja do tego wymiaru dodałam jeszcze 1 cm szerokości, żeby oprócz telefonu mieścił się swobodnie wetknięty weń kabel od słuchawek. Docelowo więc potrzebowałam przestrzeni 7×14 cm. Wyliczyłam więc, co następuje:

  • wysokość paska + jego odszycie = 6 cm
  • wysokość górnego panelu kieszonki = 2 cm
  • wysokość dolnego panelu kieszonki = 5 cm

Razem to dało 13 cm. Tworząc w tej odległości linię równoległą do górnego brzegu formy, narysowałam sobie karczek (kolor fioletowy). Z tego karczku wyodrębniłam panel środkowy mający 1/2 szerokości kieszonki (kolor pomarańczowy) i narysowałam kieszonkę (kolor zielony). Wykrój części zadnich rozcięłam na trzy części (niebieską, żółtą oraz pomarańczową). Następnie przystąpiłam do krojenia materiału.

Wyjaśnienie: Wysokość górnego panelu kieszonki wzięła się stąd, że telefony mają mniej więcej w tym samym miejscu gniazdo na słuchawki, czyli w odległości 1,5–2 cm od krawędzi na swym krótszym boku. DSC03115

3. KROJENIE. Elementy 1 i 2 nie budzą wątpliwości. Numery 3 i 4 to karczki (zaznaczone na żółto w punkcie 2), części 5–7 to kawałki składające się na panel środkowy, czyli część z kieszonką, o czym więcej poniżej.DSC03117Na wysokość elementu nr 5 składają się pasek wraz z odszyciem (6 cm), górny panel kieszonki (2 cm) i zapasy na szwy (1 lub 2 cm); szerokość to poprzeczny wymiar kieszonki (14 cm) + zapasy na szwy. Otrzymujemy więc prostokąt o wymiarach 9 lub 10×16 cm.

Element nr 6 to dolny panel kieszonki o wymiarach 5×14 cm, czyli 7×16 cm z zapasami.

Element nr 7 to spodnia część kieszonki, coś jak worek kieszeni. Jego wymiar to nasza kieszonka 7×14 cm, a z zapasami 9×16 cm.

Wskazówka: Wszystkie elementy mają dodane zapasy na szwy o szerokości 1 cm. Jeśli będziecie wszywać gumę tak jak ja, nie należy dodawać zapasów na górnym brzegu elementów 1, 3, 4, 5.

4. SZYCIE. Najtrudniejsza część, czyli matematyka, za nami; możemy zająć się teraz przyjemnościami :).

a) KIESZONKA. Szycie rozpoczynamy od wszycia zamka (w moim przypadku to zamek kryty) i połączenia tym samym panelu górnego i dolnego kieszonki. Użyłam do tego specjalnej stopki, jeśli jednak takiej nie macie, możecie wykorzystać zwykłą stopkę do wszywania zamków.

Wskazówka 1: Jeśli będziecie wszywać zamek zwykły, uwzględnijcie w wymiarach kieszonki to, że do ostatecznego wymiaru kieszonki dojdzie jeszcze szerokość ząbków owego zamka (o,5 cm). W związku z tym należy zrobić korektę wymiarów panelu górnego oraz dolnego kieszonki i odjąć to 0,5 cm.

Wskazówka 2: W przypadku takiej kieszonki lepszym rozwiązaniem jest wszycie dłuższego zamka niż szerokość kieszonki i przycięcie później wystających taśm. Poprzednim razem wszywałam zamek dopasowany rozmiarem i miałam problem z rozłażącymi się końcówkami i brzegami. Wszywając dłuższy zamek ułatwicie sobie pracę podczas doszywania worka kieszeni oraz bocznych części karczku.DSC03121-horzNastępnie należy przyszyć worek kieszeni albo inaczej mówiąc spód kieszonki. Składamy ze sobą część wierzchnią i spodnią (7) lewą stroną do prawej. Tę spodnią część układamy, równając ją do dolnej krawędzi frontu kieszonki, spinamy szpilkami (albo fastrygujemy, jeśli komuś tak wygodniej) i zszywamy. Ja zszywałam te części luźniejszym ściegiem na szerokość stopki, traktując ten szew jako fastrygę. Potem szast prast i ucinamy wystające taśmy zamka.DSC03126-vert

b) KARCZEK. Do gotowej kieszonki doszywamy części 3 i 4, czyli boczne części karczka. Pionowe szwy obrzucamy i stębnujemy po stronie karczków (ja upodobałam sobie ściegi ozdobne – znowu w ruch poszedł plaster miodu).

Wskazówka: Jeśli wolicie użyć ściegu prostego do stębnowania, ostębnujcie szwy dwoma równoległymi szwami – jednym tuż przy linii szycia, a drugim 7–8 mm od tejże krawędzi. Dzięki temu zapasy będą zawsze dobrze wyglądać, nie będą się wywijać ani tworzyć brzydkich zgrubień. DSC03132

c) RESZTA SPODENEK. Zszywamy i obrzucamy wewnętrzne szwy nogawek (części 1 i 2).

DSC03133Następnie układamy na sobie tak zszyte przody i tyły prawą stroną do prawej i zszywamy szew środkowy. Obrzucamy go, a potem stębnujemy – z przodu wąsko tuż przy szwie (ale można też szerzej), z tyłu koniecznie ściegiem ozdobnym albo dwoma równoległymi (a w wersji doskonałej igłą podwójną – wtedy szew będzie elastyczny). Ta część spodenek jest szczególnie podatna na uszkodzenia, więc należy ją odpowiednio wzmocnić. DSC03135Mamy przody, mamy tyły, możemy więc do tyłu przyszyć karczek z kieszonką. Po zszyciu tych części obrzucamy zapasy, układamy je w dół i stębnujemy. Ja jadę wszystko plastrem. Po całej tej operacji jedne zapasy pozostają bez zabezpieczenia i stębnowania (spójrzcie na strzałę poniżej), ale nic się nie martwcie – schowają się one pod paskiem z gumą. DSC03137-vertWyjaśnienie: Jeśli będziecie szyć spodenki z zaokrąglonymi brzegami i wykańczać je wypustką, boki spodenek należy na tym etapie zostawić niezszyte. Kolejnym krokiem będzie wszywanie wypustki, a dopiero potem należy zszyć boki. Jeżeli jednak Wasze nogawki będą proste, możecie zszyć je już teraz, a następnie podłożyć nogawki lub wykończyć je lamówką/wypustką.

d) WYPUSTKA. Sprawa wygląda na prostą i taka jest w istocie. Ja rozpoczęłam od obrzucenia zapasów, bo nie byłam jeszcze zdecydowana, którego ściegu użyję do stębnowania wypustki. Jeżeli od początku wiecie, że wykorzystacie ścieg ozdobny lub igłę podwójną, możecie ten etap pominąć – od frontu będziecie mieć ładnie wykończone spodenki, a pod spodem automatycznie obrzucone zapasy. Kolejny krok to przypięcie wypustki do brzegów nogawek. Rozpoczynamy 1 cm powyżej oznaczenia rozpoczęcia łuku i lecimy przez cały przód i tył, kończąc również 1 cm powyżej oznaczenia łuku. Wypustkę przyszywamy stopką do zamków krytych, a jeśli takiej nie macie, to stopką do zamków zwykłych (jeśli macie możliwość pozycjonowania igły w swoich maszynach, ustawcie ją tak, żeby szyła tuż zgrubieniu). Następnie zawijamy zapasy pod spód i stębnujemy. Ja ostatecznie zdecydowałam się na miodek, czego pewnie i tak nie dojrzycie, bo zdjęcia pstrykałam nocą. Ale on tam jest!DSC03142e) BOKI. Tu to już naprawdę żadnych niespodzianek nie ma. Zszywamy boki, pilnując tylko, żeby nam się wszystko ładnie na łukach zeszło. Zapasy obrzucamy i układamy na zadnich częściach. Stębnujemy (ja zrobiłam to bez żadnych urozmaiceń – znowu wybrałam plaster miodu). DSC03143-vertf) PASEK Z GUMĄ. Nim przejdziemy do wszywania gumy, należy na pasku zaznaczyć miejsca na dziurki na sznurek. Moje dziurki mają około 1 cm wysokości, umieszczone są na wysokości 5 cm od górnej krawędzi spodenek i mają rozstaw 6 cm względem siebie.

Ważne: Miejsca pod dziurki, przez które przewleczemy sznurek, koniecznie podklejcie flizeliną. Inaczej maszyna może Wam odmówić posłuszeństwa i nie zechce nic wydziergać. Jak macie napownicę, możecie sobie zrobić fachowe dziurki, ale nadal zalecam podklejenie tych miejsc, żeby zabezpieczyć je przed rozciąganiem i falowaniem.

Wskazówka: Ta rada płynie z doświadczenia :). Jeśli nie jesteście zainteresowani przepasaniem się sznurkiem, polecam wszycie szerszej gumy, żeby Wam portki nie spadły podczas biegania – taka guma lepiej je przytrzyma, a Was uchroni przed kompromitującą wpadką a’la hydraulik. DSC03147-vertCzas na gumę. Jeśli ktoś woli tunel, sprawa jest prosta – szyjemy tunel i wciągamy gumę. Ja jednak wolę inny sposób i tutaj Wam go pokażę. Krok 1. to zszycie dwóch krótszych boków gumy, tak jakbyśmy układali lewą stronę na prawej – ma nam powstać obręcz. Krok 2. to ustalenie czterech punktów stycznych i na gumie, i spodenkach (w równych odległościach; ja sobie powbijałam w te miejsca szpilki) i spięcie ze sobą spodenek i gumy w tych punktach. Gumę mocujemy przy krawędzi materiału. Krok 3. polega na równomiernym rozłożeniu materiału na gumie i przypięciu go gęsto szpilkami, żeby potem nic nam się podczas szycia nie przesuwało. Najłatwiej to zrobić, naciągając gumę do szerokości materiału między jedną szpilką a drugą i spinając kolejne punkty. Krok 4. czyli szycie. Gumę i górny brzeg spodenek zszyłam zygzakiem 7×2,5 mm, naciągając ją tak, żeby materiał się nigdzie nie marszczył i nie tworzył brzydkich zakładek. Zdecydowanie pomaga w tym właśnie gęste upięcie szpilkami. DSC03151-tileDSC03156I już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską, bowiem z szycia zostało nam tylko zawinięcie paska z gumą pod spód i przyszycie go. Pamiętajcie, żeby Wasz pasek, a tym samym tunel, zawierał 0,5 cm luzu, żeby guma oraz sznurek mogły sobie swobodnie pracować. DSC03157Tym razem zrezygnowałam z przyszywania paska ściegiem prostym i przyszyłam go ściegiem ozdobnym. Jak szaleć, to szaleć. DSC03159Niektórzy czynność, o której teraz napiszę, z pewnością sobie odpuszczą, ale ja jestem zboczeńcem, więc nie mogłam :D. Po przyszyciu paska można usunąć fastrygę mocującą worek kieszeni do górnej części kieszonki. Ja usunęłam, choć nikt by jej pewnie pod tym plastrem miodu nie zauważył.DSC03158Zostaje jeszcze tylko wciągnięcie sznurka i gotowe! DSC03160Wskazówka: Jeśli używacie sznurka bawełnianego, pamiętajcie, że istnieje spore ryzyko skurczenia się go w praniu. Dlatego zdekatyzujcie go wcześniej albo wciągnijcie go o jakieś 10% więcej i nie przyzwyczajajcie się do tej długości. DSC03162

* * *

PODSUMOWANIE

Całe spodenki uszyłam na maszynie domowej zwykłymi nićmi poliestrowymi. Materiał to średniej grubości dzianina bawełniana. Do uszycia spodenek użyłam czterech ściegów – prostego (długość 3 mm), drabinkowego do obrzucania zapasów, plastra miodu do stębnowania i zygzaka do wszycia gumy oraz stopek: zwykłej, do zamków krytych i overlokowej. Przygotowanie tego tutoriala zajęło mi znacznie więcej czasu niż samo krojenie i szycie. Starałam się sfotografować każdy etap, ale nie wiem, czy nie przesadziłam z liczbą zdjęć i czy na pewno będą one pomocne. DSC03163Nie sądziłam, że pisanie tutoriali to taka ciężka praca. Starałam się opisać szycie spodenek w miarę szczegółowo, pamiętając o wszystkich czynnościach, ale mogłam coś przez nieuwagę pominąć. Jeśli zechcecie uszyć sobie portasy z kieszonką i skorzystać przy tym z mojego poradnika, a natraficie na jakiegoś bubla albo coś wyda się Wam niejasne, piszcie, a ja będę poprawiać błędy i wyjaśniać, co autor miał na myśli. DSC03164Ps. Jeśli dobrnęliście do tego zdania, to jestem pełna podziwu dla Was i dla siebie też! Ostatnio takie długie pisałam wypracowania w liceum :D.

Pozdrawiam Was serdecznie!


23 komentarze

Spodenki biegowe

Czekających na sukienkę muszę zmartwić, albowiem nadal pozostaje ona w sferze planów (arkusz z wykrojem pożyczyłam). Ponieważ moje jestestwo nie znosi jednak trwania w trybie czuwania oraz stanie bezczynności, zmajstrowałam spodenki.

DSC02837

Bo, proszę państwa, ja jestem kobieta biegająca. Żadnej trasy się nie boję, o ile ma nie więcej niż 10 km ;). Do tej pory biegałam w długich portkach zakupionych w lidlu. Ale o tej porze roku są one stanowczo za długie i za czarne. Najpierw pomyślałam: muszę kupić sobie krótkie, a potem się zganiłam za tę nieroztropną myśl. Ja sobie te spodenki uszyję!

DSC02835

Tym razem posiłkowałam się wykrojem z Diany 2/2015 9E (ten środkowy model spodni). Z obawy, że coś się nie uda, będzie za ciasne, zechce się wciąć tam gdzie nie trzeba wykroiłam rozmiar 40. To był mój pierwszy raz z Dianą. Teraz wiem, że spokojnie mogłam kroić 38. Ale że to gatki sportowe, to mi to w ogóle nie przeszkadza, choć może jest ich odrobinę za dużo.

DSC02841DSC02834

Warunkiem koniecznym przy szyciu tych spodenek było umieszczenie z tyłu kieszonki na telefon na wzór lidlowych gatków. Muszę Wam powiedzieć, że jest to bardzo wygodny patent – korzystam z endomondo w telefonie i słucham muzyki podczas treningów. Zanim kupiłam spodnie z przeznaczeniem do biegania, dygałam w czymkolwiek, a telefon dzierżyłam w ręce (raz prawej, raz lewej, w każdej mi źle leżał). Kieszonki w zwyczajnych spodenkach się nie sprawdzały. Zwykle były za małe/płytkie albo wcale ich nie było. No i nigdy nie wiedziałam, w której ulokować telefon. Kieszonkę więc pomierzyłam i dokonałam pewnych modyfikacji w wykroju. Teraz mam portki idealne.

DSC02831-horz

Bardzo chciałam, żeby spodenki nie były takie zwyczajne szare. Zależało mi, żeby tchnąć w nie odrobinę życia, więc worki kieszeni są żarówiaste, zamek i sznurek – granatowe, a wypustka chabrowa/kobaltowa. Szwów nie stębnowałam tylko ściegiem prostym. Na zadnich elementach postanowiłam zaszaleć z plastrem miodu. Skoro mam, to w końcu wykorzystam.

DSC02854-horz

Spodenki już przetestowałam i z pełnym przekonaniem stwierdzam, że są zarąbiaszcze. Biega się w nich wyśmienicie, wygląda przyzwoicie, nie ma siary jednym słowem. Normalnie jaram się tym, że zamiast iść do sklepu i wybulić kilkadziesiąt zł, uszyłam sobie takie portki za jakieś 8 zł. Będę szyć następne.


4 komentarze

Dziecku się też należy, a co!

Zupełnie nie mogę pojąć, gdzie tym dzieciom tak się spieszy ze wzrastaniem swym. Przede wszystkim mojemu dziecku. Było nam zupełnie dobrze, kiedy Misiak swą osobą sięgał ledwie do brzegu stołu, a wdrapanie się na krzesło stanowiło dla niego wyzwanie, którego nie próbował podejmować. Czas, kiedy nie widział kuszących światełek na płycie kuchennej, a noże można było bezkarnie zostawiać gdziekolwiek, będę wspominać zawsze z ukłuciem tęsknoty i zalewającą mnie falą rozrzewnienia. Było nam tak sielsko i bezpiecznie…

Zimą jednak, zupełnie niepostrzeżenie, Misiek rozpędził się i nagle zaczął swą głową… Co ja piszę?! Jaką głową?! Wszak i głową, i szyją, i jeszcze kawałkiem popiersia gdzieniegdzie! Zaczął nam po prostu wystawać. Ponad stół, blat w kuchni, umywalkę (a z podnóżkiem to już nie ma dla niego tajemnic)… Jak się okazało, wyciągnął się nie tylko od pasa w górę, ale i nogi się jakoś tak wydłużyły. Zeszłoroczne bermudy stały się nagle szortami, a szorty bokserkami właściwie. I wszystko się jakoś tak bardziej dopasowało.

Na szczęście matka szyjąca może wyjść potrzebom dziecka naprzeciw i tak też uczyniłam. Trzasnęłam dziecku gatki. Zwyczajne, dresowe, wygodne. Na razie sztuk trzy, ale na początek powinno wystarczyć.

DSC01579

Są zielone, bo to ulubiony kolor. Są z łódką, żeby kojarzyły się wakacyjnie. A te trzecie to wyszły takie trochę w barwach dziewczyńskie, ale co tam. Ważne, że są kółka. Misiaka kręcą kółka.

Na spodenkach nie poprzestałam. Właściwie nie od nich zaczęłam, tylko od kamizelki. Z tegorocznej Burdy dla dzieci model 627 uszyłam. Bez kaptura, bo w naszym przypadku jest to ta część ubrania, z którą nigdy nie wiadomo, co zrobić. Majta się bez sensu, w foteliku przeszkadza, a jakby miało być chłodniej albo mokrzej, to nie, bo nie. Poza tym to w końcu z myślą o lecie, prawda? Po co komu latem kaptur ;)…

   No to czekamy na lato…