Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


14 komentarzy

Jak uszyć spodenki z kieszonką na telefon

DSC03161

Kiedy pokazywałam Wam uszyte przez siebie spodenki do biegania ze sprytną kieszonką, nie podejrzewałam, że wzbudzi ona takie zainteresowanie. Wydawało mi się, że to całkiem znany patent. Miałam rację – wydawało mi się. Kieszonka podbiła wiele serc, znaleźli się tacy, którzy zapragnęli ją mieć. Dzięki temu nadarzyła mi się okazja, żeby uszyć takie magiczne portasy jeszcze raz, a przy okazji pokazać tym, którzy też chcieliby stać się posiadaczami takich gatków i potrafią szyć, jak to jest zrobione.

* * *

Do uszycia takich spodenek będą potrzebne Wam:

  • wykrój portasów
  • linijka
  • dzianina
  • zamek błyskawiczny kryty lub nie
  • guma
  • sznurek (opcjonalnie)
  • wypustka/lamówka (jeśli chcecie się bawić w dekoracje)
  • rozmiar telefonu albo po prostu wymiar kieszonki, którą chcecie mieć

* * *

1. WYKRÓJ. Tym razem postanowiłam skorzystać z gotowego wykroju na krótkie spodenki, ponieważ nie szyłam ich dla siebie. Wolałam zminimalizować ryzyko jakiejś wtopy. Wybrałam wykrój z Burdy 5/2010 121A. Odrysowałam rozmiar 36 i przedłużyłam nogawkę o 2 cm. Także na wykroju dokonałam korekty szerokości paska z gumą, ponieważ miałam o centymetr węższą gumę niż zalecana. I tu przyznam się do pierwszej, ale na szczęście jedynej pomyłki – nie skróciłam stanu spodni, przez co są o te 2 cm wyższe w pasie. Mam jednak nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

Wskazówka: Do szerokości gumy dodajcie jeszcze 0,5 cm, kiedy będziecie planować szerokość paska. Dzięki temu guma nie będzie się wywijać, a sznurek, jeśli zdecydujecie się go użyć, da się swobodnie wciągnąć i dobrze się umości w tunelu.DSC03079

2. PLANOWANIE KIESZONKI. Moja kieszonka miała mieć rozmiar 7×13 cm. Taki jest wymiar telefonu. Ja do tego wymiaru dodałam jeszcze 1 cm szerokości, żeby oprócz telefonu mieścił się swobodnie wetknięty weń kabel od słuchawek. Docelowo więc potrzebowałam przestrzeni 7×14 cm. Wyliczyłam więc, co następuje:

  • wysokość paska + jego odszycie = 6 cm
  • wysokość górnego panelu kieszonki = 2 cm
  • wysokość dolnego panelu kieszonki = 5 cm

Razem to dało 13 cm. Tworząc w tej odległości linię równoległą do górnego brzegu formy, narysowałam sobie karczek (kolor fioletowy). Z tego karczku wyodrębniłam panel środkowy mający 1/2 szerokości kieszonki (kolor pomarańczowy) i narysowałam kieszonkę (kolor zielony). Wykrój części zadnich rozcięłam na trzy części (niebieską, żółtą oraz pomarańczową). Następnie przystąpiłam do krojenia materiału.

Wyjaśnienie: Wysokość górnego panelu kieszonki wzięła się stąd, że telefony mają mniej więcej w tym samym miejscu gniazdo na słuchawki, czyli w odległości 1,5–2 cm od krawędzi na swym krótszym boku. DSC03115

3. KROJENIE. Elementy 1 i 2 nie budzą wątpliwości. Numery 3 i 4 to karczki (zaznaczone na żółto w punkcie 2), części 5–7 to kawałki składające się na panel środkowy, czyli część z kieszonką, o czym więcej poniżej.DSC03117Na wysokość elementu nr 5 składają się pasek wraz z odszyciem (6 cm), górny panel kieszonki (2 cm) i zapasy na szwy (1 lub 2 cm); szerokość to poprzeczny wymiar kieszonki (14 cm) + zapasy na szwy. Otrzymujemy więc prostokąt o wymiarach 9 lub 10×16 cm.

Element nr 6 to dolny panel kieszonki o wymiarach 5×14 cm, czyli 7×16 cm z zapasami.

Element nr 7 to spodnia część kieszonki, coś jak worek kieszeni. Jego wymiar to nasza kieszonka 7×14 cm, a z zapasami 9×16 cm.

Wskazówka: Wszystkie elementy mają dodane zapasy na szwy o szerokości 1 cm. Jeśli będziecie wszywać gumę tak jak ja, nie należy dodawać zapasów na górnym brzegu elementów 1, 3, 4, 5.

4. SZYCIE. Najtrudniejsza część, czyli matematyka, za nami; możemy zająć się teraz przyjemnościami :).

a) KIESZONKA. Szycie rozpoczynamy od wszycia zamka (w moim przypadku to zamek kryty) i połączenia tym samym panelu górnego i dolnego kieszonki. Użyłam do tego specjalnej stopki, jeśli jednak takiej nie macie, możecie wykorzystać zwykłą stopkę do wszywania zamków.

Wskazówka 1: Jeśli będziecie wszywać zamek zwykły, uwzględnijcie w wymiarach kieszonki to, że do ostatecznego wymiaru kieszonki dojdzie jeszcze szerokość ząbków owego zamka (o,5 cm). W związku z tym należy zrobić korektę wymiarów panelu górnego oraz dolnego kieszonki i odjąć to 0,5 cm.

Wskazówka 2: W przypadku takiej kieszonki lepszym rozwiązaniem jest wszycie dłuższego zamka niż szerokość kieszonki i przycięcie później wystających taśm. Poprzednim razem wszywałam zamek dopasowany rozmiarem i miałam problem z rozłażącymi się końcówkami i brzegami. Wszywając dłuższy zamek ułatwicie sobie pracę podczas doszywania worka kieszeni oraz bocznych części karczku.DSC03121-horzNastępnie należy przyszyć worek kieszeni albo inaczej mówiąc spód kieszonki. Składamy ze sobą część wierzchnią i spodnią (7) lewą stroną do prawej. Tę spodnią część układamy, równając ją do dolnej krawędzi frontu kieszonki, spinamy szpilkami (albo fastrygujemy, jeśli komuś tak wygodniej) i zszywamy. Ja zszywałam te części luźniejszym ściegiem na szerokość stopki, traktując ten szew jako fastrygę. Potem szast prast i ucinamy wystające taśmy zamka.DSC03126-vert

b) KARCZEK. Do gotowej kieszonki doszywamy części 3 i 4, czyli boczne części karczka. Pionowe szwy obrzucamy i stębnujemy po stronie karczków (ja upodobałam sobie ściegi ozdobne – znowu w ruch poszedł plaster miodu).

Wskazówka: Jeśli wolicie użyć ściegu prostego do stębnowania, ostębnujcie szwy dwoma równoległymi szwami – jednym tuż przy linii szycia, a drugim 7–8 mm od tejże krawędzi. Dzięki temu zapasy będą zawsze dobrze wyglądać, nie będą się wywijać ani tworzyć brzydkich zgrubień. DSC03132

c) RESZTA SPODENEK. Zszywamy i obrzucamy wewnętrzne szwy nogawek (części 1 i 2).

DSC03133Następnie układamy na sobie tak zszyte przody i tyły prawą stroną do prawej i zszywamy szew środkowy. Obrzucamy go, a potem stębnujemy – z przodu wąsko tuż przy szwie (ale można też szerzej), z tyłu koniecznie ściegiem ozdobnym albo dwoma równoległymi (a w wersji doskonałej igłą podwójną – wtedy szew będzie elastyczny). Ta część spodenek jest szczególnie podatna na uszkodzenia, więc należy ją odpowiednio wzmocnić. DSC03135Mamy przody, mamy tyły, możemy więc do tyłu przyszyć karczek z kieszonką. Po zszyciu tych części obrzucamy zapasy, układamy je w dół i stębnujemy. Ja jadę wszystko plastrem. Po całej tej operacji jedne zapasy pozostają bez zabezpieczenia i stębnowania (spójrzcie na strzałę poniżej), ale nic się nie martwcie – schowają się one pod paskiem z gumą. DSC03137-vertWyjaśnienie: Jeśli będziecie szyć spodenki z zaokrąglonymi brzegami i wykańczać je wypustką, boki spodenek należy na tym etapie zostawić niezszyte. Kolejnym krokiem będzie wszywanie wypustki, a dopiero potem należy zszyć boki. Jeżeli jednak Wasze nogawki będą proste, możecie zszyć je już teraz, a następnie podłożyć nogawki lub wykończyć je lamówką/wypustką.

d) WYPUSTKA. Sprawa wygląda na prostą i taka jest w istocie. Ja rozpoczęłam od obrzucenia zapasów, bo nie byłam jeszcze zdecydowana, którego ściegu użyję do stębnowania wypustki. Jeżeli od początku wiecie, że wykorzystacie ścieg ozdobny lub igłę podwójną, możecie ten etap pominąć – od frontu będziecie mieć ładnie wykończone spodenki, a pod spodem automatycznie obrzucone zapasy. Kolejny krok to przypięcie wypustki do brzegów nogawek. Rozpoczynamy 1 cm powyżej oznaczenia rozpoczęcia łuku i lecimy przez cały przód i tył, kończąc również 1 cm powyżej oznaczenia łuku. Wypustkę przyszywamy stopką do zamków krytych, a jeśli takiej nie macie, to stopką do zamków zwykłych (jeśli macie możliwość pozycjonowania igły w swoich maszynach, ustawcie ją tak, żeby szyła tuż zgrubieniu). Następnie zawijamy zapasy pod spód i stębnujemy. Ja ostatecznie zdecydowałam się na miodek, czego pewnie i tak nie dojrzycie, bo zdjęcia pstrykałam nocą. Ale on tam jest!DSC03142e) BOKI. Tu to już naprawdę żadnych niespodzianek nie ma. Zszywamy boki, pilnując tylko, żeby nam się wszystko ładnie na łukach zeszło. Zapasy obrzucamy i układamy na zadnich częściach. Stębnujemy (ja zrobiłam to bez żadnych urozmaiceń – znowu wybrałam plaster miodu). DSC03143-vertf) PASEK Z GUMĄ. Nim przejdziemy do wszywania gumy, należy na pasku zaznaczyć miejsca na dziurki na sznurek. Moje dziurki mają około 1 cm wysokości, umieszczone są na wysokości 5 cm od górnej krawędzi spodenek i mają rozstaw 6 cm względem siebie.

Ważne: Miejsca pod dziurki, przez które przewleczemy sznurek, koniecznie podklejcie flizeliną. Inaczej maszyna może Wam odmówić posłuszeństwa i nie zechce nic wydziergać. Jak macie napownicę, możecie sobie zrobić fachowe dziurki, ale nadal zalecam podklejenie tych miejsc, żeby zabezpieczyć je przed rozciąganiem i falowaniem.

Wskazówka: Ta rada płynie z doświadczenia :). Jeśli nie jesteście zainteresowani przepasaniem się sznurkiem, polecam wszycie szerszej gumy, żeby Wam portki nie spadły podczas biegania – taka guma lepiej je przytrzyma, a Was uchroni przed kompromitującą wpadką a’la hydraulik. DSC03147-vertCzas na gumę. Jeśli ktoś woli tunel, sprawa jest prosta – szyjemy tunel i wciągamy gumę. Ja jednak wolę inny sposób i tutaj Wam go pokażę. Krok 1. to zszycie dwóch krótszych boków gumy, tak jakbyśmy układali lewą stronę na prawej – ma nam powstać obręcz. Krok 2. to ustalenie czterech punktów stycznych i na gumie, i spodenkach (w równych odległościach; ja sobie powbijałam w te miejsca szpilki) i spięcie ze sobą spodenek i gumy w tych punktach. Gumę mocujemy przy krawędzi materiału. Krok 3. polega na równomiernym rozłożeniu materiału na gumie i przypięciu go gęsto szpilkami, żeby potem nic nam się podczas szycia nie przesuwało. Najłatwiej to zrobić, naciągając gumę do szerokości materiału między jedną szpilką a drugą i spinając kolejne punkty. Krok 4. czyli szycie. Gumę i górny brzeg spodenek zszyłam zygzakiem 7×2,5 mm, naciągając ją tak, żeby materiał się nigdzie nie marszczył i nie tworzył brzydkich zakładek. Zdecydowanie pomaga w tym właśnie gęste upięcie szpilkami. DSC03151-tileDSC03156I już jesteśmy w ogródku, już witamy się z gąską, bowiem z szycia zostało nam tylko zawinięcie paska z gumą pod spód i przyszycie go. Pamiętajcie, żeby Wasz pasek, a tym samym tunel, zawierał 0,5 cm luzu, żeby guma oraz sznurek mogły sobie swobodnie pracować. DSC03157Tym razem zrezygnowałam z przyszywania paska ściegiem prostym i przyszyłam go ściegiem ozdobnym. Jak szaleć, to szaleć. DSC03159Niektórzy czynność, o której teraz napiszę, z pewnością sobie odpuszczą, ale ja jestem zboczeńcem, więc nie mogłam :D. Po przyszyciu paska można usunąć fastrygę mocującą worek kieszeni do górnej części kieszonki. Ja usunęłam, choć nikt by jej pewnie pod tym plastrem miodu nie zauważył.DSC03158Zostaje jeszcze tylko wciągnięcie sznurka i gotowe! DSC03160Wskazówka: Jeśli używacie sznurka bawełnianego, pamiętajcie, że istnieje spore ryzyko skurczenia się go w praniu. Dlatego zdekatyzujcie go wcześniej albo wciągnijcie go o jakieś 10% więcej i nie przyzwyczajajcie się do tej długości. DSC03162

* * *

PODSUMOWANIE

Całe spodenki uszyłam na maszynie domowej zwykłymi nićmi poliestrowymi. Materiał to średniej grubości dzianina bawełniana. Do uszycia spodenek użyłam czterech ściegów – prostego (długość 3 mm), drabinkowego do obrzucania zapasów, plastra miodu do stębnowania i zygzaka do wszycia gumy oraz stopek: zwykłej, do zamków krytych i overlokowej. Przygotowanie tego tutoriala zajęło mi znacznie więcej czasu niż samo krojenie i szycie. Starałam się sfotografować każdy etap, ale nie wiem, czy nie przesadziłam z liczbą zdjęć i czy na pewno będą one pomocne. DSC03163Nie sądziłam, że pisanie tutoriali to taka ciężka praca. Starałam się opisać szycie spodenek w miarę szczegółowo, pamiętając o wszystkich czynnościach, ale mogłam coś przez nieuwagę pominąć. Jeśli zechcecie uszyć sobie portasy z kieszonką i skorzystać przy tym z mojego poradnika, a natraficie na jakiegoś bubla albo coś wyda się Wam niejasne, piszcie, a ja będę poprawiać błędy i wyjaśniać, co autor miał na myśli. DSC03164Ps. Jeśli dobrnęliście do tego zdania, to jestem pełna podziwu dla Was i dla siebie też! Ostatnio takie długie pisałam wypracowania w liceum :D.

Pozdrawiam Was serdecznie!


23 komentarze

Spodenki biegowe

Czekających na sukienkę muszę zmartwić, albowiem nadal pozostaje ona w sferze planów (arkusz z wykrojem pożyczyłam). Ponieważ moje jestestwo nie znosi jednak trwania w trybie czuwania oraz stanie bezczynności, zmajstrowałam spodenki.

DSC02837

Bo, proszę państwa, ja jestem kobieta biegająca. Żadnej trasy się nie boję, o ile ma nie więcej niż 10 km ;). Do tej pory biegałam w długich portkach zakupionych w lidlu. Ale o tej porze roku są one stanowczo za długie i za czarne. Najpierw pomyślałam: muszę kupić sobie krótkie, a potem się zganiłam za tę nieroztropną myśl. Ja sobie te spodenki uszyję!

DSC02835

Tym razem posiłkowałam się wykrojem z Diany 2/2015 9E (ten środkowy model spodni). Z obawy, że coś się nie uda, będzie za ciasne, zechce się wciąć tam gdzie nie trzeba wykroiłam rozmiar 40. To był mój pierwszy raz z Dianą. Teraz wiem, że spokojnie mogłam kroić 38. Ale że to gatki sportowe, to mi to w ogóle nie przeszkadza, choć może jest ich odrobinę za dużo.

DSC02841DSC02834

Warunkiem koniecznym przy szyciu tych spodenek było umieszczenie z tyłu kieszonki na telefon na wzór lidlowych gatków. Muszę Wam powiedzieć, że jest to bardzo wygodny patent – korzystam z endomondo w telefonie i słucham muzyki podczas treningów. Zanim kupiłam spodnie z przeznaczeniem do biegania, dygałam w czymkolwiek, a telefon dzierżyłam w ręce (raz prawej, raz lewej, w każdej mi źle leżał). Kieszonki w zwyczajnych spodenkach się nie sprawdzały. Zwykle były za małe/płytkie albo wcale ich nie było. No i nigdy nie wiedziałam, w której ulokować telefon. Kieszonkę więc pomierzyłam i dokonałam pewnych modyfikacji w wykroju. Teraz mam portki idealne.

DSC02831-horz

Bardzo chciałam, żeby spodenki nie były takie zwyczajne szare. Zależało mi, żeby tchnąć w nie odrobinę życia, więc worki kieszeni są żarówiaste, zamek i sznurek – granatowe, a wypustka chabrowa/kobaltowa. Szwów nie stębnowałam tylko ściegiem prostym. Na zadnich elementach postanowiłam zaszaleć z plastrem miodu. Skoro mam, to w końcu wykorzystam.

DSC02854-horz

Spodenki już przetestowałam i z pełnym przekonaniem stwierdzam, że są zarąbiaszcze. Biega się w nich wyśmienicie, wygląda przyzwoicie, nie ma siary jednym słowem. Normalnie jaram się tym, że zamiast iść do sklepu i wybulić kilkadziesiąt zł, uszyłam sobie takie portki za jakieś 8 zł. Będę szyć następne.


4 komentarze

Dziecku się też należy, a co!

Zupełnie nie mogę pojąć, gdzie tym dzieciom tak się spieszy ze wzrastaniem swym. Przede wszystkim mojemu dziecku. Było nam zupełnie dobrze, kiedy Misiak swą osobą sięgał ledwie do brzegu stołu, a wdrapanie się na krzesło stanowiło dla niego wyzwanie, którego nie próbował podejmować. Czas, kiedy nie widział kuszących światełek na płycie kuchennej, a noże można było bezkarnie zostawiać gdziekolwiek, będę wspominać zawsze z ukłuciem tęsknoty i zalewającą mnie falą rozrzewnienia. Było nam tak sielsko i bezpiecznie…

Zimą jednak, zupełnie niepostrzeżenie, Misiek rozpędził się i nagle zaczął swą głową… Co ja piszę?! Jaką głową?! Wszak i głową, i szyją, i jeszcze kawałkiem popiersia gdzieniegdzie! Zaczął nam po prostu wystawać. Ponad stół, blat w kuchni, umywalkę (a z podnóżkiem to już nie ma dla niego tajemnic)… Jak się okazało, wyciągnął się nie tylko od pasa w górę, ale i nogi się jakoś tak wydłużyły. Zeszłoroczne bermudy stały się nagle szortami, a szorty bokserkami właściwie. I wszystko się jakoś tak bardziej dopasowało.

Na szczęście matka szyjąca może wyjść potrzebom dziecka naprzeciw i tak też uczyniłam. Trzasnęłam dziecku gatki. Zwyczajne, dresowe, wygodne. Na razie sztuk trzy, ale na początek powinno wystarczyć.

DSC01579

Są zielone, bo to ulubiony kolor. Są z łódką, żeby kojarzyły się wakacyjnie. A te trzecie to wyszły takie trochę w barwach dziewczyńskie, ale co tam. Ważne, że są kółka. Misiaka kręcą kółka.

Na spodenkach nie poprzestałam. Właściwie nie od nich zaczęłam, tylko od kamizelki. Z tegorocznej Burdy dla dzieci model 627 uszyłam. Bez kaptura, bo w naszym przypadku jest to ta część ubrania, z którą nigdy nie wiadomo, co zrobić. Majta się bez sensu, w foteliku przeszkadza, a jakby miało być chłodniej albo mokrzej, to nie, bo nie. Poza tym to w końcu z myślą o lecie, prawda? Po co komu latem kaptur ;)…

   No to czekamy na lato…


2 komentarze

Historia jednej szafy

Niniejszym nastąpi ciąg dalszy o szafie…

Przez cały piątek nikt nie odpowiedział na mojego maila, w związku z czym postanowiłam pojechać załatwić sprawę reklamacji osobiście. W sobotę na miejscu nie było żadnych problemów, wszyscy mili i uprzejmi, że och i ach, nowa szafa będzie u nas w ciągu dwóch godzin (do 12). No to my siup do auta, porzuciwszy plany zakupowe, no bo przed szafą zdążyć trzeba.

Musiałam wypełnić sobie czymś czas oczekiwania, gdyż bezczynnie czekać nie potrafię. Uznałam, że najwyższa pora wypróbować nowe biurko i puścić w ruch maszynę (stała bidulka dwa tygodnie nieużywana). W kolejce do uszycia czekała piżamka dla Bąka, taka cieplejsza, flanelowa. Z aplikacją oczywiście. Michu wymyślił, że ma być piesek. Skurczybyk jeden, nie umiem piesków rysować. Owcę dam radę, krowę może, jakiegoś małego owada… Ostatecznie posłużyłam się internetem, który pomysły na pieska miał wszelakie. Narysowałam, pozszywałam, zeżarliśmy obiad i nagle okazuje się, że już prawie 14, a tu szafy brak. Nie powiem, trochę się wkurzyłam.SDC17766

Wysłałam dom na spacer i postanowiłam, że tym razem nie dam się automatowi. Zadzwoniłam i postanowiłam nie zrażać się tym, że jestem na dziewiątej pozycji w kolejce oczekujących na dostąpienie zaszczytu rozmowy z konsultantem. Włączyłam głośnik i zajęłam się gotowaniem dla Młodego. Zanim się doczekałam, dom zdążył wrócić, obiad się zrobił („się” ha ha), wybiła 15. Ale doczekałam się. Miła pani powiedziała, że ktoś nawalił (nie ona przecież) i oczywiście przywiozą nam tę szafę w niedzielę między 8 a 12. Fajnie. Czyli nic nie zrobimy, zatem mogę szyć 🙂

Górę od piżamki skroiłam według Burdy 6/2014 model 138. Trochę poszerzyłam całość i zwiększyłam podkrój szyi, żeby dało się ją w ogóle założyć, bo Burda kazała szyć z tkanin elastycznych, a ja szyłam z flaneli. Wydłużyłam też rękawy. Podkrój wykończyłam pliską materiału ciętą prosto (za mało miałam materiału), ale żeby się ładnie układała, wciągnęłam cieniutką gumkę.SDC17764

Niedzielny czas oczekiwania postanowiłam wypełnić sobie szyciem gatków do piżamki. Nie ma się nad czym rozwodzić. Zajęło to chwilę, bo to chyba najprostsza ubraniowa rzecz do uszycia.SDC17768

Przed 12 szafy nadal nie było, więc znowu wystawiona na próbę nerwów udałam się na zakupy, których nie zrobiliśmy w sobotę. Szafa szafą, ale jeść coś trzeba. Po powrocie nie zastałam żadnych zmian. Dobrze wkurzona postanowiłam zadzwonić. Seksowna pani automat oraz jej towarzysz, również automat, uprzejmy pan zabawiali mnie rozmową przez dobre pół godziny. Tak zabawiona doczekałam rozmowy z konsultantką. A tu znowu lipa! Szafa jeszcze nie wyjechała ze sklepu, ale właśnie samochód wyjeżdża. Tylko do nas. Nic po drodze nie ma do załatwienia. Do nas ze sklepu jest 5 (pięć) minut jazdy. Nie wiem, jak bardzo okrężną drogą jechał, ale po półtorej godziny nadal go nie było. Ja za to byłam już wściekła. Postanowiłam znowu zadzwonić do moich automatycznych przyjaciół. I nim doczekałam się połączenia z kimś żywym, wreszcie ciućmolągi do nas dotarły! O 14 z minutami. Szafę wnieśli, szafę wynieśli. Git.SDC17782

SDC17779

Kiedy poprosiłam Misiaka, żeby przymierzył piżamkę, ochoczo ją założył i już nie chciał zdjąć 🙂 Nie powiem, miło mi się zrobiło i słodycz me serce zalała. Do wieczora skręcaliśmy szafę i bebechy oraz ogarnialiśmy dom po całym zamieszaniu. Misiak pomagał, jak umiał 🙂 SDC17760

Ps. Myślałam, że będzie górka, ale tu, kurna, ciągle dołek. Wspomnę następnym razem może.


Dodaj komentarz

Kulka w łeb

Będzie krótko, ale dzisiaj chyba się czara przepełniła – trzeba spuścić ciśnienie.

W naszym przypadku nieszczęścia chadzają trójkami albo jeszcze bardziej stadnie. Pewnie niedługo się okaże, czy to jeszcze dołek, czy może pomału zaczynamy łapać górkę.

Wspominałam, że jedziemy na wakacje. Już wróciliśmy. Ale na dzień dobry, jak tylko znaleźliśmy się w miejscu docelowym, po prostu, tak zwyczajnie bez zbędnych ceregieli nas okradli. Byliśmy za granicą. Na szczęście w Europie.

Pojechałam odebrać dzisiaj buty dla Młodego szyte na zamówienie. Tak mamy, że musimy mu takie kupować. Zamówiłam brązowe z pomarańczowymi wstawkami.WP_20141120_001

Pomarańcz jak w mordę strzelił. Pani w sklepie mnie przekonywała, że to nawet czerwony jest. Cóż, tej zimy Młody będzie popylał w różowych butkach. Piłkarze grają w różowych korkach, Misiak też może.

W międzyczasie odświeżamy sypialnię. Właściwie remontujemy, bo wszystko stare z niej wyleciało (poza oświetleniem górnym) i ma być wszystko nowe i inaczej. Dzisiaj zaczęliśmy skręcać szafy. Zonk. Jedna jest uszkodzona. Dzwonię do sklepu z reklamacją (z szafą nie jadę, bo mi do samochodu nie wchodzi). Po szesnastu minutach czekania na połączenie z konsultantem coś automatycznie mnie rozłącza i przechodzi do menu głównego. A już byłam trzecia w, kuźwa, kolejce. Napisałam reklamację. Czekam na odzew.

Nic tylko palnąć sobie w łeb…

Spodenki (140) oraz kapelusik (145) uszyłam wg Burdy 6/2014. W sumie te gatki to moja inwencja twórcza – jak się przyjrzycie, to każde inne. Dwie pary powstały z moich za dużych ciuchów. Kapelusik trochę nieudany, bo dość głęboki i jednak za mały w obwodzie, ale parę razy został użyty.

Pif, paf…