Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


27 komentarzy

Bazowy pasiak

Szycie skomplikowanych albo wyszukanych ubrań sprawia mi wielką frajdę. Ale czasami zadowalam się drobiazgami. Zwłaszcza, kiedy okazuje się, że ich potrzebowałam. Materiał na ten top kupiłam przy okazji. Kupowałam podszewkę czy coś tam innego. Wydawało mi się tego tak niewiele, że głos w mej głowie przekonał mnie do nagrodzenia się za tę wstrzemięźliwość. Wybrałam najpierw dzianinę w szerokie pasy, potem w szare paseczki, a kiedy pan z obsługi podszedł, żeby mnie obsłużyć, rzuciłam się na te granatowe, czym wywołałam wesołość i jego, i swoją. DSC05416DSC05396DSC05415

Wykrój (jakkolwiek dumnie to brzmi) odrysowałam od starej bluzki. Składa się aż z dwóch części, bo ma kimonowe rękawki. Szycie zajęło zaledwie chwilę. Uszycie tej prostej bluzki uświadomiło mi, że baza to naprawdę potęga. Tu mam bazowy krój i kolor. Ta prosta forma pasuje mi do wszystkiego, co nie jest sukienką. Szczególnie jednak polubiłam ją w zestawie ze spódnicą, którą szyłam w okolicach Wielkanocy. Skróciłam ją o 4 cm (do czego zmobilizowała mnie Joasia) i teraz czuję się w niej świetnie. DSC05411DSC05413DSC05414


21 komentarzy

Paryski szyk

DSC03992

Sukienki szturmem zdobywają moją szafę. Z kategorii ubrań, które zakłada się tylko przy wyjątkowych okazjach, awansowały do rangi garderoby coraz chętniej noszonej na co dzień. Czasami zniechęca mnie pogoda, czasami mam po prostu ochotę na spodnie i trochę więcej luzu, ale nie da się ukryć, że w sukienkach czuję się bardzo dobrze. Mają też jedną ogromną przewagę nad pozostałymi elementami odzieży – zakładając sukienkę odpowiednią do pory roku, mam od razu na sobie cały strój.

* * *

Jak już wspominałam, przy okazji zakupu podszewki w ręce wpadł mi kawałek tłoczonej w róże kremowobiałej dzianiny. Nie mogłam sobie odmówić takiego zakupu. Postanowiłam uszyć z niego sukienkę z Burdy 8/2009 model 128. Na etapie kopiowania wykroju wprowadziłam drobne zmiany: pogłębiłam dekolt, wydłużyłam górną część sukienki o 2 cm (i w związku z tym tył rozcięłam na dwie części) oraz obniżyłam zaszewki piersiowe. Wszyłam także podszewkę na całej długości, żeby ustabilizować nieco dzianinę oraz uczynić niewidzialnym to, co chciało prześwitywać. Dzięki połączeniu bieli, róż i klasycznej formy z nutką stylu retro mam elegancką sukienkę rodem z Paryża lat ’50.  DSC03926DSC03922 DSC03925  DSC03917 DSC03916 DSC03915 DSC03911 DSC03908 DSC03905 DSC03904 DSC03993


17 komentarzy

Nie próżnuję

Chciałam Wam powiedzieć, że mimo panującej tu ostatnio ciszy mój proces twórczy nieustannie trwa. Znajdując się jednak w stanie jesiennego rozmemłania, nie mogąc się zgrać z pogodą, chorobami i mężem, tkwię w tym kreatywnym rozgrzebie, nie mając się czym konkretnym pochwalić. Może poza bluzką poniżej, która jest już dziełem skończonym, ale że okazała się za krótka, musi poczekać na odpowiedni dół. Dlatego w ramach zajawki pokazuję tylko przód, kawałek brzucha i składam obietnicę, że pokażę więcej (nie brzucha oczywiście), kiedy będę miała już komplet. DSC03559Do kompletu umyśliłam sobie spódnicę z wysokim stanem. Wydrukowałam wykrój, wycięłam i kazałam poczekać, bo…DSC03570… w międzyczasie zaczęłam szyć krótki żakiecik z tej samej tkaniny co bluzkę. Taki do pasa, do sukienek albo spódnic z wysokim stanem właśnie. Ale jeszcze go nie skończyłam – muszę wszyć podszewkę. DSC03573Koniecznie elastyczną, a że takiej nie miałam, wybrałam się dzisiaj do mojego ulubionego sklepu z tkaninami. Tam oprócz zaopatrzenia się w podszewkę wygrzebałam z regału z końcówkami kupon takiej tłoczonej dzianiny w róże. Mam nadzieję, że wystarczy jej na jakąś jesienną sukienkę. DSC03568

Mam nadzieję, że już niebawem pogadamy o konkretach ;).


15 komentarzy

Znalazłam swoją mekkę

DSC02644

Pokonuję tę trasę dwa razy dziennie od ponad pięciu lat. Zdarzyło mi się zauważyć całkiem spory żółty szyld informujący, że 150 m dalej jest coś potencjalnie mnie interesującego. Mój mózg jednak z wyjątkowym uporem nie przetwarzał tej informacji. Do minionego czwartku (nie wiem, nie rozumiem, dlaczego) nie czułam zupełnie nic, co kazałoby mi wysiąść z autobusu po drodze do domu i sprawdzić to miejsce. Ale w czwartek po prostu wysiadłam i podreptałam. No i, chorobcia, zamarłam z zachwytu. Trafiłam do sklepu Alexis, który jest spełnieniem prawdopodobnie wszystkich moich oczekiwań wobec sklepu z materiałami. Wybór – ogromny, ceny – przystępne (choć i zawrotne się trafiają), a do tego można się przechadzać, macać, miętosić, wyciągać oraz rozwijać te piękne bele z materiałami na wielkim stole, kontemplować i komponować. A do tego to wnętrze… Naprawdę miałam niezły odlot. Nie mogąc sobie poradzić z nadmiarem wrażeń, wyszłam ostatecznie bez żadnych zakupów, ale z mocnym postanowieniem powrotu. W piątek, ochłonąwszy już trochę, wymyśliłam, po co wrócę, a dzisiaj tuż po 9 byłam już na miejscu uzbrojona w pomysł, wykrój i kasę. Kupiłam znacznie więcej, niż zamierzałam, ale z drugiej strony tak po cichu podejrzewałam się o to, że się nie powstrzymam. Nie broniłam się też za specjalnie.

Ta rzecz, którą sobie wymyśliłam do uszycia, to sukienka (ta ze zdjęcia powyżej i poniżej). Zapewne z modyfikacjami. Ale ogólną koncepcję zamierzam zachować. Najpierw wybrałam na nią te niebieskości, ale potem przypomniałam sobie o komentarzu Klary (dziękuję Ci za niego, bo skłonił mnie do poszukiwań :)) i postanowiłam je trochę przełamać. W ręce wpadł mi amarant i już z nich nie wypadł. Bardzo jestem ciekawa, co z tego będzie.

DSC02643

I jeszcze na koniec Wam napiszę o moim kolejnym odkryciu. To hurtownia dodatków krawieckich w Ząbkach. W sumie powinnam napisać, że to miejsce znalazł Michu (i za to chwała mu i cześć, i takie tam), bo to w końcu jego sprawka i jeszcze do tego mnie dzisiaj tam zawiózł. A ja tam weszłam i na własne oczy zobaczyłam kilometry wspaniałości, kilogramy różności i w ogóle mrowie wszystkiego. No obłęd normalny. Sprzedają w detalu. Oszalałam ze szczęścia. Jak ktoś zmotoryzowany, polecam. Chociaż ja to nawet na piechotę bym poszła…

A niebawem pokażę Wam kurtkę/narzutkę/kamizelkę letnią. Białą. Już kończę!

Pozdrawiam radośnie i wciąż na zakupowym haju 😉