Kasia Mazurek

Kitka z nitką


2 Komentarze

Przygotowania świąteczne

Plany na szycie w grudniu miałam tak ambitne, że gdyby udało mi się je zrealizować, to spokojnie mogłabym cały styczeń i pół lutego robić tylko zdjęcia i wrzucać kolejne posty. Oraz planować, co bardzo lubię. Ale się rypło wszystko z dwóch powodów. Skroiłam płaszcz w rozmiarze 38, który okazał się tak wielki, że mogłabym pod nim schować cały worek z prezentami od Mikołaja. Mikołaj w zasadzie też by się zmieścił. Tak mnie to zniechęciło, że odechciało mi się szyć ubrania.

Drugi natomiast powód jest uroczy, ma trzy lata i się rozchorował. Można by pomyśleć, że w domu, na zwolnieniu, to będę trzaskać jedną rzecz za drugą. A on chory będzie leżał i bajki oglądał. Hue, hue, hue. Także, mili Państwo, z szycia z grubsza nici, ale za udało nam się trochę popracować nad świąteczną atmosferą.  Piekliśmy sobie razem świąteczne pierniki. Ja je dekorowałam, a Misio zjadał. Suszyliśmy owoce na choinkę i kompot, rozmawiając przy tym o Mikołaju. Któregoś wieczoru, natchniona przez Monikę („Pod skrzydłami anioła”), uszyłam obrus, bieżnik i kieszonki na sztućce, a w tym tygodniu porwałam się jeszcze na gwiazdki, które tak mi się u niej spodobały. Wycięłam je z pomocą Misiaka, jakimś cudem zszyłam sama, a potem je wypychaliśmy. Tzn. ja upychałam to białe coś (co za upiorna i żmudna robota), a Misiek wyciągał. I tak dociągnęliśmy do dziś. Dzisiaj postanowiłam zmierzyć się z nowym, więc podczas południowej drzemki Miśka walczyłam z igliwiem, próbując mu nadać formę świątecznych dekoracji. Wyszło nie najgorzej, a pachnie obłędnie! Słuchałam sobie świątecznych hitów przeplatanych kolędami, nuciłam radośnie oraz wdychałam zapach sosnowych gałązek i tym sposobem wprowadziłam się w świąteczny nastrój.

Życzę Wam cudownych radosnych świąt, pachnących pysznym jedzeniem, choinką i goździkami z cynamonem, wesołego kolędowania w rodzinnym gronie oraz takich prezentów, o jakich od dawna marzycie!

Reklamy


4 Komentarze

Jestem fabryką

Już byłam na ostatniej prostej z żakietem, już prawie kończyłam i… nie skończyłam. Uznałam, że jednak muszę wymienić czarne poduszki na białe. Żakiet leży i czeka. Ja nie.

Uzbrojona w koncepcję i plan działania zabrałam się wczoraj za produkcję ozdób na drugą choinkę. Tak sobie siedziałam i wycinałam, aż w pewnym momencie uznałam, że chyba zaczynam przesadzać z ilością. No to przestałam wycinać. Przeszłam do kolejnego etapu, a potem następnego. Dzisiaj skończyłam (ale żeby nie było – w międzyczasie się przespałam ;)).

Wyprodukowałam dzwoneczki…SDC17946

…bombki…SDC17944

…choinki…SDC17955

…oraz więcej szalonych Rudolfów! SDC17938***

A Kitka jak fabryka dekoracje pyka… SDC17933


3 Komentarze

(Przed)świątecznie

Szyję żakiet, ale że opornie mi idzie i znowu z przebojami, w międzyczasie (wbrew swoim zasadom) oddaję się produkcji ozdób świątecznych. Na choinkę. Na razie do pokoju Misiaka. Ćwiczę umiejętność szycia filcu na jego ozdobach, żeby potem nasze były już na tip top. Wredota jestem, wiem 😉

Nie będzie tego wiele, bo choineczka nieduża. Jak się doda do tego własnoręcznie wypieczone pierniki, kokardki, łańcuch i lampki, to się robi bogato, że ho ho. Próbuję filcu o różnych grubościach. Najbardziej jednak do tego typu zabaw nadają się arkusze o grubości 2 mm. SDC17870

Ozdoby są dwustronne i w trójwymiarze 🙂 Trochę klejone, trochę szyte. Całkiem spodobała mi się ta zabawa. Chłopakom spodobały się nowe „bombki”.

SDC17909Fota z lampą…

SDC17924…i bez.

Ps. Strojąc Rudolfa na choinkę, oddałam się rozważaniom natury ogólnej. Aż dopadła mnie myśl: Nawet renifery to same chłopy! Mikołajowa powinna aktywniej działać na rzecz równouprawnienia w Laponii…