Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


24 komentarzy

Wszystko, co chcielibyście o mnie wiedzieć, ale nie było okazji o tym wcześniej napisać

Monika to zaczęła, Beata podchwyciła, a i mi pomysł tak bardzo się spodobał, że postanowiłam pójść za ciosem i zdradzić Wam parę sekretów 😉 . Gotowi? Zaczynamy!

  1. Nie mam genu kolekcjonera, nie gromadzę przedmiotów, ale…
  2. …w szafie ciągle wisi pierwsza uszyta przeze mnie kurtka (jeszcze z czasów liceum).
  3. Kawy nie odmawiam. Mogę ją pić o każdej porze.
  4. Lubię piec ciasta, ale rzadko je jem. No chyba, że upiekę sernik. Serniki pochłaniam.
  5. Rety, jak ja lubię się śmiać. Dzień bez zapewnienia sobie choć małej dawki niekontrolowanego rechotu jest dniem straconym.
  6. Nie lubię się bać. Do tego stopnia, że zabroniłam domownikom podchodzić do mnie bez ostrzeżenia ;).
  7. Jako pierwsza dziewczyna w klasie (i druga osoba w ogóle) zrobiłam prawo jazdy. Szacun – to przez chwilę było moje drugie imię 😀 .
  8. Nie umiem nic nie robić. Mam wrażenie, że w ten sposób marnuję czas.
  9. Nie lubię bałaganu, ale nie lubię też sprzątać. Stąd może wynikać punkt 1.
  10. W sytuacjach nagłych i stresowych nieruchomieję.
  11. Uwielbiam muzykę filmową.
  12. Przez pięć lat (na przełomie podstawówki i liceum) tańczyłam w zespole tańca nowoczesnego. Wcześniej chodziłam na kurs tańca towarzyskiego.
  13. Nie umiem opowiadać dowcipów.
  14. Grałam w szkolnej reprezentacji siatkówki.
  15. Czasami działam, zanim pomyślę.
  16. Bardzo nie lubię konfliktów.
  17. Lubię jeść.
  18. Aktywny wypoczynek to najlepszy wypoczynek.
  19. Nie lubię się opalać, ale nie przeszkadza mi lekko opalone ciało.
  20. Choć zawsze byłam bardzo dobrą uczennicą (choć z naciąganym bardzo dobrym zachowaniem), nie lubiłam szkoły. Pokochałam za to studia.
  21. Jestem filologiem polskim z wykształcenia, ale na wszelki wypadek nie zrobiłam specjalizacji nauczycielskiej, żeby nie musieć pracować w szkole.
  22. Zwracam uwagę na język, którym posługują się ludzie dookoła, ale nie poprawiam ich. To robię tylko wobec najbliższych, którzy akceptują ten stan rzeczy. Mama nazywa mnie swoim „Miodkiem” i dzwoni do mnie z językowymi problemami.
  23. Staram się nie tracić energii i nie złościć na coś, na co nie mam żadnego wpływu.
  24. Filmy i książki – pochłaniam, nie ograniczając się do konkretnych gatunków.
  25. Lubię zwiedzać Polskę. Inne kraje też, ale Polskę szczególnie.
  26. Lubię wstać rano, kiedy jeszcze dom śpi, i posiedzieć sobie w ciszy z filiżanką kawy.
  27. Lubię podróżować samochodem i z mapą w ręku robić za pilota. Lubię też prowadzić, ale mąż chyba lubi bardziej, więc to jemu zostawiam tę rozrywkę. Nasz syn na szczęście też lubi jazdę samochodem.
  28. Lubię rozmawiać. Lubię też dyskutować z kimś o odmiennym zdaniu dla ćwiczenia sztuki wymiany poglądów i sensownego ich argumentowania.
  29. Jestem antytezą życiowego rozmemłania. Do wszystkiego staram się podchodzić metodycznie i z planem.
  30. Lubię i umiem wiele prac remontowych wykonać sama. Sklepy budowlane mnie nie przerażają, odróżniam wkręty od śrub, a wiertarkę uważam za podstawowe wyposażenie domu. Już w liceum wierciłam zgrabniejsze dziury niż mój kolega, kiedy na ochotników zgłosiliśmy się do odnowienia pracowni biologicznej. W ogóle jestem typem osoby, która kieruje się dewizą: zanim zadzwonisz po fachowca, spróbuj zrobić to sam.
  31. W dzieciństwie nie znosiłam koloru czerwonego. Odkąd zyskałam możliwość decydowania o wyborze koloru nowych rzeczy, ubierałam się na niebiesko. Trwało to całą podstawówkę.
  32. Lubię zapach książek. Ostatnio zauważyłam, że mój syn też je wącha! Genów nie oszukasz 😉 .
  33. Jestem cholerykiem. Jak mnie coś uwiera, to muszę to z siebie wywalić, ale zaraz potem mi lepiej.
  34. Staram się trzymać zasady „Jak nie możesz czegoś zmienić, spróbuj to poznać i polubić” (to słowa mojej mądrej mamy). W ten sposób stałam się fanką gry Heroes of Might and Magic III, a zamiast marudzić, że mój kiedyś chłopak, a teraz mąż, jest fanem piłki (czynnym i biernym), co to tylko mecze ogląda i świata poza tym nie widzi, postanowiłam przekuć to w coś dla siebie pozytywnego. Na te mecze chodziłam razem z nim, co nieco się podszkoliłam i znów przez jakiś czas szacun to było moje drugie imię, zwłaszcza kiedy koledzy męża o piłce chcieli rozmawiać ze mną. Taką fajną dziewczynę miał, a teraz ma żonę 😉 . A w prezencie ślubnym dałam mu własnoręcznie zrobioną „Piłkę Nożną”, w której był bohaterem każdego napisanego przeze mnie artykułu. Postarałam się nawet o plakat. Obecnie jego godziny spędzone przed telewizorem albo na boisku wykorzystuję na szycie. Czy może być lepszy układ?
  35. Nie mam właściwie koleżanek, mam za to przyjaciółki. Nie umiem utrzymywać pobieżnych relacji.
  36. Nigdy nie byłam typem słodkiej dziewuszki. Zawsze bliżej było mi do chłopczycy.
  37. Kiedy byłam w ciąży, postanowiłam sobie, że będę zadbaną mamą, taką, jaką zawsze była moja mama. Było mi zawsze bardzo miło, kiedy jako dziecko słuchałam komplementów na jej temat od innych dzieci.
  38. Nie mam duszy romantyka. Zbyt twardo stąpam po ziemi i racjonalnie spoglądam na świat.
  39. Jestem uważnym słuchaczem.
  40. Ogromną radość sprawia mi robienie/kupowanie prezentów dla innych.
  41. „Zawsze” i „nigdy” – pracuję nad tym, by unikać tych słów.
  42. Zauważam szczegóły, których mogą nie widzieć inni. Stąd pewnie moje uporczywe dążenie do tego, żeby szwy były zawsze równe, linie się schodziły, a całość prezentowała zadowalający mnie poziom.
  43. Lubię pisać rozwlekle 😆.
  44. Nie lubię fałszywej skromności. Uważam, że jeżeli jest się w czymś dobrym, należy się tym zwyczajnie chwalić.
  45. Czytanie to mój nałóg. Poza oczywistościami czytam etykiety, ulotki i ogłoszenia na słupach. Czytam nawet po raz nie wiem który wypis z Regulaminu przewozu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie, kiedy zdarzy mi się usiąść na przeciw niego. Po prostu – widzę litery, to czytam.
  46. Uchodzę za osobę towarzyską, ale w większym gronie przyjmuję pozycję obserwatora i słuchacza.
  47. Uwielbiam gry towarzyskie, planszowe, kalambury, ale w ogóle nie zależy mi na zwycięstwie. Wolę dobrą zabawę. No chyba że gramy w kalambury dziewczyny na chłopaków. Wtedy ze zwykłej babskiej chęci utarcia nosów zadufanym w sobie panom po prostu wygrywamy 😉 .
  48. Lubię swoje obojczyki i trudny do określenia kolor oczu.
  49. George Clooney stracił dla mnie sporą część swego uroku, kiedy się ożenił ;). Jego miejsce zajął Robert Downey Jr (mąż nie traktuje panów jako realnego zagrożenia).
  50. Kocham moją rodzinę i lubię, kiedy spędzamy razem czas.

Zdaje się, że mogłabym tak dłużej, ale spróbuję się zatrzymać, bo już żadna tajemnica mi nie zostanie w zanadrzu. A może zechcecie przyłączyć się do tej zabawy i napiszecie na swoich blogach coś więcej o sobie? Napiszcie. Z radością będę chłonąć każde słowo.

***

No dobrze, to teraz pokażę Wam tę moją pierwszą kurtkę uszytą na maminym łuczniku. Udało mi się nawet znaleźć tę Burdę, z której ona pochodzi. Jak macie ją gdzieś w swoich zasobach, zerknijcie. To nr 6/2000 model 103 A. Kurtka jest niezdatna do noszenia, ale będę ją trzymać chyba już po wsze czasy. Zobaczcie, ma nawet podszewkę. Taka była ze mnie spryciula lat temu ho ho ho nie powiem Wam ile (tylko dlatego, żeby nie stracić dobrego humoru z powodu uzmysłowienia sobie upływu czasu). DSC07675DSC07673DSC07671

Nieźle, co? 😉

Pozdrawiam Was serdecznie, wiosennie i wesoło!

Kasia