Kasia Mazurek

Kitka z nitką


32 Komentarze

Sukienka jednorazowa

Wiecie co, dzieje się ostatnio u mnie. Dzieje na tyle dużo, że z szyciem nieco przyhamowałam, ale nie znaczy, że zupełnie je porzuciłam. Bo jak człowiek uzależniony, to organizm w końcu zaczyna się domagać. No i mój zaczął. Zajrzałam więc do moich szmatek, pomyślałam o tym, co czeka mnie w najbliższym czasie, i postanowiłam, że uszyję sobie nieskomplikowaną sukienkę na najbliższą uroczystość rodzinną. DSC09471

W ruch poszła więc koronka, dzianina punto i wykrój 116 B z Burdy 8/2013. Materiały kupiłam stacjonarnie, na szybko i na inną okazję, na którą w końcu nie zdążyłam uszyć sukienki, i tak sobie leżały, czekając na swój czas. Jak widzicie, wykrój nieco zmodyfikowałam, ale jeszcze nie na tyle, by nie rozpoznać w nim pierwowzoru. Dekolt zrobiłam bez rozcięcia, za to w serek, a przód spódnicy przerobiłam na ołówek. No i skróciłam rękaw. Poszło szybko, bezboleśnie i bez niespodzianek, ale jak to bywa – do czasu. DSC09465DSC09464DSC09469DSC09467DSC09466

Otóż po uszyciu sukienki, jako że tkaniny dość sporo przeleżały w szafie, a potem zamiatały podłogę, której przed krojeniem nie przygotowałam jak zwykle do pracy, bo gdybym zajęła się tym, to już z szycia nic by mi nie wyszło, postanowiłam sukienkę przeprać. Ale było późno, na ręczne pranie nie miałam ochoty, wrzuciłam kieckę do pralki na delikatne pranie. A wyjęłam kulkę. Nawet aż tak bardzo się nie zmartwiłam, jak to mam w zwyczaju, że serce staje, nogi wacieją, a ciało oblewa zimny pot. Chciałam poszyć, poszyłam, a że wyszło, jak wyszło, trudno. Bo wyszło tak, że ta koronka zachowała się mniej więcej jak rajstopy wrzucone do pralki, tzn. pozaciągały się takie cienkie niteczki oplatające sznureczki, z których zrobiony jest wzorek na koronce. A do tego okazało się, że wnętrze tego ozdobnego sznureczka, co to wije się po koronce niczym bluszczowe wąsy, jest białe! No więc ta biel wylazła punktowo we wszystkich miejscach, gdzie szwy nie zostały ukryte w dzianinie, czyli na bokach spódnicy i rękawkach. DSC09472DSC09474

No dobra, wcale nie trudno. Trochę się zmartwiłam, tym bardziej że inne koronkowe rzeczy w pralce piorę i nic im się nie działo. Postanowiłam coś z tą sukienką zrobić. Pozaciągane nitki wyciągnęłam, a białe kłębuszki zwichrzonego sznurka z zapasów powycinałam. Uznałam, że na raz się nada, a przynajmniej do następnego prania. A jakby co, to wytnę rękawy i wykończę podkroje lamówką, a szwy boczne w sukience i koronce zszyję razem. Tylko nie wiem, czy naprawdę będzie mi się chciało. I czy to warto… DSC09488DSC09485DSC09491

Taki ładny weekend się trafił, a mój fotograf się szkoli. Co za pech. Zdjęcia robiliśmy wczoraj przy ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Na szczęście pogodne niebo i brak chmur wystarczyły, by zdjęcia wyszły w miarę ostre i można było na nich co nieco zobaczyć. Dziś znów fotografa brak, a ja mam jeszcze jedne spodnie do pokazania. Ale może znów popołudnie okaże się łaskawe i zasobne w słońce. DSC09489DSC09478DSC09492

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!

Reklamy


28 Komentarzy

Koronkowy top na każdą okazję

DSC06323.JPG

Koronkową bluzkę zawdzięczam poniekąd mamie. Któregoś razu zauważyła podobną u jakiejś dziewczyny na ulicy i pełna przekonania, że muszę taką sobie uszyć, wierciła mi dziurę w brzuchu. Aż się dowierciła, bo koronkę w końcu kupiłam i do szycia bluzki się zabrałam. Doszłam też do pewnego bardzo odkrywczego wniosku. Otóż bluzka uszyta z koronki ma zdecydowanie znamiona bazy, czyli odzienia na wskroś uniwersalnego. Może wyglądać albo elegancko, albo wdzięcznie i romantycznie, zawsze zaś bardzo kobieco – wszytko zależy od tego, jaki przywdziejemy dół. DSC06322

A teraz do rzeczy. Z racji, że koronka była elastyczna, ale spód, czyli popelina z elastanem (zdecydowanie bardziej sprawdziłby się batyst), już trochę mniej, szukałam wykroju na bluzkę z tkaniny, która z powodzeniem przejdzie przez głowę. Wybrałam model 135 z Burdy 2/2013, przy czym całość skróciłam o jakieś 5 cm. Skróciłam także rękawy, obniżyłam zaszewki o 1,5 cm, a dekolt wykończyłam odszyciem. Jeśli jesteście żądni jeszcze większej liczby szczegółów, napiszę, że warstwę wierzchnią i spodnią uszyłam oddzielnie i połączyłam je zszywając je z odszyciem i wszywając rękawy. Do zszycia części z koronki wykorzystałam szew francuski. Warstwa spodnia jest krótsza od wierzchniej o jakiś centymetr. DSC06311DSC06312

Powoli i z mozołem buduję sobie swoją bazę kolorystyczną. Myślę, że jestem na dobrej drodze. Zdarza mi się jeszcze co prawda szyć z materiałów zakupionych przed moją ubraniową rewolucją, ale tych mam już naprawdę niewiele, a niektóre wpisują się w nowe reguły. Zasadniczo jednak trzymam się swojego postanowienia i zdaje się, że taka konsekwencja przynosi wymierne efekty. Coraz rzadziej mam kłopot z dopasowaniem do siebie części garderoby, a z drugiej strony obawa, że będzie wiało nudą, jakoś mnie nie trapi. Mam co prawda kolejną bluzkę w kolorze écru, ale zupełnie niepodobną do tej z falą. Mam też w planach następną i ta też będzie niepodobna do żadnej poprzedniej. I mam niezłą frajdę, bo skoro ograniczyłam się kolorami, próbuję szukać urozmaicenia gdzie indziej.DSC06326

Pozdrawiam ciepło, Kasia :).