Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


21 komentarzy

Sukienka po tuningu, czyli kombinezon

Z moich osobistych doświadczeń wychodzi, że w tym roku lato było po prostu marne. Ciepłych dni jak na lekarstwo, a kiedy już się trafiły, przyszło mi się kisić w domu z chorym dzieckiem. Nad morzem, które w tym roku wybraliśmy na miejsce spędzenia wakacji, wiało tak, że łeb urywało, porywało namioty, parawany i pojedyncze nieuwiązane sztuki odzieży. Śmiałków rozkładających parasole plażowe zabrakło, bo i po co, skoro słońca brak. Na wszystkie siedem dni, które tam spędziliśmy, padało codziennie i trafił nam się tylko jeden przyzwoity dzień nadający się do zażywania kąpieli słonecznych. Bo kąpiele w morzu tylko dla morsów. Na wszelki wypadek zabraliśmy basen, by chociaż dziecko miało namiastkę morza nad morzem. Niektórzy śmiałkowie próbowali doń skoków na główkę, teraz jednak żałują ułańskiej fantazji ;). DSC06254

A to było tak…DSC06199DSC06203DSC06214DSC06221

A teraz łapka w górę, kto rozpoznaje wzór i pamięta moją porażkową sukienkę. Jeśli nie pamiętacie, zajrzyjcie tutaj gwoli przypomnienia albo zapoznania się z historią sukienki. Dobrze przeczuwacie, że już jej nie ma. Czując oddech zbliżających się wakacji oraz wewnętrzną dojrzałość do zmian, zabrałam się za prucie. Prucie w moim osobistym rankingu ulubionych czynności krawieckich zajmuje chyba ostatnie miejsce. Czasem jednak bez tego ani rusz. Prułam więc kieckę z myślą o wakacyjnym kombinezonie. Zlikwidowałam zaszewki pionowe, pozbyłam się żółtego, pożegnałam rękawy, rozczłonkowałam górę i dół. Następnie, z głową pełną rad, które dostałam w związku z sukienką, przeszłam do zabawy w łamigłówki. W jej efekcie dorobiłam się drugiego w mojej karierze kombinezonu. DSC06229DSC06235DSC06233DSC06299

Radziłyście, by zrezygnować z kopertowego przodu, ale gdy pozbawiłam go rękawów, a zamiast żółtej wypustki dałam czarne listwy, efekt na tyle mnie zadowolił, że postanowiłam to tak zostawić. Zlikwidowałam oczywiście owo nieszczęsne kolanko przygotowane pod wiązanie sukienki. Pas zaakcentowałam także czarnym nurkiem, a nogawki wycięłam ze spódnicy, korzystając z wykroju na poprzedni kombinezon. I tyle w sumie wystarczyło, żeby osiągnąć zadowalający efekt.

Pozdrawiam wesoło, K. 😀


20 komentarzy

Eksperymenty

Jak robicie zakupy ciuchowe? U mnie to wygląda tak: Wpadam do sklepu, rozglądam się pobieżnie. Jeżeli nic mnie nie zainteresuje, wypadam. Jeśli jednak moje oko wyhaczy* coś interesującego, biorę. Jak uzbieram coś konkretnego i mam czas, idę do przymierzalni. A gdy czasu brak, prosto do kasy. Ale żeby nie było – zawsze pytam, czy zakupy można zwrócić.

* Wyhaczanie polega wybieraniu modeli dobrze znanych, sprawdzonych, bezpiecznych.

Z szyciem to już zupełnie inna sprawa. Z wielkim upodobaniem oraz namaszczeniem oddaję się wertowaniu Burd w te i nazad, a także buszowaniu w sieci, nie spieszę się, zaglądam do mojego składzika tkaninowego i rozważam. Choć zwykle decyduję się na coś, co już dobrze znam, czasem mnie co najdzie i popełniam szaleństwo. Kombinezon. DSC01413DSC01377

Materiał, z którego powstał, kupiłam z przeznaczeniem na sukienkę. Dawno temu. Tak dawno, że mi się odechciało. A Burdę kwietniową nabyłam jak zwykle w marcu i od razu wiedziałam, że kombinezon spod numeru 108 chcę. Już prawie kupiłam na niego len, jak kazali, ale coś mnie tknęło. Wyciągnęłam tę wzorzystość z pudła i uznałam, że to jest to. DSC01391

Uszyłam rozmiar 38, choć na początku miałam wątpliwości, czy będzie odpowiedni (biodra me nieco szersze niż w tabelce). Nie wprowadzałam żadnych modyfikacji w formie, niczego nie musiałam dopasowywać. Można powiedzieć forma idealna. Dałam od siebie tylko trzy małe zatrzaski z przodu, bo nie chciałam, żeby dekolt był za głęboki. DSC01411

Ale, ale. Mam jedną uwagę. Zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby sobie też sprawić taki ciuszek. Uważajcie na tę część spodenek, w której zwykle wszywa się zamek. O rozporek mi chodzi. Tu jest taki dosyć ekstrawagancki. Chętnym umożliwia łatwą prezentację bielizny ;). Ja chętna nie byłam, więc tę część bez żalu zaszyłam do mniej więcej 1/3 wysokości. Teraz czuję się zupełnie bezpieczna! DSC01393

Wiecie, co? Jestem naprawdę zadowolona z tego kombinezonu, i tak sobie myślę, że bardzo chętnie będę się w nim latem przechadzać (o ile nadejdzie). Ma wszystkie atrybuty wygodnego ciucha, a do tego wygląda bardzo oryginalnie!DSC01420