Kasia Mazurek

Kitka z nitką


18 Komentarzy

Bajkowy karnawał, czyli przedszkole rzuca kolejne wyzwanie

Zaraz się karnawał skończy, a ja wciąż nie pokazałam Wam stroju, w którym wystąpił mój najmłodszy mężczyzna na balu w przedszkolu. Rok temu (ha ha) zaplanowaliśmy sobie, że w tym roku będzie krabem, potem najmłodszy zmienił zdanie i chciał być astronautą, aż w końcu na jakiś tydzień przed balem okazało się, że sobie przedszkole zaplanowało, że w tym roku to dzieci mają wystąpić przebrani za postacie z bajek. No i masz babo wyzwanie. Szybka kalkulacja, analiza danych i wynik tych operacji wyszedł mi taki, że na zakupy tkanin czasu nie będzie, szycie wymyślnych strojów również, a z bajek, które ogląda mój syn i z bohaterów, z którymi się identyfikuje, najłatwiejszym rozwiązaniem będzie Jake z bajki Jake i piraci z Nibylandii. Do wyboru miałam jeszcze Blaze’a (to taki czerwony monster truck) i Marshalla (Psi Patrol). Sami więc rozumiecie 😉

Jake w oryginale wygląda tak:

119abe8087facbcf4e977802bcc5ae1b

Spodnie, rzecz prosta, wyjęłam najzwyklejsze dresowe z dziecięcej szafy. Całą resztę (poza butami niestety) zorganizowałam z tego, co miałam w zapasach. Koszulę uszyłam z białego płótna na bazie wykroju na t-shirt, ale że płótno ni w ząb elastyczne nie jest, formę poszerzyłam, zwiększyłam podkroje pod pachami, a rękawy przemodelowałam i przyozdobiłam rozcięciami, by było jak najbliżej oryginału. Kamizelka powstała z tej granatowej bawełny, której nakupiłam jak głupia, potem byłam bardzo z niej niezadowolona, ale jak widać nie były to zmarnowane pieniądze. To już kolejny uszytek w przypadku którego sprawdziła się świetnie (wcześniej powstały z niej spodnie i parka). Skorzystałam z wykroju na kamizelkę z kapturem z Burdy 10/2012 model 148, trochę przy nim pomajstrowałam i powiem Wam, że osiągnęłam efekt, na którym mi bardzo zależało, ale miałam wątpliwości, czy się uda. Krawędzie ozdobiłam żółtą lamówką (ale tu już poszłam na skróty trochę, bo po prostu ją rozprasowałam i przyszyłam dookoła bez podkładania brzegów, żeby już nie mnożyć warstw. Guziki znalazłam jakieś stare, obciągnęłam je tą samą lamówką i wyszło tak, że mucha normalnie nie siada. Na głowę zaś powędrowała opaska z dzianiny punto. Dzieć był tylko trochę niezadowolony, że nie uszyłam mu takich czarnych włosów 😀 Miecz to dzieło mojego męża, a został wykonany z czterech warstw rozwałkowanej i posklejanej tektury falistej. W ten oto sposób powstał nasz wesoły kamrat. DSC00519DSC00520DSC00524DSC00545DSC00559DSC00567

 

Reklamy


16 Komentarzy

Niezły cyrk

W jakim ja ostatnio cyrku byłam! Jakie dziwy widziałam! Baletnice, akrobatki, treserów i dzikie zwierzęta. Siłaczy, sztukmistrzów, magiczkę, zaklinaczkę węży i dwóch klaunów. W tym jednego niezwykłego, bo mojego!

Pisałam Wam już, że przedszkole mojego syna rzuca mi wyzwania, które ja bardzo chętnie biorę na klatę. Poprzednim razem był bocian, tym razem rzecz działa się nie w ogródku babci i dziadka, a w cyrku. Do cyrku zaś zostali zaproszeni rodzice z okazji swojego święta. Żebym mogła jednak zobaczyć mojego klauna na cyrkowej arenie, musiałam zatroszczyć się o odpowiedni strój. Jak to bywa na początku przy tworzeniu przebieranek, szusem po internetach rozpoczęłam poszukiwania inspiracji. I muszę Wam powiedzieć, że trochę mnie te poszukiwania zawiodły, bo nie trafiłam na nic, w co sama chciałabym ubrać mojego śmieszka. Wszystko takie jakieś za duże (niby rozumiem zamysł, ale mnie on jakoś nie przekonuje), głównie w niebiesko-żółtej kolorystyce. Koncepcję stroju obmyśliłam więc sama, czepiając się pomysłu na kamizelkę i dorabiając do tego całą resztę. DSC08225

Na kamizelkę kupiłam 40 cm lamy w pięknym czerwonym kolorze. Wykroju w Burdzie na tę część garderoby w rozmiarze 110–116 można szukać niczym złotego pociągu na Dolnym Śląsku, wyjęłam więc z szafy kamizelkę syna i zrobiłam sobie wykrój sama. Potem zabrałam się za szycie. Oj, nie jest to dzianina, z którą idzie łatwo. Na szczęście na podszewkę wybrałam tkaninę bawełnianą w groszki i to mi trochę to szycie ułatwiło. Do kamizelki z 60 cm bawełny w kolorowe grochy wycięłam spodnie i uszyłam je wg wykroju z Burdy dla dzieci 2015 model 634. Cięłam tak, żeby jak najwięcej tych kolorów znalazło się na spodniach. Wymyśliłam też sobie, że z tymi grochami fajnie zgrają się paseczki, paseczki znalazły się zatem na t-shircie, który uszyłam z resztek po bazowym pasiaku z wykroju na polówkę nr 620 z tej samej Burdy. Żeby było jeszcze weselej, naszyłam na niego puchate kuleczki mające imitować guziki. Zwieńczeniem klauniego dzieła stał się kapelusz, który przytargałam z pracy. Oderwałam od niego fabryczną tasiemkę i w to miejsce nakleiłam czerwony pasek lamy. Tadam! DSC08227DSC08221DSC08229

Co Wam powiem, to Wam powiem, ale klaun wyglądał wybornie i grał jak z nut. W przedszkolu dostał jeszcze włosy i kokardę, zabrano mu natomiast nos, bo z takim kinolem to się nieco trudniej mówi. Ja za radą męża dorzuciłam skarpetki w paseczki. I jedna rzecz mnie tylko zasmuciła nieco. Kokardę klaun dostał błyszczącą czerwoną. Zupełnie jak kamizelka. Przedszkolanki uznały więc, że kamizelkę będzie lepiej założyć groszkami na wierzch. A ja po sklepach latałam, żeby coś błyszczącego zdobyć… DSC08329

Ach, no i nie byłabym do końca sobą, gdybym szyjąc strój, nie pomyślała, co stanie się z nim po przedstawieniu. Wymyśliłam więc, że spodnie nadadzą się do spania po wyciągnięciu gumy z nogawek (żebyście widzieli tę radość w dziecięcych oczach), a koszulkę ze względu na tę srebrną nitkę, która na niej połyskuje, podaruję córce przyjaciółki, tylko guziki-pomponiki zamienię na jakąś aplikację. A kamizelka? Przed nami kolejne Boże Narodzenie. Kto wie, może tym razem będę musiała pomyśleć o stroju elfa :).


36 Komentarzy

To ci wyzwanie uszyć skrzydła bocianie

Skupienie się na samych sukienkach może wprowadzić w szycie nieco monotonii. Można pobawić się trochę formą, ale wciąż to są sukienki. No dobra, są jeszcze bluzki (te szyje się dobrze i szybko, bo bez podszewek, z niewielu części i zwykle z niewielkich ilości materiału). Spódnice i spodnie rzadziej, a żakiety, powiedziałabym – okazjonalnie. Tak czy inaczej mogę uznać, że tu mam całkiem to szycie obcykane. Na uszyte kurtki i płaszcze trzeba mieć miejsce, a tego mam już niezbyt wiele (mąż się szafą nie chce podzielić), więc powstają raczej wtedy, gdy są potrzebne, niż jako efekt zachcianek. Mam co prawda wełnę na dwa płaszcze, ale zostawię ją sobie na kolejny sezon, bo liczę, że ten się niebawem skończy. I mimo tego całkiem sporego zakresu rzeczy, które szyję, zachce mi się czasem wyzwań. A to bomberka czy garnitur się trafi, a to koszula męska. I kiedy myślę, że arsenał rzeczy do uszycia już się wyczerpuje, pojawia się zamówienie, któremu trzeba sprostać.

Nikt bowiem nie zapewni Wam tyle rozrywki i nie rzuci lepszego wyzwania niż przedszkole Waszego dziecka. Tu karnawał, tam dzień tego i owego. Co święto, to występ, co występ, to strój. Dzień babci i dziadka w tym roku zapisał się nam pod znakiem bociana. dsc07297

Bociana wyobrazić sobie łatwo, w końcu to jeden z naszych symboli, ogólną koncepcję stroju miałam więc już od początku opracowaną. Cała reszta wyszła w praniu. Do uszycia skrzydeł zużyłam dwa metry białego płótna i pół czarnego. Najwięcej kłopotu miałam z wymyśleniem mocowania tego ustrojstwa. Internet milczy na ten temat albo ja niezbyt wytrwale szukałam. W każdym razie stanęło na tym, że przyszyłam do skrzydeł tasiemki do wiązania na nadgarstkach. Ot, prościzna. Gorzej z ramionami. Było coś w rodzaju wiązania na szyi, co budziło moje skojarzenia z obrożą. Potem wymyśliłam i uszyłam szelki. Ale to wszystko mimo podklejenia flizeliną było wiotkie i nie bardzo chciało się trzymać pleców. Ostatecznie więc uszyłam gumowe szelki i osiągnęłam zadowalający efekt. Na koniec doszyłam jeszcze rzepy na wysokości dłoni, żeby te skrzydła zawinąć wokół rąk i przystosować do łopotania. Bocian na scenę miał wejść lecąco. dsc07294dsc07283

Bocian wleciał, zagrał swoją rolę po mistrzowsku i, co ja tam będę Wam ściemniać, zrobił furorę. Ja zrobiłam furorę. Zostałam tą od bociana. Coś mi się zdaje, że po tym jak zareklamowałam się własnoręcznie uszytym strażakiem czy elfem leśnym, w następnym przedstawieniu dostanę angaż jako naczelny kostiumograf. Na piątkowy karnawałowy debiut zaś czeka strój kota. Self mejd ofkors. dsc07272DSC07277.JPG