Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


20 komentarzy

Szyfonowa bluzka

Choć ciągnie mnie w stronę innych projektów (a zaplanowane mam trzy takie, co to bez nich ani rusz i nie osiągnę wewnętrznego spokoju, póki nie zrealizuję), pozostaję wciąż w sferze bluzek. Nazbierała mi się bowiem kupka materiałów do-zrobienia-czegoś-z-nimi, zwykle jakichś resztek albo ubrań do przerobienia. A tak sobie postanowiłam, że nie ruszę z niczym nowym (a to może mnie zgubić), póki się z tym nie uporam. Dlatego nie chowam tej kupki do szafy, tylko patrzę codziennie na ten wyrzut sumienia i staram się z nim coś zrobić. I powoli oraz z mozołem coś się z tego wykluwa.

W minionym tygodniu w pocie czoła szyłam bluzkę z szyfonu. Koralowego, w kropeczki, sztucznego jak Natalia Siwiec, ale uroczego jak misie koala. Z tego samego, z którego powstała ta sukienka, w trzydziestostopniowym upale przyklejająca się bezlitośnie do ciała. Kawał materiału jednak z jej szycia mi został, więc pomyślałam, że może dam mu szansę. Skoro nie w upalne lato, to może chociaż w tę marną wiosnę da się w tym chodzić bez uczucia dyskomfortu. Wybrałam sobie wykrój z Burdy 7/2012 model 116. A tam jak wół stało, że z szyfonu to najlepiej z dwóch warstw, bo szyfon cienki i w ogóle nie umiejący dochowywać tajemnic. No i o ile z jedną warstwą poszłoby pewnie też dość wolno, ale jednak miałabym poczucie, że posuwam się do przodu, o tyle szycie tej prościzny z dwóch warstw zajęło mi więcej czasu niż szycie żakietu. Z podszewką! Wycinanie – zgroza! Fastrygowanie wszystkiego – ło-rety-rety! Obszywanie lamówką – no, święci pańscy! A do tego ta cholerna lamówka nie chce się nijak zaprasować. O wyrównywaniu nawet nie ma co pisać. Mordęga i tyle. Jako że jednak osoba ze mnie uparta, z bluzką dobrnęłam do końca. 4b2b5b6b

Ponieważ uznałam, że bluzka jest na tyle prosta, że nie ma za bardzo czemu robić zdjęć, postanowiłam pobawić się trochę w ubieranki-przebieranki. Od razu przyznam się, że w tych kolorowych spódniczkach czuję się trochę, jakby było na mnie za dużo koloru, ale pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować. A Wam która wersja przypadła do gustu? 7b8b10b12b11b14b15b16b18b19b

Pozdrawiam serdecznie, Kasia 🙂


30 komentarzy

Blue jeans

DSC07911 z efektem

Nosi mnie. Czuję, że mam zespół niespokojnych nóg, niespokojnych rąk i niespokojnej głowy. Nie żebym narzekała jakoś na ten stan, ale ogrom potencjalnych działań, które mogłabym podjąć w wyniku tego nadmiaru aktywności moich członków, zaczyna mnie przytłaczać. Miotam się więc między tym, co dla domu i rodziny, a tym, co dla mnie. Dla domu jak zawsze: nowe kwiaty na balkon, dekoracje, jakieś sprawy porządkowe. Dla rodziny to, co akurat wypadnie w danej chwili. Dla mnie – wiadomo. Nowe szaty. Ale co najpierw? Sadzić czy szyć? Malować jajka czy nowy wykrój. Łatać dziury? (Bo budżetu i tak nie da się już załatać w tym miesiącu). A jak szyć, to co? Sukienki czy bluzki, bluzki czy spodnie? Planów tyle, a minut ubywa. Działać trzeba!DSC07952 z efektem

Biorę więc na warsztat bluzki. Bluzki jako towar stale deficytowy musiały doczekać się uszycia. Bluzki są dobre, bo w tym wirze codziennych zajęć dają się uszyć szybko i w wolnych chwilach pomiędzy zabawą w chowanego a gotowaniem zupy. Tylko trzeba pamiętać o myciu rąk za każdym razem, kiedy siada się do szycia zaraz po odejściu od garów. Mi się raz zapomniało… Ale do brzegu. Uszyłam sobie bluzkę wg modelu 106 A z Burdy 2/2017. Falbanki. Fachowo wolanty. Jakież to piękne zwieńczenie wiosennych i letnich fatałaszków. Dodają lekkości, uroku i żyją własnym życiem, kiedy wiatr mocniej wieje. Zauroczyły mnie od razu. DSC07912 z efektemDSC07914 z efektem

Bluzkę uszyłam z lejącego batystu bawełnianego. Wszystko fajnie, bo jest lekko, przewiewnie, idealnie na ciepłe dni. Ale jak to się gniecie! Łomatkobosko! Prasowanie tej bluzki to istne wyzwanie. Niby wiedziałam, jak tkaninę wybierałam, bo szyłam z niej nie raz, a jednak ta lekkość, naturalne włókna i kolor przeważyły. I jestem teraz jako ta rozdarta sosna, bo prasować zanadto nie lubię (a falban to już w ogóle), ale sztuczne niegniotące włókna noszę raczej mniej chętnie niż bardziej. A taką bluzkę jeszcze jedną na pewno chciałabym mieć. Jakąś jasną. Na lato. Musi oddychać. I musi być cieniutka, żeby brzegi wolantów wyglądały estetycznie. Z czego szyć? Może coś podpowiecie? Podpowiedzcie, proszę 🙂

DSC07946 z efektemDSC07947 z efektem

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!


22 komentarzy

Rzecz o tym, dlaczego warto szyć 

To nie jest tak, że odkąd szyję sobie ubrania na poważnie (czyli tak od około dwóch lat), do sklepów odzieżowych zaglądam tylko wtedy, gdy uznaję, że czas uzupełnić bieliźniane zapasy albo zaopatrzyć się w nową parę dżinsów. Co prawda mam świadomość, że co jak co, ja sobie mogę uszyć wszystko, ale to chyba nie do końca o to chodzi, a poza tym popadanie w skrajności raczej rzadko kończy się dobrze. No więc zdarza się, że raz na jakiś czas robię sobie rundkę po sklepach, zwykle nie poszukując niczego konkretnego, raczej szukając inspiracji i chcąc przy tym połechtać swoje ego, porównując jakość tego, co na sklepowym wieszaku i co na wieszaku u mnie. I wtedy też od czasu do czasu zdarzy mi się coś kupić, no bo umówmy się, nie każdy ciuch to znowu taki łach nie warty uwagi. W ten sposób parę sztuk odzieży produkcji masowej stało się moją własnością.

I tak sobie naprzemiennie noszę: coś swojego, coś kupionego, coś swojego, czasem jakiś miks. Taka zmiksowana poszłam sobie ostatnio do pracy. Ot, dzień jak co dzień, troszkę pracy, kawka, praca, obiad, praca. Wróć. Do obiadu wszystko, jak zwykle. Idę sobie do biurowej kuchni z kolegami z pokoju, wstawiam obiad do mikrofali, czekam wpatrzona w jedzonko. Wchodzi do kuchni jakaś dziewczyna. Wchodzi, staje i na mnie patrzy. Patrzy i się uśmiecha. Ja patrzę i założę się, że mam jakąś taką niewyraźną minę. Ale próbuję się uśmiechać, chociaż nie wiem, o co chodzi. W końcu ona mówi: dobry gust. Ja myślę o jedzeniu. W końcu ona pokazuje moją bluzkę. Ja patrzę na jej. Mówię bardzo elokwentnie: no, już więcej jej nie założę. Śmiech. Kurtyna.

Koleżeństwo pracowe spytało mnie, czy ja tak na poważnie. Odparłam, że niestety tak. Bluzka od teraz trafi do działu z rzeczami „wszędzie, byle nie do pracy”. Z nieznanych sobie zupełnie przyczyn mam tak, że ciężko znoszę świadomość, że ktoś w pobliżu ma takie samo ubranie albo jakieś akcesorium. Tak, wiem, kupując w sieciówkach, raczej proszę się o takie niespodzianki. Ale serio – kiedyś dałam siostrze płaszcz, kiedy okazało się, że taki sam zobaczyłam u innej dziewczyny (już go mam z powrotem, ale wciąż jeszcze się nie przemogłam i w nim nie chodzę). W autobusie zobaczyłam kiedyś dziewczynę, która miała takie same srebrne kolczyki. Trochę miałam z tym problem, ale ponieważ to prezent od męża, to jednak w nich chodzę. A poza tym kolczyki na szczęście są dość małe. Zdarzyło mi się też, że jak któregoś zimowego ranka schodziłam do metra po schodach, to przed sobą zobaczyłam dziewczynę w identycznych botkach. Od razu wyhamowałam i puściłam ją bardzo przodem, żeby uniknąć kłopotliwego spotkania. Taka ma pokrętna natura.

DSC07786DSC07798DSC07795

Ale kiedy uszyję sobie taką sukienkę, no to po prostu przepełnia mnie radość, bo POTRAFIĘ i do tego mam coś innego od całej reszty. Dusza śpiewa, ooo, mogę wszystko, a duma, rozpierając mnie od środka, wyłazi na zewnątrz, bo nie mogę utrzymać języka za zębami i powtarzam co chwilę, wow, ale sobie sukienkę uszyłam. DSC07809DSC07813DSC07829DSC07821DSC07824

Sukienkę uszyłam na podstawie wykroju z Susanna Moden 3/2015 mod. 2588 (tutaj można podejrzeć, co to za model). Ale najpierw kupiłam materiał. W środę dotarły do mnie pozytywne prognozy pogodowe. Jak sobie to uzmysłowiłam, to w drodze z pracy, mimo tego że akurat deszcz lał mi się na głowę, a ja nie miałam parasolki, wpadłam do sklepu z tkaninami złakniona wiosennych nowości. I po całym tym stonowanym zimowym sezonie za ostatnie pieniądze tuż przed wypłatą kupiłam dwa kupony bawełny pełne kwiatów, kolorów i życia. (Ten dzisiejszy to 100% realizacji palety kolorystycznej, którą wybrałam sobie za podstawę mojej bazy). W czwartek przygotowałam wykrój. Byłam tak nakręcona, że nawet mężowi się chyba udzielił mój entuzjazm, bo ja rysowałam, a on wycinał. W piątek i sobotę popołudniami oraz wieczorem szyłam. Troszkę musiałam popracować z wykrojem w okolicach biustu, troszkę popruć, wyciąć, przeszyć jeszcze raz, ale kto by tam o tym pamiętał teraz, kiedy sukienka taka, że ojej. Nawet to, że muszę jeszcze poprawić dekolt z tyłu, bo odstaje, a co wyszło dopiero dzisiaj, w ogóle mnie nie zraża, bo sukienka na to zasługuje. Ja na to zasługuję. W końcu szyję po to, żeby mieć rzeczy (subiektywnie przede wszystkim) idealne. DSC07818DSC07817DSC07833DSC07846

Jakież to cudowne uczucie zrzucić po zimie długie buty, rajtki, kurtki, płaszcze i inne rzeczy tak jednoznacznie kojarzące się z zimą. Mnie wiosna opętała zupełnie. Mam tak co roku. Cieszę się jak dziecko, wystawiam twarz do słońca, a energia mnie rozsadza. Ale jakie to miłe uczucie zdjąć buty i boso przechadzać się po trawniku! DSC07851DSC07841

Dziś spragnionych pogody, ciepła i dobrych warunków do zdjęć znalazło się wielu. Wiedziałam, że park, do którego wpadamy na zdjęcia przy okazji odwiedzin u mojej siostry jest popularny, bo poznaję go na zdjęciach na innych blogach. Ale dzisiaj to było istne oblężenie. Aparaty, fotografowie, blogerki i ciuchy zmieniane w krzakach. Na szczęście miejsca dość, by każdy dostał kawałek dla siebie 😉 DSC07869DSC07828DSC07825


20 komentarzy

Inspiracje, motywacje…

DSC07656

Pamiętam, że pierwszy raz myśl o założeniu bloga pojawiła się u mnie, kiedy szukałam informacji o tym, jak uszyć pewną sukienkę z Burdy. Opis jej wykonania, jak i wielu innych burdowych rzeczy, był wówczas dla mnie dość zawiły, ja natomiast nie byłam jeszcze dość biegła w ich interpretacji. Myślałam sobie, że fajnie by było znaleźć się w gronie osób wymieniających się doświadczeniem i mających tę samą pasję, żeby móc samej się czegoś nauczyć. Bo podglądanie innych szyjących to jedno, a wymiana doświadczeń to zupełnie inna rzecz. Wtedy sobie pomyślałam jednak, rety, z czym ja się do ludzi pcham, i sama jakoś tę sukienkę uszyłam. Ale tych rzeczy szyłam coraz więcej i jakiś czas później temat bloga powrócił. Pomyślałam, a co mi tam, zaryzykuję. Przynajmniej jak będę chciała o coś spytać albo coś skomentować, to nie będę anonimowa. A może uda się z kimś nawiązać nić (o, nić to bardzo adekwatne słowo) porozumienia?

Dziś z całą pewnością mogę powiedzieć, że ten blog to całkiem trafiony pomysł był. Przede wszystkim dzięki niemu poznałam wiele utalentowanych osób z dokładnie takim samym szyciowym bzikiem jak mój (a może nawet jeszcze większym). Oprócz tego wiele się nauczyłam, całkiem sporo dzięki niemu uszyłam i w całym tym odzieżowym zamieszaniu znalazłam siebie. No i wreszcie zaczęłam chodzić w sukienkach! Naprawdę. Kiedyś tylko spodnie. Koniec, kropka.DSC07610DSC07619DSC07637

Ale na przekór temu, co przed chwilą przeczytaliście, właśnie spodnie pokazuję. I bluzkę. I nawet kurtkę, którą już co niektórzy z Was pewnie znają. Te spodnie to zaczęłam szyć zaraz po tych, tak byłam pozytywnie naładowana pochlebnymi komentarzami. Postanowiłam, że pójdę za ciosem, przynajmniej będę miała w głowie na świeżo wspomnienie szycia rozporka, co wciąż jeszcze budzi u mnie odrobinę niepewności. Ale właśnie przed uszyciem rozporka coś mnie od tych spodni oderwało, potem coś innego pilnego wskoczyło, a później to już szyłam inne rzeczy i jakoś te niedokończone portki omijałam wzrokiem. Do czasu, aż Anetta pokazała swoje kolejne spodnie. Nie powiem, podziałało. Wyciągnęłam te swoje zszyte nogawki z mocnym postanowieniem doprowadzenia sprawy do szczęśliwego finału. Spodnie to model 107 A z Burdy 11/2012. Coś mi się po głowie telepie, że nic w nich nie poprawiałam, a leżą dobrze. Tzn. mnie zadowalają w zupełności. Nogawki mogłyby być dłuższe, ale to akurat mnie zanadto nie martwi. W następnych będą dłuższe, bo sobie wykrój pieczołowicie opiszę i zaznaczę, że tak, to ten, co można szyć w ciemno. Chociaż teraz to chciałabym uszyć takie szerokie z lejącego materiału. Zawsze lubiłam szerokie spodnie. DSC07631

O, a właśnie! Mam jedno pytanie, bo niewiedza mnie trapi. Z której na którą stronę powinny się odpinać spodnie? Bo ja zasugerowałam się dżinsami i swoje materiałowe szyłam tak jak dżiny, czyli z lewą stroną na wierzchu. A potem znalazłam materiałowe jakieś kupne i się okazało, że zamek jest przyszyty do lewej, czyli spodnie odpinają się z lewej na prawą. No i kurka nie wiem. DSC07624DSC07634

Wracając jednak do mojej prezentacji – tuż przed wykończeniem spodni sprawiłam sobie z kolei bluzkę. Szyłam sukienkę (jeszcze nie skończyłam), ale odwiesiłam ją do ponaciągania i późniejszego wyrównania. I jak co dzień przeglądałam sobie, co słychać tu i tam. Jak tylko zobaczyłam tę bluzkę Beaty, tak od razu zapragnęłam czegoś podobnego. Udałam się na stacjonarne materiałowe łowy, wszak bluzkę chciałam mieć szybko, i zakupiłam kawałek bardzo sztucznego (coś jak organza), kreszowanego materiału. Podczas zakupów internetowych jestem właściwie bezkompromisowa, jeśli chodzi o skład materiałów, a stacjonarnie dostaję czasem jakiegoś obłędu. Ale bardzo chciałam mieć taką ładną zwykłą bluzkę. Kupiłam więc 70 cm tkaniny i uszyłam sobie bluzkę na podstawie wykroju 120 c z Burdy 8/2015. Dokonałam tylko niewielkich korekt, które sprawiły, że moja bluzka niewiele ma wspólnego z tą z Burdy. Pogłębiłam dekolt o szerokość odszycia dekoltu, obniżyłam zaszewkę piersiową (standard), zrezygnowałam z rękawów, ale wydłużyłam linię ramion i wyrównałam bluzkę z przodu do długości tyłu. Takie tam drobiażdżki ;). Taka zwykła, a jak ona mi się podoba! I jak dobrze komponuje się z moim nowym jasnym żakietem. I ze spodniami, i spódnicami. Mówię Wam!DSC07630DSC07648

***

Bardzo się cieszę, że w całym tym blogowym świecie znalazłam kawałek miejsca dla siebie, umościłam się i mam Was, moich czytelników. To jest niezwykle motywujące, że tu zaglądacie, komentujecie i wymieniacie ze mną swoje doświadczenia. Bardzo Wam dziękuję.

Ponieważ prowadzenie bloga stało się częścią mojego życia i wiąże się nierozerwalnie z moją  pasją, postanowiłam wziąć w tym roku udział w konkursie Szyciowy Blog Roku 2016. Jeśli chcecie mnie wesprzeć, możecie zagłosować na mój blog na stronie konkursu. Odnośnik do mojego zgłoszenia znajdziecie na blogu w panelu bocznym na samej górze. Każdy głos sprawi mi mnóstwo radości.

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!


22 komentarzy

Wino w szafie

dsc07267

Sądzę, że na drodze do kolorystycznego porządkowania mojej garderoby doszłam już do takiego etapu, że można dostrzec w tym jakąś prawidłowość. Moja szafa staje się coraz bardziej harmonijna, a dzięki temu znacznie łatwiej mi się ubierać i tworzyć różne zestawy. W końcu takie miałam założenie, żeby z tego całego miszmaszu odcieni wybrać te, które do mnie pasują, ale i w których dobrze się czuję. Pośród tego kolorystycznego spokoju skupionego wokół granatu i złamanej bieli pojawiają się akcenty. Próbuję znaleźć dla siebie odpowiedni odcień różu, od czasu do czasu przywdziewam też coś czerwonego bądź koralowego. Tyle że czerwone ubranie krzyczy „Patrzcie na mnie!”,  więc kiedy zakładam coś takiego, muszę liczyć się z tym, że nie przemknę niezauważona ;). Ponieważ nie zawsze mam ochotę rzucać się aż tak bardzo w oczy, postanowiłam sprawdzić, czy dogadam się z bordowym. Najpierw przezornie kupiłam sweterek w takim kolorze, a kiedy okazało się, że dobrze się w nim czuję, poszłam za ciosem i zamówiłam bawełnę z elastanem w pięknym kolorze wina.  dsc07266dsc07265dsc07263dsc07264

Z wyborem sukienki do uszycia nie miałam właściwie problemu, bo kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź tej (Burda 1/2017 model 116), od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Wiecie, ten dekolt. Koło takich elementów nie przechodzę obojętnie. Tylko że o ile dekolt był moim priorytetem, o tyle na ołówkowym dole mi już tak nie zależało, bo właśnie uszyłam sobie taką spódnicę, a poza tym chciałam czegoś odrobinę swobodniejszego. Z racji ograniczonej materii postawiłam na taki prosty dół z niewielkimi kontrafałdami. Dodałam też pasek, bo mimo przedłużenia góry wciąż miałam wrażenie, że jest za krótka. Dół jest na podszewce, góra nie. Aha! Są obowiązkowe kieszenie :). Trochę szerszy dół plus sztywniejszy materiał – w takiej konfiguracji sprawdzają się i układają najlepiej.dsc07260dsc07258dsc07256dsc07253dsc07248dsc07244dsc07236dsc07240

Pozdrawiam z nadzieją na coraz więcej słońca :).