Kasia Mazurek

Kitka z nitką


27 Komentarzy

Takie spodnie

Wiosna idzie, co? Tylko chyba jakoś naokoło albo trochę się jej pobłądziło, bo coś dotrzeć nie może. A ja tu się na wiosnę szykuję, zimowe ciuchy pakuję głęboko do szafy, chcąc wyjść jej na przeciw odziana lekko, świeżo i na przykład w nowych białych spodniach. Najpierw chciałam je uszyć z wg wykroju z gazety „Szycie”, ale się powstrzymałam, bo jakoś na eksperymenty szkoda mi było energii i czasu i uszyłam je z dobrze znanego, przetestowanego przeze mnie już wcześniej (efekty tu) i dopasowanego do moich potrzeb wykroju z Burdy 3/2014 model 115. DSC00920

No i nie wiem, jakbym się gimnastykowała i wymyślała, to przy tych spodniach nie mam Wam żadnej historii do opowiedzenia, bo jak się szyje kolejny raz z tego samego wykroju, to jakoś tak łatwiej idzie, a po drodze mniej miejsc na potencjalne wpadki. Chociaż muszę się przyznać, że dopadło mnie jakieś zaćmienie umysłowe, bo dawno już takich spodni nie szyłam, i musiałam skorzystać ze ściągi przy szyciu rozporka, żeby czasem po drodze niczego nie zepsuć. DSC00918DSC00926DSC00928

Ze spraw szyciowych to Wam jeszcze napiszę, że spodnie uszyłam ze średniogrubego jeansu ze sporą domieszką elastanu. Obawiałam się nieco tego, że biały, jak to biały, będzie prześwitywał, więc worki kieszeni uszyłam z cielistej elastycznej  podszewki. Kieszenie nie prześwitują, a do tego nie odznaczają się pod spodniami. Cała reszta także jest bez zarzutu. Ze spodni jestem bardzo zadowolona 🙂

Wiosno, chodź!

DSC00936DSC00946DSC00940DSC00937DSC00933

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!

Reklamy


26 Komentarzy

Kopertowa sukienka

DSC00914

Bywa to nieco frustrujące, gdy kupuje się dwa metry materiału, po dekatyzacji zostaje metr osiemdziesiąt, a w przepisie na sukienkę stoi, że trzeba dwa czterdzieści. I nie ma takiej możliwości, żeby teraz zmienić zdanie, bo właśnie z myślą o tej sukience kupiło się tę dzianinę, choć nieco ryzykowne było kupowanie mniej niż zalecała gazeta. Poza tym wrodzona upartość nie pozwala tak po prostu porzucić podjętej już decyzji. Skoro postanowiłam, to choćbym miała się skichać, zmieszczę ten wykrój i już. Dwa popołudnia zajęło mi główkowanie, jak tu te puzzle sukienkowe poukładać na za małej płachcie, aż w końcu się udało, choć nie bez ofiar. Na szczęście po szyciu innej sukienki zostało mi trochę dzianiny punto, więc odszycia, których nijak nie mogłam zmieścić na właściwej dzianinie, wycięłam z tamtych resztek. Sukces.

Bywa też nieco frustrujące, gdy się człowiek naprawdę, ale to naprawdę przyłoży do przygotowania formy, uwzględni swoje wymiary i skoryguje formę, a potem okaże się, że w całym tym ferworze przygotowań zapomniał o jednym, ale jakże istotnym miejscu, w wyniku czego dekolt zjechał o trzy piętra w dół i nijak sukienki bez założenia czegoś pod spód założyć i nosić się nie da. To naprawdę potrafi podciąć skrzydła. Ale… DSC00912DSC00910DSC00908

Sukienkę uszyłam już dość dawno i miałam trochę czasu, by gorycz tej porażki nieco mi się uleżała. Jak się uleżała, a sukienka nawisiała na manekinie, doszłam do wniosku, że nie chcę jej nikomu oddawać, bo mi się podoba i byłoby mi jej szkoda. Poza tym z taką koronką wystającą spod spodu jest całkiem nieźle. DSC00904

Wykrój pochodzi z Burdy 8/2017 (model 109 B). Do uszycia sukienki wykorzystałam dzianinę punto, niezbyt grubą, ale mogłaby być cieńsza, bo przy tych zakładkach, kiedy trzeba połączyć górę z dołem, robi się niebezpiecznie dużo warstw. Całość, poza podłożeniami i zakładkami oczywiście, poleciałam na owerloku. Ależ to przyspiesza i ułatwia robotę. DSC00902

No i jak? Podoba Wam się sukienka z takim głębokim dekoltem?

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!


26 Komentarzy

Żakiet z militarnym akcentem

DSC00662

Wiem, że też tak macie. Trudno tak nie mieć, kiedy zamawia się materiały przez internet większymi partiami, a potem albo okazuje się, że to, co przyszło, nie do końca jest tym, czym miało być, albo zwyczajnie zapomina się, co się chciało z tego uszyć. Leżał mi więc kawał bawełny lekko elastycznej od dawien dawna w zapasach i długo nie miałam pomysłu, co z nim zrobić. Co jakiś czas sobie na niego patrzyłam, zastanawiałam się, co by tu można, ale nic nie robiłam, bo żaden z wcześniejszych pomysłów nie przekonał mnie dostatecznie. Aż w końcu mnie natchnęło i uznałam, że tkanina sprawdzi się jako wiosenny żakiet. Ale nie taki zwykły, tylko z bajerami 😉 DSC00669DSC00666DSC00665DSC00660

Te bajery znalazłam w modelu 121 w Burdzie 6/2016. Początkowo żakiet miał być cały granatowy, a tylko guziki miały stanowić jakiś akcent kolorystyczny, ale w trakcie szycia znów mnie coś tknęło i przypomniałam sobie, że mam taką srebrną tasiemkę, lekko elastyczną, kupioną wieki temu, żeby mi służyła jako ozdobny pasek czy coś. Dawno już nie służyła i leżała w szufladzie, a było jej dokładnie tyle, ile potrzeba, żeby ozdobić żakiet. DSC00671DSC00683DSC00679DSC00678

Zmian w modelu dokonałam nielicznych. Pierwszą decyzją było jego przedłużenie o 5 cm (choć sądzę, że i drugie tyle też by nie zaszkodziło). Rękawy mają dobrą długość, bo to model dla osób wysokich, więc przynajmniej tym razem nie musiałam robić korekt w tym miejscu. Postanowiłam do żakietu dodać kieszonki, choćby takie małe, żeby w razie czego było wetknąć gdzie telefon. W trakcie szycia doszłam jeszcze do wniosku, że skoro przedłużyłam żakiet, to lepiej będzie wyglądać, jeśli dodam jeszcze jedną parę wstawek. Żakiet uszyłam bez podszewki, bez poduszek, za to wewnątrz obszyłam cały satynową lamówką. Klasa. Może wiać podle i rozwiewać poły, nie będę się miała czego wstydzić 😉 DSC00673DSC00681DSC00677DSC00686

Byle do wiosny! Pozdrawiam serdecznie, Kasia!