Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!

Rzecz o tym, dlaczego warto szyć 

27 komentarzy

To nie jest tak, że odkąd szyję sobie ubrania na poważnie (czyli tak od około dwóch lat), do sklepów odzieżowych zaglądam tylko wtedy, gdy uznaję, że czas uzupełnić bieliźniane zapasy albo zaopatrzyć się w nową parę dżinsów. Co prawda mam świadomość, że co jak co, ja sobie mogę uszyć wszystko, ale to chyba nie do końca o to chodzi, a poza tym popadanie w skrajności raczej rzadko kończy się dobrze. No więc zdarza się, że raz na jakiś czas robię sobie rundkę po sklepach, zwykle nie poszukując niczego konkretnego, raczej szukając inspiracji i chcąc przy tym połechtać swoje ego, porównując jakość tego, co na sklepowym wieszaku i co na wieszaku u mnie. I wtedy też od czasu do czasu zdarzy mi się coś kupić, no bo umówmy się, nie każdy ciuch to znowu taki łach nie warty uwagi. W ten sposób parę sztuk odzieży produkcji masowej stało się moją własnością.

I tak sobie naprzemiennie noszę: coś swojego, coś kupionego, coś swojego, czasem jakiś miks. Taka zmiksowana poszłam sobie ostatnio do pracy. Ot, dzień jak co dzień, troszkę pracy, kawka, praca, obiad, praca. Wróć. Do obiadu wszystko, jak zwykle. Idę sobie do biurowej kuchni z kolegami z pokoju, wstawiam obiad do mikrofali, czekam wpatrzona w jedzonko. Wchodzi do kuchni jakaś dziewczyna. Wchodzi, staje i na mnie patrzy. Patrzy i się uśmiecha. Ja patrzę i założę się, że mam jakąś taką niewyraźną minę. Ale próbuję się uśmiechać, chociaż nie wiem, o co chodzi. W końcu ona mówi: dobry gust. Ja myślę o jedzeniu. W końcu ona pokazuje moją bluzkę. Ja patrzę na jej. Mówię bardzo elokwentnie: no, już więcej jej nie założę. Śmiech. Kurtyna.

Koleżeństwo pracowe spytało mnie, czy ja tak na poważnie. Odparłam, że niestety tak. Bluzka od teraz trafi do działu z rzeczami „wszędzie, byle nie do pracy”. Z nieznanych sobie zupełnie przyczyn mam tak, że ciężko znoszę świadomość, że ktoś w pobliżu ma takie samo ubranie albo jakieś akcesorium. Tak, wiem, kupując w sieciówkach, raczej proszę się o takie niespodzianki. Ale serio – kiedyś dałam siostrze płaszcz, kiedy okazało się, że taki sam zobaczyłam u innej dziewczyny (już go mam z powrotem, ale wciąż jeszcze się nie przemogłam i w nim nie chodzę). W autobusie zobaczyłam kiedyś dziewczynę, która miała takie same srebrne kolczyki. Trochę miałam z tym problem, ale ponieważ to prezent od męża, to jednak w nich chodzę. A poza tym kolczyki na szczęście są dość małe. Zdarzyło mi się też, że jak któregoś zimowego ranka schodziłam do metra po schodach, to przed sobą zobaczyłam dziewczynę w identycznych botkach. Od razu wyhamowałam i puściłam ją bardzo przodem, żeby uniknąć kłopotliwego spotkania. Taka ma pokrętna natura.

DSC07786DSC07798DSC07795

Ale kiedy uszyję sobie taką sukienkę, no to po prostu przepełnia mnie radość, bo POTRAFIĘ i do tego mam coś innego od całej reszty. Dusza śpiewa, ooo, mogę wszystko, a duma, rozpierając mnie od środka, wyłazi na zewnątrz, bo nie mogę utrzymać języka za zębami i powtarzam co chwilę, wow, ale sobie sukienkę uszyłam. DSC07809DSC07813DSC07829DSC07821DSC07824

Sukienkę uszyłam na podstawie wykroju z Susanna Moden 3/2015 mod. 2588 (tutaj można podejrzeć, co to za model). Ale najpierw kupiłam materiał. W środę dotarły do mnie pozytywne prognozy pogodowe. Jak sobie to uzmysłowiłam, to w drodze z pracy, mimo tego że akurat deszcz lał mi się na głowę, a ja nie miałam parasolki, wpadłam do sklepu z tkaninami złakniona wiosennych nowości. I po całym tym stonowanym zimowym sezonie za ostatnie pieniądze tuż przed wypłatą kupiłam dwa kupony bawełny pełne kwiatów, kolorów i życia. (Ten dzisiejszy to 100% realizacji palety kolorystycznej, którą wybrałam sobie za podstawę mojej bazy). W czwartek przygotowałam wykrój. Byłam tak nakręcona, że nawet mężowi się chyba udzielił mój entuzjazm, bo ja rysowałam, a on wycinał. W piątek i sobotę popołudniami oraz wieczorem szyłam. Troszkę musiałam popracować z wykrojem w okolicach biustu, troszkę popruć, wyciąć, przeszyć jeszcze raz, ale kto by tam o tym pamiętał teraz, kiedy sukienka taka, że ojej. Nawet to, że muszę jeszcze poprawić dekolt z tyłu, bo odstaje, a co wyszło dopiero dzisiaj, w ogóle mnie nie zraża, bo sukienka na to zasługuje. Ja na to zasługuję. W końcu szyję po to, żeby mieć rzeczy (subiektywnie przede wszystkim) idealne. DSC07818DSC07817DSC07833DSC07846

Jakież to cudowne uczucie zrzucić po zimie długie buty, rajtki, kurtki, płaszcze i inne rzeczy tak jednoznacznie kojarzące się z zimą. Mnie wiosna opętała zupełnie. Mam tak co roku. Cieszę się jak dziecko, wystawiam twarz do słońca, a energia mnie rozsadza. Ale jakie to miłe uczucie zdjąć buty i boso przechadzać się po trawniku! DSC07851DSC07841

Dziś spragnionych pogody, ciepła i dobrych warunków do zdjęć znalazło się wielu. Wiedziałam, że park, do którego wpadamy na zdjęcia przy okazji odwiedzin u mojej siostry jest popularny, bo poznaję go na zdjęciach na innych blogach. Ale dzisiaj to było istne oblężenie. Aparaty, fotografowie, blogerki i ciuchy zmieniane w krzakach. Na szczęście miejsca dość, by każdy dostał kawałek dla siebie 😉 DSC07869DSC07828DSC07825

Advertisements

27 thoughts on “Rzecz o tym, dlaczego warto szyć 

  1. hah! właśnie kończę post w podobnym temacie, czytam tytuł twojego i myślę, będzie plagiat 😉 no ale, widzę że mamy jednak różne motywacje 😉 Muszę przyznać, że 100 lat się nie zastanawiałam, czy mi przeszkadza, że ktoś takie samo ubranie nosi. Chyba zupełnie nie 🙂 A twoja nowa sukienka jest przepiękna, kolory cudne, róże kwitnące, któj wyśmienity dla twojej figury. Bardzo udana realizacja!

    Lubię to

    • Nawet jeśli napisałybyśmy to samo, to nie byłoby mowy o plagiacie, bo przecież nikt nam nie zabroni mieć takich samych motywacji. Ja swój wpis potraktowałam z przymrużeniem oka, bo akurat przydarzyła mi się ta historia z bluzką 😉. Taki mój bzik.
      A z sukienką to mi się naprawdę udało. Wszystko mi w niej pasuje i jestem pewna, że będzie eksploatowana dość mocno, dopóki jej kolory nie wyblakną 🙂. Dziękuję za przemiły komentarz!

      Lubię to

      • Haha, dopiero przeczytałam ten drugi post, otwieram ten i … ale jaja, laski się zgrały 😀 Mi również nie przeszkadza, że ktoś ma to samo, co ja – ale lepiej, żeby nie miał 😀 Szyję bardziej, bo mogę się wyżyć, a potem wyglądać dokładnie tak, żeby wyrazić swoją osobowość.
        Sukienka rzeczywiście idealna. Dopasowana pięknie, kolory jak dla Ciebie (chyba lepsze niż ten koralowy 😉 ) i w ogóle chyba Ci się udało 😀

        Lubię to

        • Oj, ja szyję też z wielu innych powodów i spokojnie mogę powiedzieć, że te, którymi kierujesz się Ty, mogę przypisać także sobie 😀. Teraz to w ogóle nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogłabym zrezygnować z szycia.
          Tak coś poczułam od razu po założeniu sukienki, że to jest to 😉. Ale i koralowej dam szansę od czasu do czasu.

          Lubię to

  2. Sukienka jest piękna, ten materiał gdzieś widziałam i bardzo mi się podobał, fason wybrałaś super, niby prosta ale jednak nie. Wyszło z klasą i elegancko, do tego Twoje kolory. Podobnie jak Ty nie znoszę takich samych ubrań, nie mogę chodzić jak zobaczę u kogoś taką samą rzecz. Wiesz co czułam jak wchodząc do klasy zauważyłam u uczennicy taki sam t shirt, dobrze że miałam sweterek i pozapinałam się pod szyję, choć było bardzo ciepło. Nigdy go już nie założyłam. Dlatego szycie to cudowna rzecz 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Lubię to

    • Wiedziałam, że po świecie chodzą osoby, które mają tak jak ja 😉. Twoja opowieść z czasów szkolnych i to, jak się zachowałaś – zrobiłabym dokładnie to samo! Szycie daje wolność, jak bum cyk cyk.
      Jeszcze za wiele sukienek na ten sezon nie uszyłam, ale takie mam przeczucie, że ta będzie jedną z ulubionych. Tak mi się zdaje, że naprawdę wszystko mi się w niej zgrało 🙂.
      Pozdrawiam ciepło!

      Lubię to

  3. Kasiu, sukienka jest z tych idealnych, wspaniały krój, piekna tkanina. Bardzo podoba mi sie jej fason i teraz zachodzę w głowę gdzie ja go widziałam? Muszę pogrzebać bo nie przecze widząc Twój egzemplarz mogłabym sie pokusic o taką. Co do takich historii, to szczerze powiem, że mi „to lata i powiewa” czy ktoś ma taka samą rzecz, jakoś mnie to zupełnie nie obchodziło nigdy. Na pewno przejęłabym sie gdybym z kimś takim spotkała się np. na weselu, chyba, że wygladałabym o niebo lepiej 😀 to wtedy zupełnie nie, wiem wiem dziwna jestem 🙂
    Podziwiam Cię za odwagę, ja w takich tłumach ludzi kompletnie nie umiem sie fotografować 🙂 mam na zdjęciach dziwna minę :))))
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Lubię to

    • Nie jesteś dziwna! Ja tam wychodzę z założenia, że każdy ma jakiegoś bzika, tylko umiejscowionego gdzie indziej i dzięki temu tak fajnie się różnimy 😀. Takie komentarze jak Twój sprawiają mi wielką przyjemność! A w podobnym fasonie wyglądać będziesz pięknie.
      Do całej sytuacji ze zdjęciami podeszłam z humorem. Pomyślałam sobie, że każdy i tak jest tak skupiony na tym, żeby swoją działkę zrobić dobrze, że pewnie nie będzie zwracać na pozostałych. I chyba rzeczywiście tak było, bo zajęta pozowaniem w ogóle nie sprawdzałam, co się dzieje dookoła. Może to wynika z faktu, że ja akurat miny rozmaite mogłam serwować mężowi, a Ty robisz sobie zdjęcia sama. A to zupełnie inna bajka 😉.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Lubię to

  4. Sukienka prześliczna, kolory jak najbardziej twoje. Pięknie wyglądasz 😉 Ja też tak mam że jak sobie coś uszyję to przepełnia mnie radość i duma, że dałam radę i sama uszyłam, już nawet nauczyłam się tym chwalić jak ktoś nie zauważy że mam coś nowego ;-)). Pozdrawiam

    Lubię to

    • Dziękuję! Bardzo się cieszę, że sukienka Ci się podoba! U mnie ta radość jest tym większa, im bardziej czuję, że trafiłam daną rzeczą na 100% w swoje upodobania. No bo nie będę ukrywać, że zawsze wiem, jaki efekt osiągnę, zwłaszcza z nową formą. Bądź co bądź to jednak trochę loteria 😉. A Twoja postawa z upominaniem się o uwagę bardzo mi się podoba. I jest mi całkiem bliska! 😀
      Pozdrawiam serdecznie!

      Lubię to

  5. Ja z kolei mam tak, że jeśli zobaczę u kogoś taką samą rzecz jaką ja sama posiadam, wtedy ta rzecz traci dla mnie zupełnie swój urok, nie wiem czemu, ale za każdym razem w podobnej sytuacji zastanawiałam się, dlaczego kupiłam coś tak brzydkiego lub coś tak nijakiego 😀
    A dzisiejsza sukienka jest cudowna – ma piękny wzór,kolor i fason, czyli wszystko.I Ty w niej świetnie wygladasz. To jest zdecydowanie Twój fason! Bardzo podoba mi się to, jak ukłądają się zakładki a wykończenie dekoltu jest po prostu przepiękne i nietuzinkowe! U Ciebie już nie wiosennie a raczej wakacyjnie 😀

    Lubię to

    • No bo chyba jednak jest w nas coś takiego, co powoduje, że chcemy się wyróżniać 😀. O, i chyba z tym ubytkiem uroku danej rzeczy też trafiłaś. Wcześniej sobie chyba tego nie uświadomiłam, ale coś w tym jest!
      Jak się cieszę, że ta sukienka Ci się spodobała. Mi też ona się bardzo podoba i cieszę się, że mój zachwyt nie jest odosobniony 😉. Wczoraj było bardzo wakacyjnie – gołe nogi, cały dzień na powietrzu i lody pod chmurką. Samo szczęście!

      Lubię to

  6. Musiałam się namyślić, czy przeszkadzają mi „moje” części garderoby na kimś. Po dłuższym zastanowieniu – faktycznie, też tak mam! Dlatego tak kocham szycie 🙂 Tę miłość potęgują jeszcze niestandardowy wzrost i sylwetka, zamiłowanie do naturalnych tkanin… Poza tym nienawidzę szlajania się po galeriach!
    I jak tu nie szyć?
    Sukienka wyszła piękna, piękna. Tkanina w kwiaty zawsze spoko na wiosnę. Szkoda, że nie moje kolory…

    A jak ogólnie szyję się z tego magazynu? Lepiej niż z Burdy (ach, te plecy jak u niemieckich pływaczek…)?

    Lubię to

    • Oj, szyć, szyć! Bez szycia nie ma życia 😉. Mnie w galeriach jako miejscach najbardziej zniechęcają tłumy i zbyt duża ilość sklepów. Zwiedzenie trzech to już w tej chwili dla mnie wyczyn ponad miarę. A poza tym w tym czasie można przecież coś uszyć!
      Cieszę się, że sukienka Ci się podoba. Mam jeszcze jedne kwiaty w zanadrzu, w zupełnie innych kolorach, może tamtymi bardziej trafię w Twój gust 🙂.
      Ja bym powiedziała, że na tym etapie posiadanych umiejętności szyje mi się podobnie, ale jeśli chodzi o same wykroje, to niestety i tu są one przewidziane na panie o szerszych plecach, więc robienia korekt nie da się uniknąć. Choć z drugiej strony nie jest tak, że każdy wykrój trzeba modyfikować. Na pewno zaletą tej gazety jest fakt, że wykroje są już przygotowane z zapasami na szwy, więc wycinanie formy z materiału idzie śmigiem błyskiem. No i do każdego wykroju jest obrazkowy poradnik szycia, więc dla kogoś z mniejszym doświadczeniem jest to ogromna pomoc. Najlepiej spróbować, żeby wyrobić sobie własne zdanie 🙂.

      Lubię to

      • Może kiedyś się skuszę. Póki co mam zamiar się zabrać za „Szycie” (to jest chyba polskie tłumaczenie „Patrones”), zobaczymy, czy się nie zawiodę 🙂

        Lubię to

        • Widziałam, przeglądałam, ale że na razie nie porwał mnie żaden wykrój (albo odpowiedniki mam w swoich zasobach burdowych). Ale nie wykluczam, że się skuszę 🙂

          Lubię to

  7. Piękna sukienka! Bardzo Ci w niej do twarzy 🙂

    Lubię to

  8. Bardzo udana sukienka. Takiej na pewno nikt nie będzie miał. Świetnie wyglądasz!

    Lubię to

  9. zjawiskowa jest to kiecka! wygląda niczym z wybiegu dla modelek:)

    Lubię to

  10. haha dobre 😀 nie mam aż tak jak Ty, że nie założę już czegoś, co widziałam u kogoś innego 😉 Ale za to doskonale wiem co masz na myśli pisząc o tej dumie, która rozpiera Cię od środka, gdy założysz na siebie coś włąsnoręcznie uszytego! 😀 Nie należę do osób chwalących się, ale gdy mam na sobie nowy uszytek, to mam ochotę wszystkim powiedzieć, że to moje dzieło :p Oczywiście nie robię tego i powstrzymuję się, ale najbliższe koleżanki w pracy nie mają ze mną łatwo 😛
    A Twoja sukienka jest śliczna, taka pozytywna i wiosenna 🙂 No i piękne zdjęcia!

    Lubię to

    • Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Ale mi miło, kiedy czytam takie komentarze 🙂. A co do dziwactw rozmaitych, to każdy ma swoje i w sumie choć czasami niektóre trudno pojąć, to całkiem zabawne jest to, jak niektórzy przywiązują wagę do pewnych kwestii 😉. Cieszę się, że sukienka Ci się podoba. Czekam, kiedy wreszcie będzie ciepło i będę mogła ją nosić.

      Lubię to

  11. Nie wiem jak mogłam przegapić tę sukienkę na Twoim blogu, jest po prostu super 🙂 Szczególnie podoba mi się dekolt sama marzę o takiej sukience. Niestety burda mnie rozczarowała i nigdzie nie znalazłam takiego wykroju. Chyba czas sięgnąć po inne czasopismo 🙂 Tylko gdzie je kupić?

    Lubię to

    • Marta, dziękuję! Ano, czasami zdarzy się, że coś umknie 🙂. No właśnie, z Burdą to niestety bywa tak, że ciężko znaleźć to, czego się szuka, zwłaszcza że Burda ostatnio przedrukowuje sama siebie. Ja od czasu do czasu daję szansę innym wykrojom. Mam dostęp akurat do Susanny Moden – to jest rosyjski odpowiednik Anny, Diany, a sporo z tych wykrojów można znaleźć i kupić na simplicity.com. Możesz też spróbować kupić ten numer w wersji elektronicznej tu (http://modanews.ru/journal/susannaMODEN/2015/03), ale że nie robiłam nigdy tu zakupów, więc nie wiem, jakie są szanse powodzenia. A może w Burdzie pojawi się wreszcie coś podobnego? Trzymam kciuki za powodzenie w poszukiwaniu.

      Lubię to

  12. Pingback: Wiśniowa sukienka | Kitka z nitką

Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz podzielić się ze mną swoją opinią albo po prostu zostawić po sobie ślad :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s