Kasia Mazurek

Kitka z nitką


24 Komentarze

Kardigan z wykładanym kołnierzem

DSC00487

Długo zastanawiałam się, jaki tym razem chciałabym uszyć kardigan. Wertowałam wykroje, przeglądałam stylizacje na stronie Burdy, miętosiłam ten kawałek dzianiny wełnianej, który miałam w zapasach i nie mogłam się zdecydować. Długo myślałam, że uszyję coś, co nada się jako narzutka na sukienkę, ale że sukienek jakoś w tym sezonie nie noszę, skierowałam swe poszukiwania ku nieco bardziej sportowym formom. Wełna też narzuciła mi pewne ograniczenia, bo kiedy dotarła do mnie ze sklepu internetowego, okazało się, że jest cienka i gryząca (jak to wełna jednak), więc o myśli swetrze-otulaczu musiałam odłożyć na kiedy indziej. I tak rozważając sobie, co uszyć, trafiłam na kardigan Doroty i pomyślałam, że to jest właśnie to. DSC00486DSC00488DSC00494DSC00496

Do uszycia mojego swetra wykorzystałam jednak inny wykrój. Kupiłam sobie kiedyś tak na próbę Szycie 2017/5, żeby w ogóle zapoznać się z tym magazynem. Długo jednak nie decydowałam się na uszycie z niego czegokolwiek, bo mimo że fasony wydały mi się interesujące, to ze względu na różnice w tabeli rozmiarów w porównaniu z Burdą i przygotowanie modeli na niższy wzrost trochę mnie hamowały. W przypadku kardiganu postanowiłam jednak zaryzykować i wybrałam sobie na jego uszycie wykrój na surdut, ale nie obeszło się bez zmian. Zlikwidowałam cięcia francuskie z przodu i z tyłu, rękawy zrobiłam jednoczęściowe, kieszenie zaś nakładane, a nie wpuszczane. Całość wydłużyłam. Tak właściwie to z pierwotnego wykroju został mi kołnierz i szew na plecach. DSC00485DSC00493DSC00490

No i co Wam powiem, to Wam powiem, ale nadal nie wiem, co sobie myśleć o Szyciu. Kardigan podoba mi się bardzo i właściwie do niego zastrzeżeń, ale gazeta to mnie do siebie jeszcze nie przekonała. Nadal myślę sobie, że ma całkiem ciekawe, klasyczne modele, czego w Burdzie czasami próżno szukać. Prezentacja ubrań na modelkach też przypomina bardziej prezentację ubrań, a nie jakieś dziwaczne sesje, na których ubrania zdają się stanowić sprawę drugorzędną. No i wykrojów w jednym numerze jest naprawdę sporo. Ale… No właśnie. Po pierwsze – jednak nie te wymiary. Ze swoim wzrostem, ale i kształtem sylwetki bliżej mi do burdowych tabelek. A po drugie – zawężenie wykrojów do trzech rozmiarów (38-42-46) trochę utrudnia wybór właściwego rozmiaru, co przy dopasowanych rzeczach może stanowić spory problem. W związku z tym, że zasadniczo nie szyję jednak modeli próbnych, szycie w ciemno z Szycia może być dość ryzykowne. Ale nie mówię nie. DSC00495DSC00502DSC00497

 

Reklamy


16 Komentarzy

Bluzki dwie

Wiadomo, jak to jest z bluzkami – wieczny deficyt. Wiadomo też (ale to już mi, no i może komuś jeszcze, w każdym razie na pewno nie dotyczy to ogółu szyjących), że jak czasu mało, a bardzo chce się coś uszyć, to bluzka jest dobrym rozwiązaniem. Materiału trochę się zawsze znajdzie, z czasem też jakoś łatwiej, elementów do krojenia niewiele. A że ostatnio więcej dygam w spodniach niż sukienkach, decyzje o szyciu bluzek przychodzą mi wyjątkowo łatwo.

Tym razem uszyłam sobie dwie bluzki z tej samej formy (Simplicity 8215), wykańczając dekolty troszkę inaczej, żeby aż tak podobne do siebie nie były. Ponieważ postanowiłam pozużywać na ich uszycie jakieś materiałowe resztki, musiałam zlikwidować marszczenia na dolnych częściach. Trochę mi się te bluzki wyszczupliły, ale się w nie wciąż mieszczę, więc jest ok. Sama forma jest całkiem fajna i pozwala na wiele kombinacji, podejrzewam więc, że jeszcze kiedyś do niej sięgnę.

Pierwszą bluzkę pokazałam już na Instagramie. Znaki charakterystyczne to pękniecie, zapięcie na guziczek – perełkę i kołnierzyk bebe. Na człowieku wygląda tak: DSC00434DSC00442DSC00446DSC00439DSC00440

Druga natomiast ma właśnie swoją premierę. Od pierwszej różni się tym, że z tyłu zapina się na zamek, a dekolt (trochę chyba jednak za mały, więc trzeba będzie go pogłębić) ma wykończony wypustką. I to tyle 🙂 DSC00459DSC00456DSC00467DSC00463

Pozdrawiam ciepło, Kasia!


35 Komentarzy

Pudroworóżowy płaszcz z flauszu

DSC00428

Udało się!!! Sama w to nie wierzę, ale mam zdjęcia. Pomiędzy gotowaniem rosołu, wyprawieniem panów na basen (przy czym panowie się sami wyprawili, ale ten większy musiał mi przecież zdjęcia zrobić), gruchnięciem po raz drugi w ciągu tygodnia żelazkiem o podłogę (takim nowym, nowiuśkim, które gdyby się zepsuło, tobym się zapłakała, bo ma taką nakładkę do prasowania wełny i bez niej to ja już sobie prasowania włochatych tkanin nie wyobrażam) udało się pstryknąć zdjęcia. W pośpiechu i pełnym słońcu, co trochę sprawę utrudnia, ale są. Mogę Wam wreszcie pokazać płaszcz na mnie i w pełnej krasie. DSC00403DSC00404DSC00410DSC00411DSC00412DSC00413DSC00414DSC00416DSC00415DSC00417

Uszyłam go według wykroju 126 B z Burdy 9/2006. Prawdopodobnie nic w nim nie zmieniałam, a może coś tam przy długości majstrowałam, ale że szyłam go już tak dawno, to po prostu nie pamiętam. Na pewno nigdzie indziej z niczym nie kombinowałam. W formie zaskoczyło mnie to, że rękawy są jednoczęściowe, co tylko ułatwiło proces krojenia i szycia. W ogóle szycie tego płaszcza tli mi się w pamięci jako czysta i niczym niezmącona przyjemność. Zaskakująco mało już z procesu jego powstawania pamiętam, więc tak właśnie musiało być. I w związku z tym nic więcej nie mam już do napisania, zostawiam Was więc ze zdjęciami.  DSC00420DSC00422DSC00419DSC00423DSC00427DSC00424DSC00425DSC00429DSC00421

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!


30 Komentarzy

Parka – najpraktyczniejsza kurtka w moim rankingu i szafie

DSC09857

Miesiąc. Miesiąc minął od powzięcia decyzji o szyciu, uszycia i nacieszenia się nową rzeczą do zrobienia zdjęć. Jesień jest jednak do dupy. W moim przypadku czekanie na sprzyjające warunki atmosferyczne do zrobienia sesji, a do tego dogranie innych czynników to trochę jak czekanie chociaż na piątkę w totka. No ale na szczęście mi się udało, więc wreszcie mogę Wam pokazać kurtkę, o której przebąkiwałam już od jakiegoś czasu. DSC09839DSC09838DSC09837DSC09855

Kurtkę uszyłam na podstawie wykroju nr 18 z Ottobre Design Woman 5/2013. Burda mnie swoimi wykrojami nie zachwyciła dostatecznie, poza tym te modele wydawały mi się jakieś takie bardzo obszerne. Zmian w stosunku do wykroju dokonałam niewielkich (nie wciągnęłam gumy w rękawy, nie nabijałam oczek, bo nie miałam sprzętu i trochę inaczej obeszłam się z kapturem), ale to raczej kosmetyka, więc nie ma o czym mówić. Bardziej istotne jest to, że podszewkę wszyłam tak zwyczajnie, a w przepisie było, że należy ją szyć razem z warstwą wierzchnią jak jedną warstwę. I tak naprawdę to tu miałam najwięcej gimnastyki z tym szyciem. A! Kieszenie dolne uszyłam inaczej. Prawdę mówiąc, długo się zastanawiałam, jakie bym chciała mieć te kieszenie. Worków nie chciałam, by uniknąć poszerzania w biodrach. Zasuwanych też nie, bo noszę ręce w kieszeniach i mnie te zamki rysują po nadgarstkach. Naszywane na płasko wydały mi się zbyt zwyczajne, choć jak teraz myślę, to chyba byłyby całkiem ok. Uszyłam jednak jeszcze inne. DSC09869DSC09854DSC09850DSC09846DSC09826

Na parkę wykorzystałam dokładnie te same tkaniny, z których szyłam ostatni zestaw dla syna, wzbogacając ją jednak o tradycyjną podszewkę w rękawach, by swobodnie w kurtkę się odziewać i z niej wyskakiwać. Ponieważ zrezygnowałam z gumy w rękawach, rękawy okazały się nieco przykrótkie. Poratowałam się, wymyślając sobie, że odszyję je paskiem z tkaniny w kratkę. Od siebie dorzuciłam jeszcze naszywki pasujące kolorystycznie do kraty, żeby kurtkę z zewnątrz ożywić. No i powiem Wam, że mi się podoba, ale… DSC09829DSC09845DSC09860DSC09830

… ale jednak się trochę przy szyciu namordowałam. O ile szycie spodni dla syna poszło gładko, o tyle z szyciem kurtki z takiej zwartej i dość sztywnej tkaniny nie szło już tak łatwo. Zszywanie wielu warstw i manewrowanie tym wielkim chałatem na domowej maszynie wymagało sporo ekwilibrystyki. Są więc tu i ówdzie miejsca niedoskonałe, gdzieś mogło pójść troszkę równiej, ale nie do końca wyszło. Prawda jest jednak taka, że widzę to ja i zauważyłybyście Wy, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że cała reszta świata niekoniecznie, więc tym razem należało odpuścić. Poza tym podczas szycia kieszeni cierpiałam na jakieś chwilowe zaćmienie umysłu. Pierwsze dwie poszły do kosza, kolejna wyszła dobrze, przy czwartej pomyliłam strony i uszyłam z lewą stroną materiału jako wierzchnią, więc musiałam uszyć piątą. Ale wiadomo, trening czyni mistrza 😉 Dałam też ciała przy listwie odszywającej kaptur. Jeśli dobrze się przyjrzycie, zobaczycie, że odszycie przodu i kaptura nie schodzi się w jednej linii. Wszystko dlatego, że zapomniałam, że w podstawie podszewka i wierzch kurtki stanowią jedną warstwę. Więcej jednak tej kratki nie miałam, zostawiłam, jak jest, plując sobie w brodę z powodu własnego gapiostwa. DSC09840DSC09867DSC09862

Mimo wszystko kurtkę polubiłam. Sprawdza się świetnie nawet w deszczową pogodę, nie przepuszcza wiatru, można z powodzeniem ubrać się pod nią na cebulkę, owinąć grubym swetrzyskiem i nadal jest wygodnie. Zasłania oraz grzeje i nereczkę, i bioderko, a nawet kawałek uda. W kapturze nie wyglądam może przesadnie urodziwie, ale spełnia swoją funkcję, a dzięki temu zmarszczonemu kawałkowi nie zsuwa się z głowy nawet podczas silniejszego wiatru. I tylko rzepy uważam za kiepskie rozwiązanie, bo może i tanie i łatwe do uszycia, ale jednak czepiają się wszystkiego i niszczą kosmate ubrania. Rzepom więc mówię stanowcze nie. DSC09874

A Was pozdrawiam i życzę dużo słońca!


22 Komentarze

Zestaw nieco bardziej wyjściowy dla chłopca

DSC09752

Chłopiec, czyli syn, żywo interesuje się tym, czym interesuje się mama, a jak mama skroluje listę blogów i na czymś zawiesi oko, to i syn chętnie głowę wsadzi, obraz przysłoni i pyta: Co to? No i pewnego razu przeglądałam sobie te blogi i u którejś z Was coś dziecięcego oglądałam i padło rzeczone pytanie, po uprzednim wsadzeniu nosa w ekran mojego telefonu rzecz jasna. Mówię więc, że to ubranka uszyte przez taką panią, co jak mamusia lubi szyć i szyje też dla swoich dzieci. A potem to już poszło szybko, bo syna mam, co lubi szyte przez mamę ubrania, a w przedszkolu to potrafi się nawet pochwalić tymi, których akurat ja nie szyłam. Zażyczyło sobie dziecko sztuk odzieży trzy: spodni, koszulki i bluzy. Z dzianiny, dodam, bo to takie codzienne miały ubrania być. To ja mu na to: Misiu, takich ubrań to Ci dostatek, może uszyję Ci coś takiego bardziej. Takiego na przykład, żeby się na zdjęcia w przedszkolu nadawało. No i Misiu z wrodzonym sobie entuzjazmem dla nowych przedsięwzięć się zgodził i wybraliśmy się na zakupy tkaninowe, by ów plan zrealizować.

I tak uszyłam spodnie, trochę jakby jeansowe, ale nie do końca, z tkaniny, którą akurat już miałam. Trochę z nią zabawna historia. To znaczy teraz, po czasie, bo wcześniej to jakoś nie bardzo ubawiona byłam. Jakiś rok temu zamówiłam sobie u Natana tkaninę (bawełnę z elastanem) na spodnie. Przyszła, na zdjęciach podobała mi się bardziej niż na żywo, była też nieco inna w chwycie niż sobie wyobrażałam, poszła więc leżakować. Ostatnio zaś, skuszona rabatem znów zrobiłam zakupy w Natanie. Wybrałam sobie tkaninę na płaszcz, która po przyjściu, a potem po praniu okazała się kiepskim wyborem, co może pamiętacie ze wzmianki na Instargamie. Co więcej okazała się dokładnie tą samą tkaniną, którą zamówiłam rok wcześniej. I tak mój skład „wzbogacił” się o 4 m tkaniny, co do której nie miałam specjalnego przekonania. By jednak nie mieć poczucia straty, postanowiłam ją przerobić na parkę i spodnie właśnie. Spodnie dla dziecka. Wybrałam wykrój z Ottobre 4/2015 model 21. Uszyłam szybko i sprawnie, ozdobiłam stębnowaniem jak w jeansach. Oszukałam z rozporkiem, w pasie wszyłam gumę. Guzik to ściema. Zdjęcia szczegółów lepiej widać na zdjęciach na Instagramie, bo jakoś tak z rana przed pójściem do przedszkola to mi dziecko pozować nie chciało, w związku z czym umówiliśmy się na dziesięć zdjęć, co i tak uważam za spory sukces. DSC09764DSC09765DSC09775DSC09741DSC09770

Do spodni uszyłam zaś koszulę. Tkaninę wybraliśmy razem i musieliśmy pogodzić tu dwie racje, bo postanowiłam, że tym samym wzorem wypełnię sobie wnętrze kurtki. Ale że ja potrafię swoje dziecko skutecznie przekonać, używając sztuki perswazji oraz siły niepodważalnych argumentów, wybór tkaniny, która spodoba się nam obojgu okazał się czystą przyjemnością. Jeśli zaś chodzi o wykrój, wybrałam model 152 A z Burdy 8/2012. Rękawy zrobiłam krótkie, żeby było swobodniej, i dodałam pagony, żeby dać coś od siebie. A koszulę uszyłam tak, jak się szyje standardowo koszule męskie. No i popatrzcie, jak mi dobrze to szycie wyszło. DSC09739DSC09744DSC09776DSC09740DSC09756

I powiem Wam, że nic mnie tak nie cieszy w całym tym szyciu dla dziecka, jak to, że dziecko najchętniej to by codziennie w tej nowej koszuli do przedszkola chodziło. Nawet te równiutkie szwy i schodząca się pięknie kratka tracą na znaczeniu, choć nie ukrywam, że cieszą moje oko. W dodatku całe to szycie jest jednak łatwiejsze i takie odprężające. A nagroda w postaci szczerej dziecięcej radości warta jest rzucenia w kąt swoich spraw.

DSC09779

A tu już wersja tuż przed wyjściem do przedszkola, czyli spodnie dresowe, t-shirt i koszula na luzaka.