Kasia Mazurek

Kitka z nitką


8 Komentarzy

Sukienka koncertowa

DSC01065

Na koncercie w zeszłą środę byłam. Ależ to była wyborna zabawa. Długo na niego czekałam, czując przez ten czas niepewność, czy to się uda, w końcu tyle rzeczy może się zepsuć przez pół roku i pokrzyżować plany. Nic się na szczęście nie sknociło – los okazał się łaskawy, dziecko zdrowe, a okoliczności zdawały się sprzyjać. W poniedziałek wieczorem śmiało już zaczęłam planować dwudniowy wypad do Łodzi, a wraz z tym planowaniem w głowie urodził mi się taki pomysł, żeby sobie trochę zaszaleć i uszyć sukienkę. Prostą, ale krótką i błyszczącą. Jak na moje codzienne odzieżowe wybory – szaloną! DSC01070DSC01064DSC01061DSC01060

Z szafy wyciągnęłam półtora metra uciapanej czymś błyszczącym, lekko elastycznej żorżety. Z innej szafy wywlekłam gazety i zaczęłam szukać. Zdecydowałam się na wykrój 124 z Burdy 2/2014, gdyż forma zdawała się nie ukrywać żadnych trudności. I wiecie co? Poszło naprawdę łatwo, a poszłoby jeszcze szybciej, gdyby połowy czasu nie zajęło mi szycie troczków. Żorżeta nie chciała się zaprasowywać, więc wszystkie musiałam fastrygować. Szycie to jednak niezła szkoła cierpliwości.

Tkanina, z której uszyłam sukienkę, jest grubsza niż popelina zaproponowana w Burdzie. Inaczej się w związku z tym układa. Rękawki nieco bardziej sterczą, a ciężar całości powoduje, że sukienka w górnej części się bluzuje. Być może gdybym jeszcze ściągnęła troczki, byłoby tego efektu mniej, ale w tym pośpiechu w ogóle nie pomyślałam, żeby to sprawdzić. W połączeniu z kurtką taki efekt bardzo mi się podoba. Bez kurtki trochę mniej, ale za to jest bardzo wygodnie i można dużo zjeść 😀 DSC01049DSC01053DSC01046

Na koncercie, co tu ściemniać, szalałam jak nastolatka, a sukienka przetrwała to wszystko i w niczym mnie nie ograniczała. Jestem z niej bardzo zadowolona i sobie tak myślę, że to może być całkiem fajna kiecka nie tylko na koncerty. W ogóle to bardzo fajny fason jest (te marszczenia tak wdzięcznie wszystko ukrywają) i chcę ją jeszcze uszyć z cienkiej wzorzystej dzianiny, ale koniecznie o rozmiar mniejszą. Czuję tu niezły potencjał. DSC01044DSC01077DSC01079DSC01081

***

Miniony tydzień okazał się kumulacją samych pozytywnych przeżyć, wrażeń i spotkań. W weekend wzięłam udział w organizowanych po raz pierwszy Warsaw Sewing Days. Możliwość spędzenia dwóch dni wśród osób tak pozytywnie szyciowo zakręconych, w miejscu, gdzie głównym i wciąż niewyczerpanym tematem rozmów było szycie, to była niesamowita przygoda. Ale dla mnie największą wartością targów okazało się spotkanie z Wami! Dziękuję za te wspaniałe chwile!

4T4A5640

Od lewej: Magda (Lans Dwa Trzy), Kinga (domoweszycie.pl), Ela (me2u.pl), Natalia (nataliaszyje.pl), ja, Agnieszka (bymondfee.com), Paulina (mashyna.pl), Julia (charczerka.com), a na dole Alina, Monika (dzięki mężowi której mamy tę fotografię) i Kasia.

Reklamy


21 Komentarzy

Ja noszę dres

Tak to jest, jak człowiek pójdzie na imprezę (nieważne, że ta impreza to akurat urodziny sześciolatki) i napije się trochę napojów wyskokowych. Godzi się potem taki upojony imprezowicz na rozmaite przedsięwzięcia, choć wcześniej w ogóle pewnych spraw nie rozważał, a grafik wydawał tak napięty, że już nic tam nie wciśniesz. Jeszcze następnego dnia ma się nadzieję, że kiedy towarzystwo się wyśpi, to temat rozejdzie się gdzieś po kościach i tyle. Jak się jednak okazało – nie tym razem. Także ten, kupiłam sobie karnet na fitness i zobowiązana danym słowem dygam sobie parę razy w tygodniu na wygibondo, bo jak się chce (powiedzmy), to i czas się znajdzie.

Na tę okazję postanowiłam uszyć sobie odpowiednie sportowe wdzianko. Znacznie łatwiej wbić się po zajęciach w dres niż niż rurki i coś tam jeszcze. A tak naprawdę to był trochę pretekst, żeby po prostu móc kupić sobie jakąś zarąbiaszczą dresówkę i zaszaleć z wzorem na wiosnę 😉

Bluzę uszyłam według wykroju z Burdy Szycie krok po kroku 1/2015. Już na etapie kopiowania wprowadziłam jednak pewne zmiany. Nie chciałam mieć szwu na środku rękawa, więc złączyłam obie części formy, zostawiając tylko na ramieniu rozcięcie, żeby wymodelować do miejsce zaszewką. Całe rękawy zwęziłam. Kaptur natomiast pogłębiłam, bo chciałam, żeby jego brzeg kończył się równo z brzegiem zapięcia. Wnętrze kaptura wykonałam z dzianiny koszulkowej, dziurki na sznurek wydziergałam na maszynie, bo nie miałam oczek do nabicia, w szew nasady rękawa wszyłam białą wypustkę, a kieszonki wykończyłam białym ściągaczem. Szyłam rozmiar 38, czyli taki, który zwykle dla siebie wybieram, i po uszyciu okazało się, że całość jest szeroka. Bardzo szeroka. Tak bardzo, że nie byłam sobie w stanie wmówić, że tak jest ok., a i pranie nie pomogło, bo dresówka była już zdekatyzowana i za nic nie chciała się bardziej skurczyć. Po jakimś tygodniu od uszycia zdecydowałam, że nie ma co się czarować, trzeba usiąść do maszyny i w 20 minut się sprawę załatwi. To usiadłam i załatwiłam i teraz to już jestem zadowolona.

Spodnie natomiast powstały na bazie wykroju 112 z Burdy 3/2014. Tu pominęłam część udającą rozporek. Jak na mój gust kieszonki z tyłu wyszły za wysoko, ale prucie mogło grozić puszczeniem oczek, więc dałam sobie z tym spokój. Ponownie wybrałam rozmiar 38 i wniosek po uszyciu tego zestawu nasuwa mi się jeden – następnym razem przy szyciu z dzianiny muszę wybierać jednak rozmiar 36.

Obie rzeczy uszyłam z dzianin kupionych w sklepie internetowym fabricshop.pl. Z dresówkami za wiele do czynienia miałam, więc i materiał porównawczy niezbyt bogaty, ale mogę powiedzieć tyle, że dzianiny póki co sprawują się świetnie, przetrwały kilka prań oraz wygibasy w lesie. Po noszeniu ubrania dalej zachowują swoją formę, nie wypychają się na kolanach i łokciach i ogólnie wrażenie sprawiają całkiem porządne. Także jakby co, to polecam 🙂

Pozdrawiam ciepło i wreszcie wiosennie, Kasia!


27 Komentarzy

Takie spodnie

Wiosna idzie, co? Tylko chyba jakoś naokoło albo trochę się jej pobłądziło, bo coś dotrzeć nie może. A ja tu się na wiosnę szykuję, zimowe ciuchy pakuję głęboko do szafy, chcąc wyjść jej na przeciw odziana lekko, świeżo i na przykład w nowych białych spodniach. Najpierw chciałam je uszyć z wg wykroju z gazety „Szycie”, ale się powstrzymałam, bo jakoś na eksperymenty szkoda mi było energii i czasu i uszyłam je z dobrze znanego, przetestowanego przeze mnie już wcześniej (efekty tu) i dopasowanego do moich potrzeb wykroju z Burdy 3/2014 model 115. DSC00920

No i nie wiem, jakbym się gimnastykowała i wymyślała, to przy tych spodniach nie mam Wam żadnej historii do opowiedzenia, bo jak się szyje kolejny raz z tego samego wykroju, to jakoś tak łatwiej idzie, a po drodze mniej miejsc na potencjalne wpadki. Chociaż muszę się przyznać, że dopadło mnie jakieś zaćmienie umysłowe, bo dawno już takich spodni nie szyłam, i musiałam skorzystać ze ściągi przy szyciu rozporka, żeby czasem po drodze niczego nie zepsuć. DSC00918DSC00926DSC00928

Ze spraw szyciowych to Wam jeszcze napiszę, że spodnie uszyłam ze średniogrubego jeansu ze sporą domieszką elastanu. Obawiałam się nieco tego, że biały, jak to biały, będzie prześwitywał, więc worki kieszeni uszyłam z cielistej elastycznej  podszewki. Kieszenie nie prześwitują, a do tego nie odznaczają się pod spodniami. Cała reszta także jest bez zarzutu. Ze spodni jestem bardzo zadowolona 🙂

Wiosno, chodź!

DSC00936DSC00946DSC00940DSC00937DSC00933

Pozdrawiam serdecznie, Kasia!