Kitka z nitką

O chorobcia, coś się kroi!


14 komentarzy

Jak wszyć odszycie dekoltu z pęknięciem w sukience/bluzce ze szwem środkowym przodu

Przy okazji prezentacji którejś z sukienek z pęknięciem dekoltu pomyślałam sobie, że podczas szycia kolejnej podobnej sukienki zrobię zdjęcia z etapów jej powstawania i pokażę, jak wszywam w nich odszycie. Przy czym od razu zaznaczam, że nie ma w tym żadnego autorskiego pomysłu, ot, szyję tak, jak nauczyła mnie Burda.

Ponownie postanowiłam wziąć na warsztat sukienkę z Burdy 10/2005 model 119 A. Choć nie ma typowego pęknięcia, a dekolt jest w kształcie serca, to zasadniczą cechą sukienki w tym przypadku jest pionowy szew przebiegający przez środek przodu i to on decyduje o tym, że odszycie należy wszyć w sposób, który pokażę. Gotowi? No to zaczynamy!

***

1. Nim rozpoczęłam szycie, elementy odszycia wzmocniłam flizelinową taśmą formującą. Następnie połączyłam górę i dół przodu oraz górę i dół tyłu zarówno z tkaniny wierzchniej, jak i tkanin składających się na część spodnią sukienki. (W sytuacji, gdy sukienka jest odcinana w pasie, nie ma co sobie tym na razie głowy zawracać). Potem zszyłam szwy ramion przodu oraz tyłu z tkaniny wierzchniej i tak samo postąpiłam z odszyciem. Szwy środkowe przodu i tyłu mają zostać niezszyte (z tyłu będzie zamek błyskawiczny).

Składamy prawymi stronami do siebie prawą wierzchu i odszycia, spinamy i zaznaczamy miejsca, w których zaczynamy i kończymy szycie (skrajne szpilki). Szpilkę pod zaokrągleniem wbijam dokładnie w miejsce poprzecznej kreski zaznaczonej na wykroju. Tak samo należy postąpić w przypadku klasycznego pęknięcia. Na drugim końcu zostawiamy sobie tyle miejsca od krawędzi, żeby swobodnie wszyć zamek błyskawiczny. Analogicznie postępujemy z lewą stroną wierzchu i odszycia.

2. Zszywamy prawy wierzch z odszyciem pomiędzy skrajnymi szpilkami. Tak samo postępujemy z lewą stroną sukienki.

3. Tu widać, ile miejsca zostaje mi na wszycie zamka po zszyciu wierzchu i przodu.

4. Następnie należy przystębnować odszycie do zapasów szwów. Od strony zamka błyskawicznego zaczynamy o 1,5–2 cm dalej niż początek szwu łączącego wierzch ze spodem (po to, żeby później bez problemu poprowadzić ten szew do końca po wszyciu zamka). Szyjemy zaś do momentu w którym udaje się płasko ułożyć warstwy materiału pod stopką.

Gdy mamy sukienkę z pęknięciem, kończymy przed narożnikiem, a potem stębnujemy jeszcze kawałek wzdłuż pęknięcia, żeby odszycie nie wywijało się na wierzch.

5. Po stębnowaniu ścinamy zapasy szwów możliwie blisko szwu.

6. W kolejnym kroku przechodzimy do połączenia prawej i lewej strony wierzchniej warstwy sukienki. Części będące odszyciami odwijamy, składamy na linii tej poprzecznej kreseczki (i jednocześnie końca szwu, którym łączyliśmy wierzchnią stronę z odszyciem) i przypinamy.

7. Na zbliżeniu widać, że w miejscu poprzecznej kreski mam nacięcie kontrolne, które ułatwia mi szycie.

8. Składamy prawymi stronami do siebie prawą i lewą stronę wierzchniej warstwy sukienki i spinamy wzdłuż środkowej linii szwu, poczynając od poprzecznej kreski. To bardzo ważne, żeby nic się nie poprzesuwało, inaczej dekolt nie będzie dobrze leżał.

9. Zszywamy części przodu, kończąc dokładnie w miejscu poprzecznej kreseczki.

10. Tak wygląda przód po zszyciu. Usuwamy wszystkie szpilki i przechodzimy do zszywania odszycia.

11. Postępujemy analogicznie jak z warstwą wierzchnią. Odwijamy ją i mocujemy, by prawymi stronami do siebie złożyć prawą i lewą część odszycia. Znów pilnujemy, żeby schodziły się one idealnie w miejscu poprzecznej kreseczki. Zszywamy dokładnie do tego miejsca.

12. Na tym wszywanie odszycia się kończy. Teraz należy rozprasować szwy, ułożyć na sobie lewymi stronami wierzch i odszycie, a następnie porządnie wyprasować dekolt.

13

13. Tak wygląda przód sukienki po połączeniu z odszyciem. Tył też jest ok. 🙂

***

To jest tylko jeden z wariantów wszywania odszycia do dekoltu z pęknięciem. Przed rozpoczęciem tej czynności można wszyć najpierw zamek błyskawiczny na plecach albo zszyć środek tyłu, jeśli zamek ma być wszyty z boku. Jeśli zamek będzie z boku, wtedy odszycie dekoltu tyłu kroimy jako jedną część i odchodzi nam zabawa z zostawianiem niezszytych miejsc na zamek błyskawiczny. Samo wszywanie odszycia jest czynnością całkiem nieskomplikowaną, a wymagającą jedynie dokładności. A jeśli chcecie podejrzeć, jak wyglądają moje sukienki z takim dekoltem, zapraszam Was do moich archiwów (1, 2, 3).

Pozdrawiam serdecznie!


16 komentarzy

To ci wyzwanie uszyć skrzydła bocianie

Skupienie się na samych sukienkach może wprowadzić w szycie nieco monotonii. Można pobawić się trochę formą, ale wciąż to są sukienki. No dobra, są jeszcze bluzki (te szyje się dobrze i szybko, bo bez podszewek, z niewielu części i zwykle z niewielkich ilości materiału). Spódnice i spodnie rzadziej, a żakiety, powiedziałabym – okazjonalnie. Tak czy inaczej mogę uznać, że tu mam całkiem to szycie obcykane. Na uszyte kurtki i płaszcze trzeba mieć miejsce, a tego mam już niezbyt wiele (mąż się szafą nie chce podzielić), więc powstają raczej wtedy, gdy są potrzebne, niż jako efekt zachcianek. Mam co prawda wełnę na dwa płaszcze, ale zostawię ją sobie na kolejny sezon, bo liczę, że ten się niebawem skończy. I mimo tego całkiem sporego zakresu rzeczy, które szyję, zachce mi się czasem wyzwań. A to bomberka czy garnitur się trafi, a to koszula męska. I kiedy myślę, że arsenał rzeczy do uszycia już się wyczerpuje, pojawia się zamówienie, któremu trzeba sprostać.

Nikt bowiem nie zapewni Wam tyle rozrywki i nie rzuci lepszego wyzwania niż przedszkole Waszego dziecka. Tu karnawał, tam dzień tego i owego. Co święto, to występ, co występ, to strój. Dzień babci i dziadka w tym roku zapisał się nam pod znakiem bociana. dsc07297

Bociana wyobrazić sobie łatwo, w końcu to jeden z naszych symboli, ogólną koncepcję stroju miałam więc już od początku opracowaną. Cała reszta wyszła w praniu. Do uszycia skrzydeł zużyłam dwa metry białego płótna i pół czarnego. Najwięcej kłopotu miałam z wymyśleniem mocowania tego ustrojstwa. Internet milczy na ten temat albo ja niezbyt wytrwale szukałam. W każdym razie stanęło na tym, że przyszyłam do skrzydeł tasiemki do wiązania na nadgarstkach. Ot, prościzna. Gorzej z ramionami. Było coś w rodzaju wiązania na szyi, co budziło moje skojarzenia z obrożą. Potem wymyśliłam i uszyłam szelki. Ale to wszystko mimo podklejenia flizeliną było wiotkie i nie bardzo chciało się trzymać pleców. Ostatecznie więc uszyłam gumowe szelki i osiągnęłam zadowalający efekt. Na koniec doszyłam jeszcze rzepy na wysokości dłoni, żeby te skrzydła zawinąć wokół rąk i przystosować do łopotania. Bocian na scenę miał wejść lecąco. dsc07294dsc07283

Bocian wleciał, zagrał swoją rolę po mistrzowsku i, co ja tam będę Wam ściemniać, zrobił furorę. Ja zrobiłam furorę. Zostałam tą od bociana. Coś mi się zdaje, że po tym jak zareklamowałam się własnoręcznie uszytym strażakiem czy elfem leśnym, w następnym przedstawieniu dostanę angaż jako naczelny kostiumograf. Na piątkowy karnawałowy debiut zaś czeka strój kota. Self mejd ofkors. dsc07272DSC07277.JPG


22 komentarzy

Wino w szafie

dsc07267

Sądzę, że na drodze do kolorystycznego porządkowania mojej garderoby doszłam już do takiego etapu, że można dostrzec w tym jakąś prawidłowość. Moja szafa staje się coraz bardziej harmonijna, a dzięki temu znacznie łatwiej mi się ubierać i tworzyć różne zestawy. W końcu takie miałam założenie, żeby z tego całego miszmaszu odcieni wybrać te, które do mnie pasują, ale i w których dobrze się czuję. Pośród tego kolorystycznego spokoju skupionego wokół granatu i złamanej bieli pojawiają się akcenty. Próbuję znaleźć dla siebie odpowiedni odcień różu, od czasu do czasu przywdziewam też coś czerwonego bądź koralowego. Tyle że czerwone ubranie krzyczy „Patrzcie na mnie!”,  więc kiedy zakładam coś takiego, muszę liczyć się z tym, że nie przemknę niezauważona ;). Ponieważ nie zawsze mam ochotę rzucać się aż tak bardzo w oczy, postanowiłam sprawdzić, czy dogadam się z bordowym. Najpierw przezornie kupiłam sweterek w takim kolorze, a kiedy okazało się, że dobrze się w nim czuję, poszłam za ciosem i zamówiłam bawełnę z elastanem w pięknym kolorze wina.  dsc07266dsc07265dsc07263dsc07264

Z wyborem sukienki do uszycia nie miałam właściwie problemu, bo kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź tej (Burda 1/2017 model 116), od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Wiecie, ten dekolt. Koło takich elementów nie przechodzę obojętnie. Tylko że o ile dekolt był moim priorytetem, o tyle na ołówkowym dole mi już tak nie zależało, bo właśnie uszyłam sobie taką spódnicę, a poza tym chciałam czegoś odrobinę swobodniejszego. Z racji ograniczonej materii postawiłam na taki prosty dół z niewielkimi kontrafałdami. Dodałam też pasek, bo mimo przedłużenia góry wciąż miałam wrażenie, że jest za krótka. Dół jest na podszewce, góra nie. Aha! Są obowiązkowe kieszenie :). Trochę szerszy dół plus sztywniejszy materiał – w takiej konfiguracji sprawdzają się i układają najlepiej.dsc07260dsc07258dsc07256dsc07253dsc07248dsc07244dsc07236dsc07240

Pozdrawiam z nadzieją na coraz więcej słońca :).


29 komentarzy

Business Class

dsc07216

A Wy co robiliście w Sylwestra? Bo ja spędziłam go trochę nietypowo, czyli szyjąc ;). Oczywiście zostawiłam sobie trochę czasu na świętowanie i przywitanie się z Nowym Rokiem, ale miałam tak nieprzepartą ochotę, żeby usiąść po tej całej świątecznej zawierusze  i wreszcie coś uszyć, że po prostu usiadłam i szyłam. Najpierw żakiet, a kiedy skończyłam (następnego dnia oczywiście, bo aż taka torpeda ne jestem) z resztek materiału w Trzech Króli wycisnęłam jeszcze spódnicę. dsc07214dsc07203dsc07207

Żakiet bez klap chodził za mną od dawna albo jeszcze dłużej. Szukałam odpowiedniego wykroju, ale w moich naprawdę dużych zbiorach nie znalazłam takiego. Był jeden dla kobiet 44+ i jeden dla niskich pań. Konstrukcyjnie niestety nie czuję się na tyle mocna, żeby przerabiać żakiety, więc przeglądałam kolejne numery Burd z nadzieją, że w końcu pojawi się coś, co wpisze się w moje potrzeby. W styczniowej Burdzie trafiłam wreszcie na żakiet (model 117), który nie do końca był tym, czego szukałam, ale uznałam że może być, bo mogę się nie doczekać, a przecież mam taki piękny kawałek wełny, który nie powinien już czekać do następnego sezonu i muszę go wreszcie wykorzystać. Nożyce poszły w ruch. dsc07212dsc07206dsc07204

Żakiet, mimo że składa się z wielu części, szyło się dobrze, szybko i przyjemnie. Nie napotkałam na żadne przeszkody ani zawiłe opisy. Od siebie dodałam kieszonki, takie malutkie, żeby chociaż telefon się zmieścił, wpuszczone w szew w talii. Szlufki z kolei sobie odpuściłam, ponieważ pasek będę nosić raczej sporadycznie. dsc07089dsc07091

Z reszty materiału udało mi się jeszcze wykroić spódnicę do kompletu, przy czym nie wystarczyło mi go na tę dłuższą wersję. W zupełności jednak zadowala mnie model 114. Spodobały mi się w niej zwłaszcza te boczne karczki z zakładkami. dsc07069dsc07080dsc07079

Całość wygląda dość oficjalnie, ale już w pojedynkę zarówno żakiet, jak i spódniczkę można potraktować trochę bardziej na luzie. Jak zwykle wszystko to kwestia dodatków. dsc07094

Ps. Zaraz po tym, jak uszyłam żakiet, okazało się, że w marcowej Burdzie będzie żakiet z moich marzeń. Ale nie żałuję uszycia tego wełnianego. Ten na zimę, marcowy na wiosnę. Już nie mogę się doczekać :).

Pozdrawiam, K.


14 komentarzy

Gorrrąca… sukienka

dsc07119

Jak dobrze wiemy, zrobienie zimą zadowalających zdjęć ciemnym albo jaskrawym ubraniom jest nie lada wyczynem. W końcu nie chodzi tylko o to, żeby pokazać kolorową plamę, bo w szyciu przecież liczą się często detale. Te chciałam uchwycić, pokazując Wam prostą sukienkę, ale w domowym zaciszu nie udało mi się złapać tego za wiele. Użyjcie więc wyobraźni ;). dsc07118dsc07009

Sukienka powstała jeszcze przed świętami i miała być tą jedną czerwoną w roku. Miała być także sukienką świąteczną i zimową zarazem. Uszyłam ją więc z grubaśnej wełnianej dzianiny w kolorze zgaszonej czerwieni. Na święta okazała się jednak za ciepła. Na szczęście w mrozy sprawdza się wyśmienicie. dsc07019dsc06995dsc07054

Pisałam już, że wyjątkowo przypadła mi do gustu forma sukienki z sierpniowej Burdy. Uszyłam ją raz, uszyłam drugi, przerobiwszy na sukienkę kopertową, uszyłam teraz po raz trzeci, wprowadzając znów niewielkie zmiany. Miałam wielkie zakusy na sukienkę z październikowej Burdy, ale równie wielkie obawy co do tego, czy jest to dla mnie własciwy model. A i tak najbardziej podobał mi się dekolt. Przeniosłam więc jego kształt na formę z sierpniowej Burdy, a na dół wykorzystałam wykrój spódnicy z sukienki „Jane” z Burdy Vintage 2015. Musiałam ją jednak sporo zwężać, żeby dopasować ją do góry, co ostatecznie doprowadziło ją do kształtu spódnicy z pierwotnej sukienki, odrobinę tylko poszerzonej na dole. Tym samym otrzymałam sukienkę bardzo prostą w formie, wyrazistą ze względu na kolor, ale przy tym wszystkim jednak dość uniwersalną. dsc07117

Dzianina, mimo że gruba, przytulając się do ciała, jest bezwzględna dla wszelkich nierówności, które chciałoby się ukryć. Ponieważ sukienkę uszyłam bez podszewki, niezbędna przy jej noszeniu na dzień dzisiejszy jest halka. Najlepszym rozwiązaniem byłoby po prostu pozbycie się tych nierówności, ku czemu pewne kroki podjęłam, ale nie będzie łatwo, biorąc pod uwagę, że czekolada zawsze zwycięża ;).